Konta dla dzieci są, a jakby ich nie było

Paweł Zielewski
31-05-2002, 00:00

Dajemy dziecku 10 zł (bo drobnych nie mamy) i pozwalamy kupić np. chipsy, o których wiemy, że kosztują złotówkę. I co się okazuje? Otóż okazuje się, że zafundowaliśmy dziecku najdroższe chipsy świata, ponieważ w 99 przypadkach na 100 o tzw. reszcie możemy zapomnieć. Nie ma. Archiwum X. Nikt nie potrafi wytłumaczyć, gdzie się podziała.

W takim przypadku bank z powodzeniem pełniłby rolę strażnika — dla jednych niewielkich, dla innych dużych — pieniędzy. Złotówka w banku procentuje, złotówka w banku jest bezpieczna, złotówka w banku uczy oszczędzania — i tego powinniśmy się trzymać tłumacząc dzieciom zalety nowoczesnych finansów.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że w Polsce usługi bankowe dla dzieci tak właściwie są dla młodzieży. 13 lat to dolna granica i nie ma mowy o odstępstwach.

Niemowlę traci

Kiedyś, dość dawno, tak dawno, że niektórzy rodzice zdążyli o tym zapomnieć, był sobie Handlobank — detaliczny bank Banku Handlowego. I ten Handlobank oferował rachunki dla dzieci. Niekoniecznie wydawał karty płatnicze tym, którzy nie ukończyli 13 roku życia, ale pozwalał rodzicom na otworzenie konta nawet niemowlakowi i mniej lub bardziej systematyczne wpłacanie na nie pieniędzy. Ale później, jak w każdej szanującej się bajce, przyszedł Citibank, amerykański gigant, i połknął Handlobank. Okazało się, że nie wszystko co amerykańskie musi być dobre, bo jeśli nawet rodzicom spodobały się propozycje Citibanku, to dzieci zostały odstawione na boczny tor.

Nazwa jest w porzo

Konto dla dziecka — taka jest umowa — powinno być pozbawione możliwie jak największej ilości opłat. I tak jest — większość propozycji jest za darmo.

Kilka z nich trochę się wyróżnia ponad przeciętną. Problem w tym jednak, że banki na siłę starają się mówić językiem młodzieży. Niekoniecznie dobrze im to wychodzi. Toteż — rodzicu! — zanim założysz dziecku rachunek, upewnij się, czy on/ona zaakceptuje jego nazwę. Nie ma nic gorszego, jak karta płatnicza z obciachowym napisem. Pod tym

względem sprawdzi się np. oferta BPH PBK.

Graffiti się kojarzy

Z wyborem, w którym banku taki rachunek założyć, pewnie problemu większego nie będzie. Najbliżej jest do PKO BP. Bank proponuje tzw. konto młodych, które opatrzył nazwą Graffiti (jeszcze znośną, choć już nie nośną). Graffiti jest już dla trzynastolatków, ale z chwilą otrzymania dowodu osobistego konto zostaje przekształcone w zwykły rachunek osobisty. Nie ma jednak mowy o tym, by iść do banku i takie konto dziecku założyć samemu nie posiadając rachunku w PKO BP. Do konta wydawana jest karta PKO Graffiti. Kolorowa. Jeśli ktoś ma dziewiątkę dzieci, które skończyły już 13 lat, spokojnie może poprosić bank o wydanie im wszystkim dodatkowych kart do tego jednego konta. Łączna dzienna wartość transakcji możliwych do zrealizowania za pomocą karty jest ograniczona przez widzimisię rodzica i saldo rachunku.

Lew na luzie

Do życia potrzebne jest trochę luzu. ING Bank Śląski taki luz oferuje. To nazwa konta dla — no i znowu! — 13-18-latków.

— Potrzebujesz pieniędzy na bilet do kina? Wypłać szybko pieniądze z bankomatu ING Banku Śląskiego. Pomyśl — nie musisz za każdym razem prosić rodziców o drobne i tłumaczyć, na co potrzebujesz — namawia perfidny bank w Internecie. Ale nie dodaje, że to rodzice mają z własnego Konta z Lwem w ING Banku Śląskim na ten luz wpłacać. Albo 30 zł miesięcznie, albo 90 zł kwartalnie. Za takie pieniądze to można odwiedzić kino dwa razy w miesiącu. I to bez popcornu.

Do konta Luz wydawana jest karta płatnicza Maestro Luz. Nastolatek może płacić do wysokości bieżącego salda na rachunku. Albo do wysokości ustalonej przez rodzica.

Junior nie rozpieszcza

Alternatywą (o! to takie ładne, młodzieżowe słowo) może być Pekao SA i jego Eurokonto Junior. Co prawda — nadal jest to tylko dodatkowy rachunek do już istniejącego Eurokonta rodzica, za to bank nie zamyka go ani nie przekształca w inne konto z chwilą ukończenia

przez dziecko

18 lat. Juniorem w Pekao SA jest się aż do 25 roku życia. Trzeba tylko przekonać rodzica, że w wieku 24 lat nadal będzie istniała poważna potrzeba zasilania rachunku.

Bajer na karcie

Jest i bank, który stara się wziąć dzieciaki na Bajer. Tak nazwał swoje konto BIG Bank Gdański. Ustalił, że dzieciom nie będzie pożyczał pieniędzy ani pozwalał na debety. Do konta dołożona jest karta Visa Electron Bajer. Nieszczęśliwa nazwa. Prawdziwy bajer to złota Visa, ale na taką to trzeba poczekać i dużo się uczyć, by w przyszłości dużo zarabiać.

Young z WWW

Bardziej znany jest Bank Zachodni WBK, a jego konto nosi obco brzmiącą nazwę Konto24Young. Oprocentowanie 2,5 proc., bez limitów zadłużenia, pozwala na korzystanie zarówno z kart Visa (Electron), jak i Maestro. Ogromną zaletą konta jest dostęp do niego z Internetu. I to bez zbędnych formalności. Bank nie wymaga minimalnych wpłat z rachunku rodziców.

Minimalną wpłatę trzeba jednak zadeklarować w Kredyt Banku, kiedy rodzic zdecyduje się na otworzenie dziecku Ekstrakonta-Junior z lokatami terminowymi Junior oprocentowanymi wyżej niż depozyty dla rodziców. KB nie pobiera od dzieci opłat za korzystanie z Bankofonu, wysyła im SMS-y z saldem rachunku, daje kartę Visa Electron pozbawioną zbędnych napisów i bezpłatne ubezpieczenie NNW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Konta dla dzieci są, a jakby ich nie było