Machina do niesienia pomocy

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Od początku wojny Fundacja Happy Kids wydostała z Ukrainy 1500 dzieci wraz z opiekunami. Najmłodsze miało zaledwie siedem dni. Miesięcznie utrzymanie ukraińskich sierot w Polsce pochłania kwotę przekraczająca milion złotych. Pomoc nie byłaby możliwa, gdyby nie odzew biznesu, nie tylko polskiego.

– Mając 17 lat, odwiedziłem duży dom dziecka – wspomina prezes Fundacji Happy Kids Aleksander Kartasiński. – Ta wizyta wpłynęła na całe moje dorosłe życie, zrodziła potrzebę pomagania osieroconym dzieciom. Ponad 20 lat temu powstał zaś pomysł stworzenia fundacji, by móc pomagać systemowo. Zaczęliśmy tworzyć rodzinne domy dziecka, chcieliśmy, by powstało jak najwięcej miejsc, w których dzieci mogłyby poczuć się częścią rodziny, nauczyć się właściwych relacji, które w przyszłości powielą.

Machina do niesienia pomocy

opublikowano: 24-06-2022, 12:59
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Od początku wojny Fundacja Happy Kids wydostała z Ukrainy 1500 dzieci wraz z opiekunami. Najmłodsze miało zaledwie siedem dni. Miesięcznie utrzymanie ukraińskich sierot w Polsce pochłania kwotę przekraczająca milion złotych. Pomoc nie byłaby możliwa, gdyby nie odzew biznesu, nie tylko polskiego.

– Mając 17 lat, odwiedziłem duży dom dziecka – wspomina prezes Fundacji Happy Kids Aleksander Kartasiński. – Ta wizyta wpłynęła na całe moje dorosłe życie, zrodziła potrzebę pomagania osieroconym dzieciom. Ponad 20 lat temu powstał zaś pomysł stworzenia fundacji, by móc pomagać systemowo. Zaczęliśmy tworzyć rodzinne domy dziecka, chcieliśmy, by powstało jak najwięcej miejsc, w których dzieci mogłyby poczuć się częścią rodziny, nauczyć się właściwych relacji, które w przyszłości powielą.

Przyszłość:
Przyszłość:
Ewakuując dzieci spod bomb, ratowaliśmy ich życie, teraz pora, żeby budować ich przyszłość – uważa prezes fundacji Aleksander Kartasiński.
K.Jarczewski

Stworzenie systemu

Łącznie powstało 17 rodzinnych domów dziecka, w których mieszka maksymalnie po ośmioro dzieci, fundacja aktywnie wspiera rodzicielstwo zastępcze, organizuje szkolenia dla kandydatów na rodziców zastępczych. Jej działalność finansowana jest z kilku źródeł: to umowy z samorządami, stanowiące około 70 proc. rocznego budżetu, pozostałe 30 proc. pochodzi ze zbiórki jednego procentu podatku i darów od partnerów biznesowych. Roczny budżet fundacji to w przybliżeniu 5 mln zł. Jednak wojna w Ukrainie spowodowała, że potrzeby finansowe drastycznie wzrosły. Kilkuosobowa organizacja zmieniła się w machinę, w działanie włączyło się kilkuset wolontariuszy. W ukraińskich domach dziecka przebywało ok. 11 tys. dzieci. Happy Kids chce pomóc wszystkim.

– W Polsce już zapomnieliśmy, jak funkcjonują duże placówki – opowiada Aleksander Kartasiński. – W ukraińskich placówkach norma to kilkadziesiąt, a nawet ponad 100 dzieci. Potrzebowaliśmy wsparcia, aby jak najszybciej rozpocząć proces ewakuacyjny.

Pod opiekę fundacji trafiły dzieci pochodzące m.in. z Chersonia, Kramatorska, Doniecka. Zarówno wolontariusze, jak i pracownicy fundacji regularnie kursują między Polską a Ukrainą.

Pozytywna energia:
Pozytywna energia:
Początkowo skala przedsięwzięcia nas przytłaczała, jednak odzew darczyńców każdego dnia dodaje skrzydeł, energii – mówi Ewa Tietianiec, wiceprezes fundacji Happy Kids. Na zdjeciu z Marcinem Witczakiem, pracownikiem fundacji.
K.Jarczewski

Mały i duży biznes pomaga

Informacja o akcji ewakuacyjnej i potrzebie pomocy została nagłośniona w mediach. Błyskawicznie odezwali się przedsiębiorcy, oferując wsparcie finansowe i rzeczowe. Skala odzewu zaskoczyła fundację.

– O akcji dowiedział się m.in. Piotr Radziewicz, właściciel niewielkiego sklepu hydraulicznego w Piasecznie – podaje przykład Monika Maroszek z fundacji Happy Kids. – Całego busa wypełnił łóżkami, materacami, pościelą i pieluchami, przelał też na nasze konto 2 tys. zł. Wraz z klientami i współpracownikami organizuje kolejną zbiórkę darów.

Ewa Tietianiec, wiceprezes fundacji, podkreśla, jak trudnym zadaniem było bezpieczne przewiezienie dzieci do Polski.

– Pod granicę wyruszyły autokary Rainbow Tours i Flixbus, które przejechały tysiące kilometrów. Prezes firmy Eveline Cosmetics osobiście kupił meble i AGD, w które wyposażył kuchnię przy ul. Marysińskiej w Łodzi. Firma kupiła też pralki, lodówki i taką ilość pampersów, że wypełniły dwa busy. Baterie do zlewów i umywalek ufundowała firma Deante. Pralki, lodówki, odkurzacze, zmywarki, żelazka i wiele innych sprzętów otrzymaliśmy m.in. od sieci RTV EURO AGD, SVR Polska, Eurofloor, BSH, Electrolux, ABM Jędraszek – mówi Ewa Tetianiec.

Firmy meblarskie wyposażyły dziecięce pokoje w szafy, szafki, biurka, łóżka, wykładziny. Ubrania, zabawki, a także 10 proc. przychodu z dwóch sobót o wartości blisko 600 tys. zł przekazał Smyk.

– To tylko część firm, które włączyły się w pomoc, a sumie dotarło do nas 20 tirów pełnych rzeczowej pomocy – podsumowuje Monika Maroszek.

Taka ilość darów nie pomieściłaby się w siedzibie fundacji.

– Logistyką zajęła się firma Rohlig Suus Logistics, która udostępniła magazyn w Konstantynowie – dodaje wiceprezes fundacji.

Kolejne firmy włączyły się w rozwożenie darów do ośrodków. Tym zajęła się m.in. firma Dachser. Pracownicy DHL zorganizowali kilka zbiórek, również wśród klientów. Do tej pory wsparcia udzieliło ok. 150 firm. 20 czerwca, w Dzień Uchodźcy, Julita Mazurkiewicz, prezes firmy Phillips Poland, w imieniu spółki Phillips Industries przekazała czek na 20 tys. USD. Pieniądze zostały zebrane z datków przekazanych przez pracowników i zarząd.

Z inicjatywy polskiej artystki Anny Noviki Sobierajskiej przedstawiciele francuskich stowarzyszeń Calamartoteka Séte oraz Latelier skłoniły ponad 80 twórców do przekazania prac na dobroczynną loterię dzieł sztuki. Za zakup biletów na loterię na rzecz ukraińskich sierot za pośrednictwem Happy Kids zwycięzca wygrał jedno z dzieł oferowanych przez artystów.

Z kolei amerykańska Polonia w Atlancie zorganizowała kulinarny festiwal, podczas którego sprzedawano tradycyjne polskie wyroby: pierogi, kiełbasy z grilla, polskie ciasta. Zebrane datki również przekazano na rzecz działań Happy Kids.

Nie tylko dach nad głową:
Nie tylko dach nad głową:
Opieka nad sierotami z Ukrainy to nie tylko zapewnienie dachu nad głową, ale także codziennej normalności i zabawy.
K.Jarczewski
Ogrom pracy:
Ogrom pracy:
Wojna w Ukrainie spowodowała, że kilkuosobowa organizacja zmieniła się w machinę, w której działanie włączyło się kilkuset wolontariuszy.
K.Jarczewski

Wojenne sieroty

Opieka nad ukraińskimi dziećmi wymaga zatrudnienia dodatkowej kadry, uwzględnienia, że dzieci doznały traumy, z którą dorosłym trudno się uporać.

– Te dzieci trafiły do domów dziecka wskutek przemocy domowej, porzucenia przez rodziców – wskazuje szef fundacji. – Teraz dołącza do nich grupa sierot wojennych. Byłem w miejscach, gdzie przywożone są dzieci, których rodzice zginęli lub zaginęli. Czasem te maluchy nawet nie wiedzą, jak się nazywają.

Ucieczka do Polski często odbywa się pod ostrzałem, bywa, że podróż trwa kilka dni, bez możliwości umycia dzieci, gdy kończą się leki i jedzenie.

– Razem przenosiliśmy kilkumiesięczne dzieci z łóżeczek do karetki – mówi Aleksander Kartasiński. – Docierały do nas sygnały, że po dzieci z domów dziecka przyjeżdżały transporty, które wywoziły je w kierunku Rosji. Ich dalsze losy są nieznane, możemy tylko przewidywać poddanie rusyfikacji.

– Początkowo skala przedsięwzięcia nas przytłaczała, jednak odzew darczyńców każdego dnia dodaje skrzydeł, energii – uzupełnia Ewa Tietianiec. – Warto dodać, że ponad połowa z dzieci jest niepełnosprawna, trzeba im zapewnić leki, rehabilitację, opiekę, miejsca przystosowane do ich potrzeb.

– Nie da się pomagać bez pieniędzy – wskazuje Aleksander Kartasiński. – Jednak skala reakcji jest dla nas wciąż zaskakująca. Ewakuując dzieci spod bomb, ratowaliśmy ich życie, teraz pora, żeby budować ich przyszłość. Wszystkie, które są w takim wieku, kiedy już rozumieją, co się dzieje, mówią, że chcą wracać na Ukrainę, i pytają: kiedy? Mamy nadzieję, że powroty na zachodnią Ukrainę będą możliwe już w czasie wakacji – podsumowuje prezes Happy Kids.

Rozstania i powroty:
Rozstania i powroty:
Dzieci mówią, że chcą wracać na Ukrainę, i pytają – kiedy?
K.Jarczewski
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane