Kulczyk w spółce z Chińczykami

Chiński fundusz CEE Equity Partners obejmie 16 proc. akcji PEP-u, powiększonego o energetyczne aktywa Jana Kulczyka

Jan Kulczyk, najbogatszy Polak, postanowił rozwijać energetyczny biznes w Polsce z pomocą inwestorów z Chin. Porozumiał się z chińskim funduszem CEE Equity Partners, który obejmie 16 proc. kapitału giełdowej spółki Polish Energy Partners (PEP), kontrolowanej właśnie przez Jana Kulczyka. Jednocześnie dojdzie do wielkiego przegrupowania w energetycznych aktywach biznesmena. Do PEP-u, specjalizującego się w wiatrakach, miliarder wniesie swoje pozagiełdowe spółki energetyczne, czyli m.in. projekty Elektrowni Północ i farm morskich. W miejsce PEP-u powstanie nowa spółka, Polenergia.

— Podoba nam się to, że Jan Kulczyk tworzy i rozwija jedyną prywatną i tak zdywersyfikowaną grupę energetyczną w Polsce — podkreśla Rafał Andrzejewski, dyrektor inwestycyjny w CEE Equity Partners. — Pozyskanie CEE Equity Partners pokazuj, jak duży jest potencjał rozwoju Polenergii — mówi Sebastian Kulczyk, prezes Kulczyk Investments, kontrolującego Polenergię i PEP.

Może jeszcze dołożą

Dla chińskiego funduszu to pierwsza inwestycja w krótkiej na razie historii. Utworzony przez China Exim Bank, współfinansowany przez instytucje z Europy, działa od lutego i ma za zadanie inwestować w 16 krajach w regionie. Na celownik fundusz bierze infrastrukturę, energetykę, telekomunikację i wysoce wyspecjalizowany przemysł. Do dyspozycji ma na razie 0,5 mld USD, ale jeśli wyda 60 proc. tej kwoty, to dostanie kolejne 1,5 mld USD. W spółkę Kulczyka CEE Equity Partners włoży na początek 240 mln zł, w zamian za 7,26 mln akcji.

— Nie wykluczamy, że w przyszłości zwiększymy zaangażowanie. Jeśli do tego dojdzie, to na pewno na poziomie giełdowej spółki matki, a nie poszczególnych projektów Polenergii — precyzuje Rafał Andrzejewski. Na razie chiński fundusz zamierza wprowadzić do nowej spółki jednego członka rady nadzorczej. I dalej szukać okazji inwestycyjnych. — To, że inwestujemy w PEP, nie oznacza, że nie rozglądamy się za innymi aktywami energetycznymi. Nadal interesują nas farmy wiatrowe i projekty fotowoltaiczne — i to w różnych krajach — zaznacza Rafał Andrzejewski.

Wejście chińskich inwestorów do polskiej spółki energetycznej jest ciekawe, ponieważ o podobnych transakcjach rozmawiało w ostatnich latach wiele firm chińskich i polskich. Przykładowo, państwowa Energa negocjowała z chińskimi partnerami ich ewentualny udział w budowie elektrowni węglowej w Ostrołęce. Mieli być i wykonawcami, i współwłaścicielami nowych bloków.

Nie wyszło, bo — jak wyjaśniał zarząd Energi — Chińczycy nie byli w stanie zaakceptować ryzyka wynikającego ze zmiennych cen energii elektrycznej. Podobne rozmowy toczyła w ostatnich latach ekipa Jana Kulczyka w odniesieniu do Elektrowni Północ, czyli projektu budowy dwóch bloków węglowych w okolicach Pelplina. Mimo że wsparcie chińskim firmom oferował Bank of China, z kapitałowej współpracy przy nowej elektrowni nic nie wyszło. Teraz CEE Equity Partners wchodzi, ale „piętro wyżej”, czyli do spółki matki projektu Elektrowni Północ.

— Reprezentujemy chińskich finansistów, a nie chińskich energetyków. Finansiści są po prostu ogólnie zainteresowani zaangażowaniem w polski sektor energetyczny — wyjaśnia Rafał Andrzejewski.

Wycena skoczy

Cenę emisyjną dla nowych akcji, skierowanych do CEE Equity Partners i wydawanych w zamian za aktywa wnoszone do PEP-u, ustalono na poziomie 33,03 zł. To o ledwie 3 grosze więcej niż cena, którą Kulczyk oferował w wezwaniu na PEP przed dwoma laty (33 zł). To też dużo powyżej giełdowego kursu PEP-u. Na piątkowym zamknięciu sesji za akcję płacono 24,8 zł. — Inwestycja CEE potwierdza rzeczywistą wartość akcji spółki — uważa Zbigniew Prokopowicz, prezes PEP. Przy cenie 33,03 zł kapitalizację nowej spółki, z nowymi aktywami, można szacować na 1,5 mld zł, czyli trzy razy wyżej niż dzisiejsze 500 mln zł dla samego PEP-u. Udział Jana Kulczyka w nowym podmiocie sięgnie ok. 65 proc. (dziś biznesmen ma w PEP-ie 60,6 proc.), Chińczycy będą mieli 15,99 proc., a reszta — 18,4 proc.

OKIEM ANALITYKA

To plan ciekawy i agresywny

FLAWIUSZ PAWLUK, analityk Unicredit CAIB

Strategia PEP-u, zakładająca inwestycje w sektorze wiatrowym oraz przejęcie aktywów Polenergii, sprawia wrażenie agresywnej i ciekawej. Energetyka wiatrowa ma m.in. tę zaletę, że można tu oczekiwać stopy zwrotu wyższej od osiąganej w energetyce konwencjonalnej. Projekt budowy gazociągu łączącego Polskę z Niemcami też ma perspektywy — choćby ze względu na to, że gaz na Zachodzie jest tańszy od tego, który Polska kupuje na Wschodzie. Projekt budowy Elektrowni Północ nie wygląda natomiast realistycznie, zwłaszcza ze względu na wartość tej inwestycji, kwestię dostaw węgla oraz niskie zapotrzebowanie na energię na północy Polski.

Giełdowe aktywa rekinów

Wartość pakietów akcji giełdowych spółek, notowanych w Warszawie, w posiadaniu wybranych inwestorów. Uwzględniono udziały bezpośrednie i pośrednie. Aby uniknąć podwójnego liczenia, pominięto pakiety akcji spółek znajdujące się w portfelach innych spółek, kontrolowanych przez biznesmena (np. pakiet akcji Impexmetalu należący do Boryszewa, Getin Noble Banku należący do Getin Holding itd.).

Inwestorzy na huśtawce

Kilka lat temu Polish Energy Partners był kontrolowany przez fundusze emerytalne i inwestycyjne. Kiedy dojrzały do sprzedaży spółki, pojawił się Jan Kulczyk. W sierpniu 2012 r. ogłosił wezwanie na akcje PEP, w którym fundusze oddały mu część akcji, a część sobie zostawiły, w nadziei na dalszy zarobek. Na razie nie zarobiły, bo kurs jest poniżej ceny z wezwania, która wyniosła 33 zł. Teraz, pod kątem wnoszenia aktywów, akcje PEP wyceniono na 33,03 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane