Kontrahenci Energi szykują broń

Do sądowej walki z Energą szykują się nawet wiatrowa spółka siostrzanej PGE. Do gry weszły też czołowe kancelarie prawne.

Wrześniowa konferencja Energi wzbudziła w sektorze emocje. Energetyczna firma, kontrolowana przez skarb państwa, ogłosiła wówczas, że uznaje za nieważne 22 umowy na zakup zielonych certyfikatów, które w latach 2007-13 podpisała z firmami wiatrowymi. Prezes Daniel Obajtek nie krył, że główną motywacją jest dla niego chęć uwolnienia się od kontraktów, które są dla Energi finansowo niekorzystne.Od września zakwestionowanych umów nie realizuje.

Z PGE nie porozmawiali

Inwestorzy reprezentujący 13 z tych umów wystosowali we wtorek wspólne stanowisko. Przekonują, że uznanie kontraktów za nieważne nie miało rzetelnych podstaw prawnych, wywodom Energi brakuje logiki, a publiczne deklaracje prezesa Energi o „próbach porozumienia” nie są zgodne ze stanem faktycznym. Pod stanowiskiem inwestorów nie ma podpisów PGE Energia Odnawialna.

Od początku wiadomo, że ta państwowa firma energetyczna jest w gronie kontrahentów, których kontrakty Energa uznała za nieważne.Nie komentowała, choć w nieoficjalnych rozmowach sygnalizowała, że ruch Energi jej nie zachwyca. Na wczorajszej konferencji inwestorów pojawiła się jednak reprezentantka PGE EO. — Nikt z nami negocjacji nie prowadził. Dostaliśmy tylko pismo o uznaniu kontraktów za nieważne — przyznała reprezentantka PGE.

W ten sposób odpowiedziała na pytanie o to, czy Energa szukała z inwestorami porozumienia. W sporach o umowy na zakup zielonych certyfikatów, które prowadzą również Enea i Tauron, też państwowe, pozycja PGE jest szczególna. Jej farmy sprzedawały certyfikaty Enerdze, a jednocześnie PGE kupowała je od Enei. Tej ostatniej PGE wypowiedziała umowy.

— Negocjacje na temat porozumienia trwały jednak długo, było wiele spotkań — podkreślała wczoraj reprezentantka PGE. Na temat dalszych kroków się nie wypowiedziała. PGE analizuje sprawę.

Prawnicy siedli do pracy

Energa chce w sądzie dowieść, że 22 wiatrowe umowy były nieważne, bo powinny były zostać zawarte na podstawie zamówień publicznych, a nie zostały. Inwestorzy i banki (banki finansujące też zostały pozwane przez Energę) zaangażowały kancelarie prawne i szykują się do walki w sądzie. — Nie ujawniamy taktyki sądowej. Możemy jedynie powiedzieć, że wyrok sprzed kilku miesięcy w sprawie Enei, na którym swoją argumentację opiera Energa, nie ma w tym wypadku zastosowania — mówi Maciej Szwedowski, adwokat z kancelarii Squire Patton Boggs.

Z naszych informacji wynika, że sprawą, ale w imieniu sektora bankowego, interesuje się kancelaria Dentons. Energę reprezentuje kancelaria SMM Legal. W odpowiedzi na komunikat inwestorów Energa rozesłała wczoraj własny komunikat. „Chciałbym wyraźnie podkreślić, że ww. umowy są nieważne z mocy prawa. Stanowisko to zostało potwierdzone w opiniach renomowanych kancelarii prawnych” — podkreślił cytowany w komunikacie prezes Energi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kontrahenci Energi szykują broń