Małe smart city: korzystają mieszkańcy i biznes

opublikowano: 07-01-2020, 22:00

Produkcja inteligentnej energii, walka ze smogiem, niższe rachunki. Wszystko idzie lepiej, gdy się współpracuje

Mówimy „inteligentne miasto”, a myślimy o światowych metropoliach, które z pomocą innowacji cyfrowych najlepiej stawiają czoła wyzwaniom XXI wieku. Maleńki Białogard może całkowicie zmienić to wyobrażenie. Ta licząca niewiele ponad 24 tys. mieszkańców miejscowość w województwie zachodniopomorskim coraz śmielej sięga po rozwiązania smart city. Najważniejsze wdrożenia dotyczą zaś ekologicznej energii i dbałości o czystość powietrza. Ton zmianom nadaje Zakład Energetyki Cieplnej (ZEC) będący częścią grupy Kogeneracja Zachód. Spółka zbudowała gazową elektrociepłownię kogeneracyjną i kompleksowo zmodernizowała infrastrukturę ciepłowniczą w mieście.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by mieszkańcy mniejszych miejscowości mogli
korzystać z ułatwień, które w dużych miastach są standardem — mówi Artur
Rakowicz, koordynator Białogardzkiego Klastra Energii z ramienia Kogeneracji
Zachód.
Zobacz więcej

IDZIE NOWE:

Nic nie stoi na przeszkodzie, by mieszkańcy mniejszych miejscowości mogli korzystać z ułatwień, które w dużych miastach są standardem — mówi Artur Rakowicz, koordynator Białogardzkiego Klastra Energii z ramienia Kogeneracji Zachód. Wojciech Robakowski

— Nie sztuką jest rozmawiać o innowacjach technologicznych w Warszawie, Wrocławiu czy Poznaniu. Po pierwsze, miasta te na to stać, po drugie, działają tam koncerny, które potrzebują nowoczesnej infrastruktury i chętnie dokładają się do jej powstania lub rozbudowy. Mniejsze miejscowości, gminy i powiaty dysponują dużo skromniejszymi budżetami, więc trudniej im porwać się na duże, dalekosiężne inwestycje, mogące podnieść jakość życia lokalnej społeczności — mówi Artur Rakowicz, koordynator Białogardzkiego Klastra Energii (BKE), zrzeszania jednostek samorządu, producentów i dystrybutorów energii, a także przedsiębiorców i odbiorców indywidualnych, które powstało z inicjatywy Kogeneracji Zachód.

Postęp na każdą skalę

Małymi i średnimi miastami Polska stoi, więc ograniczanie wdrożeń do największych ośrodków szkodzi rozwojowi kraju — uświadamia przedstawiciel BKE. Gdy stolice województw oferują różne udogodnienia, np. inteligentny transport, najszybszy internet, dostęp do kultury i edukacji na poziomie wyższym, a w rodzinnej miejscowości nie ma nawet ścieżki rowerowej, wiadomo, co się dzieje: zdolna i ambitna młodzież decyduje się na emigrację — ze wsi i miasteczek do metropolii. W rezultacie małe miasta skazane są na opustoszenie albo wykwalifikowaną siłą roboczą zasilają aglomeracje, z którymi pozostają w bezpośrednim oddziaływaniu. Jak temu przeciwdziałać?

— Trzeba zacząć od inwestycji, niekoniecznie imponującej i łatwej do pokazania w folderach turystycznych, lecz takiej, która przynosi realną korzyść mieszkańcom. Gdy już zrobi się pierwszy krok, łatwiej będzie wykonać drugi, trzeci i kolejne. A nuż nastąpi wysyp innowacji, ludzie się przełamią, uwierzą, że da się obrać kurs na nowoczesność — tłumaczy Artur Rakowicz.

Warto inspirować się wielkomiejskimi wdrożeniami, ale tylko niektóre pasują do mniejszych miejscowości — zwraca uwagę dr Sergiusz Prokurat, ekonomista, entuzjasta nowych technologii i autor książki „Praca 2.0”.

Jego zdaniem nowoczesności nie można więc wyczarować metodą „kopiuj, wklej”. W kształtowaniu przestrzeni publicznej i usług należy uwzględniać możliwości i potrzeby ludności oraz specyfikę miejsca.

— Inteligentne lampy, sygnalizacja świetlna, centra kontaktu z obywatelami oraz ekrany słoneczne na budynkach publicznych, a nawet wielkie farmy fotowoltaiczne — to rozwiązania uniwersalne, warte do zastosowania w każdym mieście, niezależnie od wielkości. Są jednak rozwiązania, które wydają się stworzone z myślą o mniejszych aglomeracjach, jak systemy zarządzania odpadami, wsysające je do wspólnych podziemnych pojemników. Egzamin zdaje również integracja różnych służb porządkowych i ratunkowych, a konkretnie ich automatyczne wzywanie w razie nagłych wypadków — wymienia Sergiusz Prokurat.

Drobna rzecz, a cieszy

Metropolie są naszpikowane elektroniką i każde usprawnienie architektoniczne, energetyczne lub transportowe poprzedza przedrostek „eko” lub „smart”. Na ich tle małomiejskie rozwiązania wydają się mało znaczące i skromne. Tymczasem Artur Rakowicz właśnie mikroprojekty wspierane przez burmistrzów, starostów i wójtów uważa za wdzięczniejsze.

a9c2adc0-8c30-11e9-b683-526af7764f64
Newsletter ICT
Nowości z firm IT z naciskiem na spółki giełdowe: przetargi, informacje z rynku, newsy kadrowe i inne.
ZAPISZ MNIE
Newsletter ICT
autor: Grzegorz Suteniec
Wysyłany raz w tygodniu
Grzegorz Suteniec
Nowości z firm IT z naciskiem na spółki giełdowe: przetargi, informacje z rynku, newsy kadrowe i inne.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Inwestycje w wielkich miastach często ciągną się latami i nie widać ich końca. Realizacja mniejszych inicjatyw trwa dużo krócej i stosunkowo łatwo uzyskać efekt całości. Gdy projekt jest gotowy, od razu można czerpać profity. W przypadku Białogardu są nimi niższe rachunki i czystsze powietrze — wskazuje ekspert z BKE.

Taki model pracy, polegający na wykonywaniu małych kroków i częstym konsultowaniu rezultatów, scala lokalną społeczność: samorząd, biznes, zwykłych obywateli — i stał się impulsem do stworzenia klastra energetycznego. Dzięki temu, że ZEC Białogard zastosował zaawansowaną technologię kogeneracji i zbudował energooszczędną sieć ciepłowniczą, białogardzianie uniknęli ogólnopolskiego problemu: wzrostu kosztów ciepła. Nie dość tego, spółka obniżyła stawki za ogrzewanie, co znacząco przekłada się na finansową kondycję gospodarstw domowych. Nie zapomniano również o zdrowiu mieszkańców. Częścią instalacji są czujniki pomiaru pyłów PM2,5 i PM10, które weryfikują jakość powietrza. Ta zaś najwyższa jest w pobliżu elektrociepłowni. Trudno o lepszy dowód na to, że jednostka ta produkuje energię przyjazną środowisku.

— Nic lepiej nie przekonuje Kowalskich do idei smart city i ekologii niż pieniądze. Każdy chce żyć w nowoczesnym i czystym otoczeniu, niemniej to obniżenie rachunków za prąd rozbudziło w białogardzianach wrażliwość środowiskową. Z początku z rezerwą odnosili się do niektórych pomysłów racjonalizatorskich w mieście. Teraz wręcz dopytują nas o kolejne zielone inwestycje — uśmiecha się Artur Rakowicz.

Pomaga SI

A co w technologiach wdrażanych przez ZEC Białogard jest absolutnie nowatorskie? Zastosowanie sztucznej inteligencji. Zainstalowane w domach, biurach, zakładach produkcyjnych, szkołach i innych placówkach czujniki przekazują dane o zużyciu energii. Na tej podstawie program analityczny prognozuje zapotrzebowanie na ciepło i prąd w poszczególnych częściach miasta o określonych porach. Predykcja jest antidotum na sytuacje kryzysowe, mogące wynikać z pików energetycznych, czyli nagłych okresów wzmożonego poboru.

— Dzięki artificial intelligence wiemy, kiedy włączyć dodatkowe moce produkcyjne, zamiast w panice kupować energię od firm spoza klastra. To podniosłoby rachunki, bo — raz — pojawiłyby się koszty przesyłu, dwa — zewnętrzni dostawcy, widząc naszą desperację, mogliby dowolnie podnosić ceny, a my musielibyśmy przystać na ich warunki. Ostatecznie uderzyłoby to naszych klientów po kieszeni — opisuje Artur Rakowicz.

Czy urzędnicy rozumieją technologię i jej możliwości? I czy prawo nadąża z innowacjami? Sergiusz Prokurat twierdzi, że wielu samorządowców nie jest gotowych na transformację cyfrową swoich miejscowości.

— Nie ma planów określających, jak systemy IT będą przetwarzać dane i przyczyniać się do projektowania nowatorskich usług i zmiany życia mieszkańców. Wskutek tego urzędnicy i włodarze często nie podejmują działań koniecznych do stworzenia, a tym bardziej wsparcia rozwiązań smart city — mówi ekonomista.

A jednak takie miasta jak Białogard pokazują, że jak się chce, to można. Zwłaszcza że biznes jest skłonny do współpracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu