Na obligacje trzeba sposobu

Mimo rekordowo niskich rentowności obligacji nie warto rezygnować z uwzględniania w portfelu tej klasy aktywów, oceniają eksperci.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • – czy w portfelu warto trzymać obligacje,
  • – czy obligacje o stałym oprocentowaniu skazane są na straty,
  • – czy dobrym pomysłem inwestycyjnym są obligacje firm.

Rozlanie się pandemii COVID-19 na świat sprawiło, że od początku roku rentowności 10-letnich obligacji polskiego skarbu spadły o 95 pkt baz. Sięgają teraz ledwie 1,16 proc., czyli tylko nieco ponad połowy tego, co na koniec ubiegłego roku. Jeszcze mocniejszy spadek zaliczyły rentowności podobnych papierów emitowanych przez rząd USA, które obecnie sięgają 0,9 proc.

Nie przegap nisz

Choć tak niskie rentowności znacznie utrudniają osiąganie zysków z inwestycji w obligacje, to w portfelu i tak warto zachować część dłużną, uważają specjaliści, którzy w czasie k XIII Kongresu Inwestycyjnego DI Xelion wzięli udział w dyskusji panelowej.

Jest motywacja:
Jest motywacja:
Mariusz Zaród z Quercus TFI nie obawia się fali bankructw, bo uważa, że rząd w trosce o zatrudnienie będzie wspierał zagrożone branże.

Zdaniem Marka Warmuza, odpowiedzialnego w Generali Investments TFI za zarządzanie portfelami papierów dłużnych, inwestorzy szukający bezpieczeństwa powinni wchodzić w nisze wciąż oferujące nieco wyższe oprocentowanie.

- Dobrymi przykładami są obligacje rządowe z części krajów oraz papiery emitowane przez agencje rządowe – zauważa Marek Warmuz.

Inwestowanie w te pierwsze wiąże się z ryzykiem walutowym, jednak już te drugie oferują rentowności o około 0,5 pkt proc. wyższe od obligacji skarbowych, przy podobnym poziomie ryzyka, podkreśla specjalista.

Zdaniem Mariusza Zaroda, dyrektora ds. instrumentów dłużnych w Quercus TFI, warto też sięgnąć po bardziej aktywne metody zarządzania portfelami obligacji.

- Przy tak niskich rentownościach strategia „kup i trzymaj” już nie wystarczy – zauważa Mariusz Zaród.

Tymczasem zdaniem Roberta Kublina, prezesa zarządu TFI PZU, mimo rekordowo niskich rentowności obligacje o stałym oprocentowaniu wcale nie są skazane na przynoszenie strat. O ile w Polsce w horyzoncie kilku lat można sobie jeszcze wyobrazić zaostrzenie polityki pieniężnej, o tyle w strefie euro takie ruchy są bardzo mało prawdopodobne nawet jeszcze przez 5 lat, przekonuje Robert Kublin.

- Wybór Joego Bidena na prezydenta USA przyczyni się do wygaszania konfliktów politycznych na świecie, co będzie sprzyjać aktywom ryzykownym kosztem obligacji. Jednak na rynku instrumentów pochodnych utworzyły się bardzo duże pozycje nastawione na wzrost rentowności, a to może oznaczać, że negatywne wiadomości dla obligacji są już w cenach – dodaje Dariusz Kędziora, szef zespołu zarządzania obligacjami w Pekao TFI.

Korporacyjny azyl

Wyraźnie wyższe zyski z obligacji można osiągnąć jednak tylko godząc się na wyższe ryzyko. Taka właśnie jest specyfika papierów korporacyjnych, które mogą przynieść dotkliwe straty w przypadku niewypłacalności emitenta. Uczestnicy dyskusji są jednak podzieleni co do tego, czy mamy do czynienia z dobrym momentem na zwiększanie ryzyka.

- Restrykcje związane z pandemią COVID-19 przełożą się na ponowne spowolnienie wzrostu PKB, a to zwiększy liczbę prowadzonych postępowań upadłościowych. Będą przedsiębiorstwa, które nie są w stanie wywiązywać się ze zobowiązań, bo już teraz przejadają kapitał – ostrzega Marek Warmuz z Generali Investments TFI.

- W IV kwartale 2020 dynamika PKB może być na lekkim minusie, jednak szansa na uniknięcie fali upadłości jest, bo rząd nie będzie chciał pozwolić na gwałtowny wzrost bezrobocia – uspokaja jednak Mariusz Zaród z Quercus TFI.

Specjalista nie ma wątpliwości, że lokalne lockdowny będą postępowały. Jednak jego zdaniem nie obserwujemy takiej fali wycofań kapitału z funduszy jak wiosną, a najbardziej poszkodowane przez pandemię branże są na rynku obligacji korporacyjnych słabo reprezentowane.

Tymczasem Dariusz Kędziora z Pekao TFI radzi trzymać się europejskich rynków obligacji korporacyjnych.

- W USA skala bankructw jest znacznie większa niż w Europie, bo polityka wsparcia dla firm nie jest tam równie szeroko zakrojona – zauważa specjalista.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MWIE

Polecane