Makroekonomiczni królowie strzelców mundialu

Rozmawiał Paweł Sołtys
19-07-2018, 22:00

Ekonomiści Raiffeisen Polbanku, Mateusz Namysł, Paweł Radwański, Wojciech Stępień i Dorota Strauch, najtrafniej spośród zespołów 12 czołowych polskich banków prognozowali wyniki meczów w ankiecie „PB”.

Ekonomiści Raiffeisen Polbanku, Mateusz Namysł, Paweł Radwański, Wojciech Stępień i Dorota Strauch, najtrafniej spośród zespołów 12 czołowych polskich banków prognozowali wyniki meczów w ankiecie „PB”. Dziś ujawniają tajniki.

 „PB”: Da się prognozować wyniki meczów tak jak dane makroekonomiczne, np. sprzedaż detaliczną czy produkcję przemysłową? Mieliście piłkarski model prognostyczny?

Mateusz Namysł: Modelu nie było, ale dużo dyskutowaliśmy o tym, która drużyna może wygrać. Kierowaliśmy się tym, jakich ma zawodników, jaką mieli formę w sezonie klubowym i wcześniejszych meczach reprezentacji. Podobnie jak przy prognozowaniu wskaźników ekonomicznych trudno jest trafić w punkt, bo mamy bardzo dużo różnego rodzaju zmiennych. W meczu na wynik może wpłynąć nawet to, że ktoś będzie o sekundę szybszy lub wolniejszy — skutkiem może być np. rzut karny, którego teoretycznie nie powinno być, bo sędzia czegoś nie zauważył. Trudno jest więc przewidzieć dokładny przebieg zdarzeń. W grę wchodzi raczej prawdopodobieństwo jakiegoś wyniku. Wiadomo — im wyższy poziom, tym różnice są mniejsze.

Na 14 meczów trzy razy trafiliście dokładny wynik, trzy razy — różnicę bramek i kolejne trzy razy trafnie wskazaliście zwycięzcę spotkania.

Paweł Radwański: Mieliśmy trochę szczęścia, ale to kwestia podejścia. Jak mawia Kamil Stoch, nie myśleliśmy, żeby wygrać, tylko żeby oddać „dwa równe skoki” — w tym przypadku dwa równe typy — i zminimalizować ryzyko, że nasza prognoza „rozjedzie się” z wynikiem meczu. Gdy mieliśmy listę argumentów „za” i „przeciw”, trzeba było jeszcze wyłączyć wszelkie sentymenty, tak jak wyłącza się je przy prognozowaniu kursu walutowego. Przykładowo w finale kibicowałem Chorwatom, ale obstawiliśmy jednak zwycięstwo Francji. Zaowocowało to punktami w rankingu, ale szczególnie szczęśliwy z tego powodu nie byłem.

Zdarzało się, że zespół się podzielił i nie było konsensu co do tego, która drużyna wygra mecz?

PR: Dyskutowaliśmy tak długo, aż była zgodność. Dłuższe były dyskusje o wyniku, np. czy będzie 2:0 czy 2:1, natomiast co do kierunku raczej byliśmy zgodni.

Na 14 meczów do zdobycia były 74 pkt. Wy zdobyliście 23, czyli mniej niż jedną trzecią. To dużo czy mało?

PR: Wydaje mi się, że dużo. To trochę jak z kursem walutowym — komponent losowości jest tak duży w prognozach ekonomicznych, że trzeba wielu powtórzeń i długiej historii prognozowania, żeby stwierdzić, kto tak naprawdę jest lepszy w prognozowaniu. Jeśli mówimy zaledwie o kilku prognozach w ramach konsensu „PB”, to na pewno decydowała tzw. „forma dnia”. Choć jeśli chodzi o nas, nie ma mowy o przypadkowych prognozach: dużo dyskutowaliśmy — i to była siła zespołu.

Sceptycy twierdzili, że po prostu mieliście szczęście, bo ekonomiści nie znają się na piłce…

MN: To raczej kwestia prawdopodobieństwa — zdarzały się mecze, w których jedna drużyna na 10 spotkań rozegranych z danym przeciwnikiem wygrałaby dziewięć razy. I akurat był to ten mecz, w którym przydarzyła się porażka. Tak bywa w sporcie, który jest w pewnym sensie nieprzewidywalny.

 

W ramach Konsensu „PB” przed meczami drużyn z „polskiej grupy”, a potem w końcówce fazy pucharowej publikowaliśmy medianę wskazań bankowych ekonomistów. Punkty można było zdobyć za poprawne wskazanie zwycięzcy spotkania, trafną prognozę różnicy bramek oraz dokładne przewidzenie wyniku. Zespół Raiffeisen Polbanku zaledwie o 1 pkt wyprzedził drużyny Banku Millennium, Citi Handlowego i Société Générale.

Rozmowa wideo na pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Paweł Sołtys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Makroekonomiczni królowie strzelców mundialu