Nie trzymajmy akcji gwiazdek

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 16-07-2008, 00:00

Pojedyncze, nawet roczne skoki kursu nie mogą być gwarancją zysków na lata. O tym decydują fundamenty

Giełdowa bessa zbiera coraz większe żniwo. Nie oszczędza też liderów hossy, którzy w kolejnych latach wypracowywali najwyższe stopy zwrotu. Panika na rynku jest tak duża, że przestały się liczyć nawet fundamenty. Tracą spółki, których kursy podbiła spekulacja, jak i te, które kapitał mnożyły dzięki systematycznemu rozwojowi. Dlatego jeśli już trzymać akcje firm, które miały dobry rok, to tylko tych z realnymi perspektywami na stabilny rozwój bez względu na koniunkturę. Dobrym przykładem jest tu Vistula & Wólczanka (V&W). Ale o prostą receptę na udane inwestycje trudno.

Ostatnia hossa trwała 4,5 roku. W każdym

kreowała nowe gwiazdy. Ich kursy zyskiwały minimum kilkaset procent. Wyjątkowe był 2003 i 2005, gdy najlepsze spółki popisały się czterocyfrową dynamiką kursu. Najsłabszy dla liderów był 2007 rok. To zrozumiałe, bo wówczas załamał się trend wzrostowy.

O sukcesach spółek w poprzednich latach decydowały różne czynniki. Począwszy od fundamentalnych, poprzez mody, jak i emisje z prawem poboru, splity, magie nazwisk znanych inwestorów, na zwykłych spekulacjach skończywszy. Bessa jest mało wybredna i zjada wypracowane zyski zarówno dobrych spółek, jak i tych, które wjechały na szczyt owczym pędem. Spółkom, które w hossie zyskały najbardziej, najtrudniej się obronić. Ich inwestorzy, którzy wcześniej bezkrytycznie podchodzili do zakupów, teraz coraz łatwiej akceptują niskie wyceny. Tak może być chociażby w przypadku Ganta, niekwestionowanego lidera ostatniej hossy. Po magicznym wzroście z 2005 r. spółka wykonała jeszcze gigantyczny skok — z 10 zł do 110 zł na przełomie 2006 i 2007 r. Później uległa bessie, połączonej z masowym odejściem inwestorów od spółek deweloperskich. Mimo to inwestorzy, którzy zdecydowali się trzymać akcje spółki po sukcesie w 2005 r., są na sporym plusie. Co ciekawe, Gant okazuje się jedną z najtańszych spółek na giełdzie, jeśli weźmiemy pod uwagę C/Z.

Sporo spekulacji towarzyszyło wybiciu notowań Lenteksu, dzięki któremu spółka wypracowała najwyższą stopę zwrotu w 2006 r. Jednak początek bessy okazał się dla spółki końcem trendu wzrostowego. Typowym królem jednego sezonu okazał się IB System. Po nagłym zrywie w 2003 r. w kolejnych latach nie było już tak dobrze. Bessa sprawiła, że jej notowania spadły do poziomu z 2003 roku.

Nie brakowało rocznych liderów hossy, którzy swój kapitał budowali dzięki rozwojowi i poprawie wyników. Tak jest w przypadku Vistuli, która w 2004 r. została nagrodzona przez inwestorów za wyjście z kryzysu i od tego czasu cały czas rośnie w siłę. Najpierw był mariaż z Wólczanką (po fuzji powstała V&W), teraz przejęcie W. Kruka i coraz realniejsza fuzja z giełdową Almą. Na laurach nie spoczywa także LPP, który stopą zwrotu błysnął w 2007 r. To była nagroda za dynamiczną poprawę wyników. Gdański dystrybutor odzieży także zabrał się do konsolidacji i znajduje się na etapie przejęcia całkowitej kontroli nad Artmanem. Choć V&W i LPP szybko rosną w siłę, to i tak nie potrafią przeciwstawić się bessie. Przykładem niech będzie wczorajsza sesja i silne spadki indeksów, któremu towarzyszyła przecena akcji LLP o blisko 10 proc.

Inwestorzy często zmieniają konie…

W 2002 r. IB System był na krawędzi bankructwa. Inwestorzy szybko dostrzegli, że spółka zaczyna wychodzić na prostą. W 2003 r. nagrodzona została wzrostem kursu o 1,2 tys. proc. W kolejnych latach już tak dobrze nie było, bo jej wyniki pozostawiały wiele do życzenia. Kurs pozostawał daleko w tyle za liderami. Bessa sprawiła, że jej notowania spadły do poziomu z 2003 r.

Nazwa Stopa zwrotu

IBSYSTEM 1241,7

BORYSZEW 879,9

PAGED 730,2

WISTIL 671,9

LZPS 634,5

STALPROFI 597,3

…ale doceniają

2004 rok okazał się przełomowy dla krakowskiej firmy odzieżowej. Jeszcze w 2003 walczyła o przetrwanie. Nieopłacalna produkcja, problemy ze spłatą zadłużenia i dwuwładza przeszkadzały w jej rozwoju. Spółce udało się uporządkować biznes i od 2004 roku zaczęła szybko wychodzić na prostą. Przez kolejne lata udowodniła, że jej siłą może być rozwój organiczny oraz konsolidacja rynku.

Nazwa Stopa zwrotu

VISTULA 507,8

TUP 453,3

TIM 425,4

WÓLCZANKA 378,3

GETIN 375,7

AMPLI 366,7

Spekulacje,

To zdecydowany lider ostatniej hossy. Nikomu w rok nie udało się osiągnąć takiej stopy zwrotu jak Gantowi. Silne wybicie kursu było wypadkową kilku czynników. Zadziałała magia nazwiska (pojawienie się Elżbiety Sjöblom w akcjonariacie), ukierunkowanie się na działalność deweloperską. Swoje zrobiła także moda na nowe emisje z prawem poboru i split. Dziś akcje spółki są w głębokiej defensywie, bo inwestorzy odwrócili się od deweloperów. Stopa zwrotu liczona od początku 2006 r. nadal jednak jest mocno na plusie.

Nazwa Stopa zwrotu

GANT 2534,6

SKOTAN 808,2

ALCHEMIA 571,4

CAPITAL 561,4

BUDOPOL 471,4

PRÓCHNIK 344,1

Nazwiska też

Tu głównym motywem, który elektryzował rynek, było pojawienie się Krzysztofa Moski, znanego inwestora giełdowego, w akcjonariacie Lenteksu. Były też modna emisja z prawem poboru i wyraźna poprawa wyników. Spekulacje też napędzały kurs producenta włóknin. W połowie 2006 r. głośno mówiło się o przejęciu Lenteksu przez węgierski fundusz Wallis, a także o połączeniu Lenteksu i Novity. Obie firmy łączyła zresztą postać Krzysztofa Moski.

Nazwa Stopa zwrotu

LENTEX 820,1

POLNORD 701,9

PONARFEH 673,1

MASTERS 636,4

MIDAS 615

ELKOP 600

Dawny ulubieniec

To był nietypowy rok. Do połowy roku w najlepsze szalała hossa, a później przypomniała o sobie bessa. W nowej sytuacji doskonale sprawdziło się LLP — silnie rosło w pierwszej części roku i nie uległo mocniejszym tąpnięciom w pierwszej fazie bessy. Wzrost kursu szedł w parze z dynamiczną poprawą wyników. Spółka coraz lepszymi wynikami potwierdziła, że historia z nietrafioną kolekcją w 2006 r. była tylko wypadkiem przy pracy.

Nazwa Stopa zwrotu

LENTEX 820,1

POLNORD 701,9

PONARFEH 673,1

MASTERS 636,4

MIDAS 615

ELKOP 600

Kto może być liderem w tym roku

Spadki, które dały się we znaki nie tylko warszawskim inwestorom, mocno zweryfikowały rynkowe wyceny wielu spółek. Roczna bessa nie oszczędziła niemal nikogo, jednak wśród firm z warszawskiego parkietu możemy znaleźć kilka takich, które mocno stawiały czoła wyprzedaży. Do nich zaliczyć możemy CEZ, czeski koncern z branży energetycznej, który rósł wraz ze wzrostem cen energii. Cała branża energetyczna ma duże szanse na wzrosty w nadchodzącym okresie. Przełożony na jesień debiut prywatyzowanej Enei powinien wzmóc zainteresowanie inwestorów.

Ostatni debiut Zakładów Azotowych Tarnów okazał się prywatyzacyjnym niewypałem. Kurs drugiego dnia zanotował spadek 20 proc. Nie oznacza to wcale, że branża chemiczna nie jest godna zainteresowania. W niej również pokładałbym nadzieje na wzrosty w nadchodzących miesiącach. Spółki produkujące nawozy azotowe, takie jak Police oraz ZA Puławy, mocno stawiały opór giełdowej przecenie. Jednak i one w ostateczności musiały poddać się panującemu na rynku trendowi. Właśnie w nich upatrywałbym liderów przyszłych wzrostów, zwłaszcza biorąc pod uwagę stale rosnące zapotrzebowanie zgłaszane ze strony producentów żywności.

Ciekawą spółką, której siła obrony przed spadkami stanowi o dużym potencjale, jest Mostostal Warszawa. Jej wzrost dyktowany jest nowymi kontraktami na budowy. Obecny wskaźnik C/Z wynosi 13,3. W branży informatycznej Asseco Poland oraz ABG uznawane są przez nas za spółki z równie dużym potencjałem wzrostów. Do walorów, które bardziej straciły od początku roku, a mimo to systematycznie poprawiają wyniki, zaliczyć można HTL-Strefę, producenta nakłuwaczy bezpiecznych. Właśnie w tych przedstawicielach swoich branż upatrywałbym liderów przyszłych wzrostów na warszawskim parkiecie.

Marcin Stebakow

analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego

Maciej Zbiejcik

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu