Kowalski zakłada, że ceny będą rosły

opublikowano: 13-07-2018, 15:49

Ceny konsumpcyjne rosną coraz szybciej i konsumenci oczekują, że tak będzie dalej. Ekonomiści uważają, że wzrost wyhamuje.

O 2 proc. r/r wzrósł w czerwcu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) – wynika z ostatecznych danych GUS. Finalny odczyt jest wyższy od tzw. szacunku flash sprzed dwóch tygodni o 0,1 pkt. proc., a tym samym najwyższy w tym roku. Roczna dynamika nabiera rozpędu od marca (patrz wykres), a opublikowany tego samego dnia tzw. wskaźnik przyszłej inflacji autorstwa Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC), który prognozuje z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian CPI, wzrósł w czerwcu o 0,6 pkt. Wzrósł drugi miesiąc z rzędu, ale – jak podkreślają eksperci z BIEC – w nieco inny sposób. Przed miesiącem wśród tzw. czynników inflacjogennych dominowały te decydujące o kosztach prowadzenia działalności gospodarczej, teraz dołączyły do nich oczekiwania producentów i konsumentów. Czy słusznie?

Dwa spojrzenia…
Według prognoz ekonomistów szczyt rocznej dynamiki albo właśnie widzimy albo zobaczymy go w najbliższych dwóch miesiącach. Jeżeli zrealizuje się drugi scenariusz, przyspieszenie w lipcu/sierpniu w stosunku do tempa z czerwca będzie niewielkie (powszechnie mówi się o szczycie w okolicach 2-2,2 proc.). Suma summarum, po wakacjach roczna dynamika cen konsumpcyjnych ma spadać, głównie za sprawą wysokiej zeszłorocznej bazy w żywności i drożejących na potęgę maśle i jajach. Tak twierdzą ekonomiści. A tak zapatrują się na tę sprawę konsumenci:
„W pierwszych dwóch miesiącach bieżącego roku odsetek przedstawicieli gospodarstw domowych, którzy spodziewali się przyspieszonego wzrostu cen systematycznie zmniejszał się. Związane to było najprawdopodobniej ze stabilizacją cen żywności na początku 2018 roku. W ciągu ostatnich trzech miesięcy nastąpiło odwrócenie tendencji i oczekiwania inflacyjne konsumentów stopniowo nasilają się. Przybywa tych osób, które spodziewają się, że ceny będą rosły szybciej niż dotychczas” – czytamy w komentarzu BIEC.

…jeden wniosek
Kto ma rację? Tak naprawdę jedni i drudzy.
- Szczyty inflacji, o których mówimy, odnoszą się do rocznej dynamiki. Duże znaczenie w tym przypadku ma więc to, co działo się z cenami w rok wstecz. W drugim półroczu 2017 r. ceny silnie przyspieszały, więc baza jest duża. Natomiast konsumenci i producenci prawdopodobnie odnoszą się do zmian cen w krótszym okresie. Wtedy faktycznie mogą widzieć, że wzrost cen przyspiesza, szczególnie jeżeli chodzi o dobra, na które są wrażliwi, a więc np. paliwa – mówi Marcin Mazurek, ekonomista mBanku.

Dwie teorie
Z komentarza BIEC wynika, że z dwóch teorii – adaptacyjnych i racjonalnych oczekiwań inflacyjnych – konsumencie upodobali sobie tę pierwszą. Dlaczego? Bo zakładają, że przyszłość będzie podobna do niedawnej przeszłości. Niejedno badanie potwierdziło, że posądzanie konsumentów o oczekiwania tego typu nie jest bezpodstawne. Możliwe jednak, że mniej lub bardziej świadomie sięgamy także do drugiej. Oznaczałoby to, że potrafimy dobrze wykorzystać dostępne informacje o sytuacji gospodarczej, „profesjonalnie" przewidywać jej zmiany i natychmiast się do nich dostosowywać (to wszystko przy założeniu, że ludzie zazwyczaj prawidłowo przewidują przyszłość). Przesłankę do posądzania konsumentów o racjonalne oczekiwania inflacyjne dostarcza obecna i przyszła sytuacja w mieszkaniówce.

- Biorąc pod uwagę to co dzieje się na rynku nieruchomości i to co powinno dziać się z czynszami jeżeli ceny nieruchomości idą w górę, trzeba spodziewać się, że ceny w kategorii mieszkanie [mowa o kategorii z GUS-owskiego koszyka CPI – red.] powinny przyspieszać, w szczególności w przyszłym roku. Jak dotąd to co dzieje się na giełdzie energii nie ma przełożenia na konsumenta, bo Urząd Regulacji Energetyki trzyma ceny nisko. Innymi słowy, wyższe ceny energii odczuwają obecnie jedynie producenci. Jednak w przyszłym roku to prawdopodobnie się zmieni i zobaczymy przełożenie na ceny konsumentów. W kontekście CPI oznacza to, że kategoria mieszkanie będzie coraz „droższa” – mówi Marcin Mazurek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Kowalski zakłada, że ceny będą rosły