Nie tak łatwo wylać z pracy szefów Giełdy Energii

Agnieszka Berger
22-10-2007, 00:00

Skarb państwa przełamał impas w radzie Towarowej Giełdy Energii. Ma swojego przewodniczącego i może wymienić niechciany zarząd. Czyżby?

Skarb państwa przełamał impas w radzie Towarowej Giełdy Energii. Ma swojego przewodniczącego i może wymienić niechciany zarząd. Czyżby?

Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) chce wymienić zarząd Towarowej Giełdy Energii (TGE). To nie tajemnica. O tym, że jej obecni szefowie „utracili zaufanie skarbu państwa”, mówi głośno i publicznie Michał Krupiński, podsekretarz stanu w MSP odpowiedzialny za energetykę. Jak dowiedział się nieoficjalnie „Puls Biznesu”, do niedawna kandydatem na miejsce Grzegorza Onichimowskiego, obecnego prezesa PGE, był Janusz Starzyński, szef rady nadzorczej Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) i dawny prezes gdańskiej Energi. Jednak według naszych informacji, ta kandydatura już się zdezaktualizowała. Obecnie do najważniejszego fotela w zarządzie giełdy pretenduje Jacek Socha, były prezes PSE. Dlaczego skarb go nie powołał, choć wraz ze swoimi spółkami ma większość w kapitale giełdy? Bo to nie takie proste.

Remis, czyli pat

Od maja w radzie nadzorczej TGE trwał impas decyzyjny. Jego przyczyną było odwołanie jednego z przedstawicieli skarbu, Jarosława Brody, który zajął kierownicze stanowisko w grupie Tauron. Liczba członków RN została wówczas ograniczona z dziewięciu do ośmiu, z których połowa reprezentowała stronę skarbu (trzej przedstawiciele MSP i jeden gdańskiej Energi). A do przeprowadzenia zmian personalnych skarb potrzebował większości lub głosu przewodniczącego rozstrzygającego w przypadku remisu.

Nie bez perturbacji i dopiero w drugim podejściu udało mu się go powołać na piątkowym posiedzeniu rady. RN zdecydowała, że jej szefem będzie Ryszard Choruz. Głosowanie było tajne, ale — jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie — kandydata skarbu poparł przedstawiciel grupy mniejszych akcjonariuszy TGE — Vattenfalla, Electrabela, EDF (Kogeneracji) i Elektrimu Volt. Nie ma już przeszkód, by rada wybrała nowy zarząd, bo nawet przy wyniku 4:4 przesądzi głos przewodniczącego. Teoretycznie.

— Problem w tym, że —zgodnie ze statutem — głosowanie w sprawach personalnych jest tajne. Więc w razie remisu trudno będzie przesądzić o wyniku, bo formalnie nie wiadomo, jak głosował przewodniczący. Prawnicy mają poważne wątpliwości, jak to rozwiązać — mówi Janusz Bil, członek rady TGE i dyrektor ds. regulacji i rozwoju rynku w Vattenfall Poland.

Nie tak pochopnie

A taki wynik głosowania jest prawdopodobny. Niemal na pewno przeciwko propozycji skarbu zagłosują dwaj członkowie rady reprezentujący spółki kontrolowane przez Zygmunta Solorza-Żaka, skonfliktowanego z MSP, Elektrim i Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin. O wyniku przesądzi więc głos hiszpańskiej Endesy, która miała własną kandydatkę na szefową rady (zasiadającą w niej Beatę Praską), lub reprezentanta grupy mniejszych akcjonariuszy, który w sprawie zmian w RN ostatnio poparł skarb państwa. Jednak w kwestii zmiany zarządu nie musi tego zrobić.

— Nie podzielamy opinii MSP, że to zarząd giełdy ponosi odpowiedzialność za jej słaby rozwój i nie dostrzegamy potrzeby jego pochopnej zmiany. Taką decyzję musiałaby poprzedzić merytoryczna ocena działalności dotychczasowego zarządu, a kandydaci na nowych szefów spółki musieliby być odpowiedni — mówi Janusz Bil.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nie tak łatwo wylać z pracy szefów Giełdy Energii