LPP zawiódł inwestorów

Przemek Barankiewicz
31-01-2006, 00:00

Akcje LPP były w poniedziałek najsłabszym papierem na warszawskiej giełdzie. Kurs właściciela odzieżowej marki Reserved, który zakończył tydzień na najwyższym poziomie w tym roku, momentami był najniższy od sześciu miesięcy. Lider branży pociągnął w dół notowania konkurentów, choć w przypadku Artmana może to być jedynie chwilowa przerwa we wzrostach.

Przecena LPP to kara za słaby IV kwartał, tradycyjny okres zbiorów handlowców. Już wcześniej grupa informowała o niższej od oczekiwanej sprzedaży, która była tylko o 17 proc. wyższa niż pod koniec 2004 r. Tylko, bo w ciągu roku liczba sklepów w sieci LPP wzrosła z 148 do 204, czyli o 38 proc. Grupa już w grudniu rozpoczęła wyprzedaże, co przełożyło się na spadek marż. W rezultacie ostatni kwartał roku przyniósł między 16,7 a 20,7 mln zł zysku netto wobec blisko 26 mln zł rok wcześniej. W całym roku LPP zarobił nie więcej niż 44 mln zł, choć oczekiwał 53 mln zł. Słabość kolekcji jesienno-zimowej przełoży się też prawdopodobnie na I kwartał 2006 r.

Przed rokiem — chwaląc LPP i ganiąc Redan — pisaliśmy, że wynik spółek odzieżowych nowej generacji zależą wprawdzie od pogody, kursu dolara (ten powinien sprzyjać eksportującym z Chin firmom) i kontyngentów, ale w dłuższym okresie najważniejsza jest marka. Ostatnie miesiące dopisują ciąg dalszy: nawet znakomita marka nie gwarantuje sukcesu, jeśli projektanci nie trafią w gusta klientów. Tak stało się właśnie z kolekcją Reserved. Co gorsza, pozycja marki w dużym stopniu buduje się w okresie przedświątecznego szału zakupów. Słaby popyt na produkty LPP może mieć więc większe reperkusje niż tylko kilka miesięcy niższej sprzedaży. Dobrze wie o tym Redan, który ciągle nie potrafi przekonać do marki Top Secret. Rozpoczęte w grudniu wyprzedaże przyczyniły się wprawdzie do wzrostu jej sprzedaży, ale kosztem marży. I tak wzrosła ona zdecydowanie w porównaniu z grudniem 2004 r. (z 21 do 37 proc.), ale motorem Redanu zaczyna być sieć dyskontowa Textil Market. Może więc Redan przyzna, że nie ma sensu inwestować w drogą markę, a skupi się na dyskoncie i dystrybucji obcych produktów, tak jak w przypadku pozyskanej z Francji marki Morgan.

Marka staje się natomiast atutem Artmana. Akcjonariusze właściciela sieci House zapomnieli już o fatalnym początku giełdowej przygody krakowskiej spółki. Artman w 2005 r. przekroczył prognozę sprzedaży, która w tym roku ma ponownie wzrosnąć o 40 proc. To ambitny cel, ale wierzący w jego realizację powinni zwiększać zaangażowanie w najdroższe w historii papiery Artmana. Jeśli potwierdzi się prognozowane 3,5 mln zł zysku netto za 2005 r., spółka nie będzie przewartościowana. Będzie nawet tańsza od LPP i ciągle notującego straty Redana.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / LPP zawiódł inwestorów