Kryzys choć dotkliwy, wzmocnił branżę

Maciej Jaworski, Sebastian Ogórek
opublikowano: 28-03-2006, 00:00

Wahania cen stali są zawsze źródłem problemów dla jej przetwórców. Na szczęście dla branży po okresie dekoniunktury nadszedł czas stabilizacji i ożywienia.

Producenci konstrukcji stalowych doświadczyli na własnej skórze, jak groźne są dla nich nieoczekiwane zmiany na rynku hutniczym. Do sytuacji takiej doszło w 2004 r., kiedy to nastąpił drastyczny wzrost cen na międzynarodowym rynku materiałów hutniczych i stali. To spowodowało, że wielu odbiorców producentów konstrukcji stalowych miało problemy z płynnością finansową. Niektórzy musieli zakończyć działalność. Firmy, które przetrwały, umacniają pozycję i optymistycznie patrzą w przyszłość. Choć zagrożeń wciąż nie brakuje.

Ciężkie czasy

W 2004 r. nastąpiła nagła podwyżka cen stali. Na rynku światowym wzrost ten wyniósł 60 proc., natomiast na europejskim — 30 proc. Przyczyną było zwiększenie popytu na ten surowiec w Chinach. Negatywne skutki skoku cenowego nie ominęły branży konstrukcji stalowych w Polsce.

— Wahania cen materiałów hutniczych i podwyżki cen stali spowodowały, że 2004 r. był najgorszy od wielu lat dla wszystkich uczestników rynku — przyznaje Grzegorz Zbroja, prezes firmy Konstalex.

Źle oszacowane koszty spowodowały, że firmy, zwłaszcza te małe, ponosiły znaczne straty. Oferowały inwestorom niskie ceny, a to w przypadku gwałtownego skoku kosztów nabycia podstawowego surowca dla wielu firm, m.in. Mostostalu Chełm, stanowiło prostą drogę do upadłości.

Producenci konstrukcji stalowych zaczęli więc szukać rozwiązań, które pomogłyby chronić się przed ryzykiem podwyżki cen surowca.

— Trudno obronić się przed wzrostem cen. Ale można ustrzec się ich wahań. Taką możliwość daje producentowi zakup surowca, kiedy jego cena jest niska — tłumaczy Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.

Firmy w branży stalowej próbują się zabezpieczyć stosując kontrakty długoterminowe z dostawcami. O swój interes dbają też i huty.

— Kupujący dąży do uzyskania długoterminowego kontraktu na stałych warunkach. Huty jednak rzadko godzą się na to. Z naszego punktu widzenia bardziej korzystne jest zawarcie pojedynczej transakcji — wyjaśnia Andrzej Dresler, dyrektor Huty Częstochowa.

Sposobem uzyskania lepszych warunków zakupu stali jest też wykorzystanie skali kontraktu.

— Ceny zamawianej stali tak jak i innych wyrobów zależą od wielkości zamówienia. Nabywca przy zakupie większej partii surowca, otrzymuje lepsze warunki finansowe — dodaje Andrzej Ciepiela.

Rozwiązanie to można stosować bez względu na wysokość cen. Dodatkowo problem tkwi w długości realizacji zlecenia. Rzadko się zdarza, aby złożenie zlecenia uruchamiało jego realizację. Odstęp czasowy między tymi wydarzeniami może spowodować, że ceny ulegną zmianie, a jedna ze stron kontraktu poniesie straty.

Perspektywy w branży

Po okresie załamania międzynarodowego rynku konstrukcji stalowych w 2004 r. sytuacja zaczęła się poprawiać. W 2005 r., w porównaniu z rokiem poprzednim zanotowano 6-proc. wzrost produkcji stali na świecie. Z rynku wypadły najsłabsze firmy, a te, które przetrwały, cieszą się z dobrej koniunktury.

— W 2005 r. rynek hutniczy w Polsce ustabilizował się. W porównaniu z poprzednimi latami poprawiła się współpraca między dostawcami i odbiorcami surowca. Poza tym huty wychodzą naprzeciw naszym oczekiwaniom, przedstawiając korzystne oferty sprzedaży swoich produktów — mówi Grzegorz Zbroja.

Polska gospodarka pochłania coraz więcej stali i prognozy zarówno dla jej producentów, jak i przetwórców są optymistyczne.

— Obecnie na rynku stalowym panuje ożywienie, które wynika z dobrej koniunktury gospodarczej. Z pewnością rynek ten będzie się rozwijał także w przyszłości. Przed firmami z branży konstrukcji stalowych rysują się duże możliwości budowy w innych krajach. Poza tym wiele z nich stara się specjalizować w jakieś określonej dziedzinie — np. produkcji elementów mostów, hal, magazynów, rusztowań, obudów kopalnianych i elektrowni. Z drugiej strony, rynek wyrobów hutniczych jest dość ograniczony. Bariery dotyczące sprowadzania tych wyrobów spoza Unii mogą spowolnić tendencję wzrostową — wyjaśnia Robert Ruszkowski, dyrektor firmy Borga Hale.

Tak czy inaczej, ceny stali w Europie będą rosnąć — wolno, ale systematycznie. Już teraz można odnotować wzrost kosztów zakupu niektórych jej rodzajów.

— Wzrost cen surowców i nośników energii w Rosji oraz na Ukrainie, powoduje, że stal oferowana przez producentów z tych krajów też jest droższa niż dotychczas. Podobnie jest wśród wytwórców zachodnioeuropejskich. Pierwsze ruchy cenowe odnotowano w przypadku tzw. wyrobów długich i blach w kręgach. Podwyżki obejmują wyroby płaskie, w tym blachy grube. Trudno określić trwałość tych zmian, ale z pewnością nie będą one tak dotkliwe jak w 2004 r. — twierdzi Andrzej Dreksler.

Niepokój producentów konstrukcji stalowych wzbudza także niewielkie wykorzystanie środków z funduszy europejskich, które są przeznaczone na duże, publiczne przedsięwzięcia infrastrukturalne — m.in. budowę mostów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Jaworski, Sebastian Ogórek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu