Kościelne muzeum łowi w biznesie

Anna Pronińska
15-07-2010, 16:16

Zarządzane przez Pawła Skibińskiego Muzeum JP II szuka mecenasów. Potrzebuje jeszcze 50 mln zł. Trudna sprawa — ocenia ekspert.

Paweł Skibiński, dyrektor muzeum
Zobacz więcej

Paweł Skibiński, dyrektor muzeum

Na warszawskim Wilanowie, na terenie Świątyni Opatrzności Bożej, powstaje Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego. Wartość inwestycji oszacowano na 100 mln zł. Muzeum, którego powierzchnia wyniesie 2 tys. mkw., ma być gotowe i uruchomione przed otwarciem świątyni — na początku kwietnia 2012 r. Na razie budowa znajduje się w stanie surowym otwartym.

— Liczymy, że prace skończymy przed EURO 2012, by kibice zawitali też do muzeum. Szacujemy, że do wykończenia przestrzeni muzealnej potrzebujemy jeszcze 50 mln zł. Dlatego staramy się o wsparcie inwestorów prywatnych, takich jak PTC, operatora sieci Era, która jest naszym mecenasem honorowym — mówi Paweł Skibiński, dyrektor muzeum.

Dotąd budowę muzeum finansowano z pieniędzy przyznanych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (44 mln zł w latach 2008-09).

— Będziemy ubiegać się o kolejne dotacje ministerialne oraz o pieniądze z Unii Europejskiej na m.in. wystawy, festiwale czy konferencje naukowe w 2011 r. związane z Rokiem Prymasowskim. Liczymy też na prywatne firmy. Możemy zaoferować im wiele projektów, w których będą mogły być mecenasami, w szczególności udział w wystawie "Aleja wartości" dedykowanej biznesowi — dodaje Paweł Skibiński.

Znawcy branży są jednak sceptyczni.

— Pozyskiwanie sponsorów wśród biznesmenów nie jest dziś łatwe, nie tylko ze względu na spowolnienie gospodarcze, ale także ze względu na mentalność naszych rekinów finansowych. Nie są oni skorzy do wydawania pieniędzy na inicjatywy związane ze sztuką. W przeciwieństwie do biznesmenów z USA czy Europy Zachodniej, którzy przeznaczają grube miliony, nie oczekując w zamian reklamy czy innych korzyści — komentuje Jarosław M. Daszkiewicz, krytyk sztuki i organizator słynnej wystawy "Arsenał 88".

Budowa muzeum to jedno, utrzymanie — drugie. Po 2013 r. koszt utrzymania obiektu wyniesie maksymalnie 3,5 mln zł.

— Z samych biletów nie da się wyżyć. Nie znam muzeum, które mogłoby sfinansować z nich więcej niż 15 proc. działalności. Naszą receptą będzie dywersyfikacja przychodów. Będziemy uruchamiać, również poza murami muzeum, wiele projektów: konkursy, festiwale czy gry miejskie — dodaje Paweł Skibiński.

Dziennie muzeum mogłoby odwiedzić nawet 2 tys. osób. Władze uważają, że wielkim sukcesem będzie 150 tys. odwiedzających rocznie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Kościelne muzeum łowi w biznesie