Po trzech sesjach spadkowych z rzędu, wtorkowe notowania na Wall Street do połowy dnia toczyły się pod wyraźne dyktando strony popytowej. Potem jednak sytuacja zrobiła się nerwowa i indeksy zafalowały. Ostatecznie jednak po udanym finiszu dzień zakończył się wzrostem indeksu DJ i Nasdaq.
Początkowo inwestorów do nabywania akcji zachęciły raporty HP, giganta komputerowego i Home Depot, jednego z liderów sektora detalistów. Nie przeszkodziły nawet dane makro o październikowych cenach producentów.
Pogorszenie nastrojów wywołały jednak wypowiedzi dwóch, obecnie najważniejszych osób z kręgu ekonomii na amerykańskim rynku. Ben Bernanke, szef Fed stwierdził, że warunki udzielania kredytów w USA są wciąż dalekie od normalnych, mimo że programy ratunkowe zwiększyły ilość dostępnych pieniędzy, co pomogło zmniejszyć oprocentowanie niektórych kredytodawców. Z kolei Henry Paulson, sekretarz skarbu wyraził sprzeciw wobec rozszerzenia pomocy rządowej na koncerny moto- ryzacyjne.
Ta informacja znalazła odzwierciedlenie w notowaniach GM, największego amerykańskiego producenta aut. Kurs zniżkował momentami ponad 10 proc. będąc najsłabszą składową wskaźnika DJ IA. Nieco tylko mniej traciły papiery Citigroup oraz Boeinga.