Komentarz Jacka Zalewskiego: Zapewne przeprosimy się z referendum

19-03-2008, 07:52

Mimo Wielkiego Tygodnia kanonada na froncie walki o lepsze jutro Polski nie słabnie. Dokończenie drugiego czytania ustawy ratyfikacyjnej przebiegło nadspodziewanie spokojnie i rządowy projekt trafił do  komisji, ale pojawił się nowy wątek — do Sejmu wpłynął napisany w biegu projekt prezydencki, będący mutantem znanej od kilku dni propozycji PiS. Nie są jasne jego losy, zapewne dogoni proceduralnie projekt rządowy i potem przepadnie.

Zdając sobie z tego sprawę, Jarosław i Lech Kaczyńscy zaczęli upowszechniać nowatorską interpretację Konstytucji RP, która jej autorom nawet się nie śniła. Otóż według braci prezydent wcale nie musi ratyfikować przedłożonego mu traktatu z Lizbony, nawet jeśli Sejm i Senat zatwierdziłyby ustawę w wersji rządowej wymaganą większościa dwóch trzecich głosów. W ten oto sposób prawna paranoja sięgnęła szczytów naszego państwa.

Wszystko jednak wskazuje, że taki konflikt pozostanie jedynie w sferze teorii, bo ustawa przepadnie — jeśli nie w Sejmie, to później w Senacie — i przed wakacjami Polska zafunduje sobie kolejne referendum. Pytanie będzie zero-jedynkowe: czy jesteś za ratyfikacją traktatu? Podobnie jak w 2003 r., rozkład głosów w urnach jest oczywisty, problemem jawi się jedynie frekwencja. Jeśli przekroczy 50 proc. — wypada mieć nadzieję, że prezydent Lech Kaczyński nie będzie miał wątpliwości, że jego podpis to oczywistość, ba — nawet oczywista oczywistość.

Jacek Zalewski, j.zalewski@pb.pl 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Komentarz Jacka Zalewskiego: Zapewne przeprosimy się z referendum