Noworoczne niespodzianki dla przewoźników

opublikowano: 14-11-2012, 11:34

Transport drogowy: Zmiany przepisów spowodują wzrost cen usług.

Branżę TSL czekają spore zmiany. Niestety, wzrosną koszty. Jest i dobra wiadomość — pojawiła się szansa na wyczekiwane od lat doprecyzowanie przepisów. Od początku 2013 r. w życie wejdą przepisy, których konsekwencją będzie m.in. zwiększenie obciążeń publiczno-prawnych nakładanych na firmy z branży TSL. Będą to między innymi przepisy określające maksymalne i minimalne stawki podatków od środków transportu oraz nowe zasady homologacji pojazdów i części samochodowych. Już dziś nie ma wątpliwości, że zmuszą one firmy transportowe do podwyższenia cen usług.

Zobacz więcej

Fot. Puls Biznesu_Marek Wiśniewski)

Reperacja budżetu

Maksymalne i minimalne stawki podatków od środków transportu — co to takiego? — Zgodnie z obwieszczeniem ministra finansów z 2 sierpnia 2012 r. od stycznia stawki podatku od środków transportowych nie mogą być przez rady gmin ustalone na wyższych poziomach niż ustalone stawki maksymalne — wyjaśnia Robert Stefański, radca prawny Grupy DSV.

Od początku przyszłego roku stawki te będą wynosić: od samochodu ciężarowego o dopuszczalnej masie całkowitej (dmc) równej lub wyższej niż 12 ton — 3097,68 zł, od ciągnika siodłowego lub balastowego do używania łącznie z naczepą lub przyczepą o dmc zespołu pojazdów od 3,5 tony i poniżej 12 ton — 1893,80 zł, od ciągnika siodłowego lub balastowego przystosowanego do używania łącznie z naczepą lub przyczepą o dopuszczalnej masie całkowitej zespołu pojazdów równej lub wyższej niż 12 ton do 36 ton włącznie — 2394,29 zł, a powyżej 36 ton — 3097,68 zł.

O faktycznych stawkach podatków i opłat lokalnych decyduje jednak rada każdej gminy w stosownej uchwale. Te faktyczne stawki nie mogą być wyższe od maksymalnych ustalonych przez ministra finansów. — Gdy rada gminy nie uchwali przed końcem 2012 r. nowych stawek, to w 2013 będą obowiązywać stawki dotychczasowe. Mając na uwadze stale pogarszającą się sytuację finansów samorządów, można być pewnym, że większość gmin skorzysta z okazji podreperowania swoich budżetów i podwyższy stawki podatku — uważa Robert Stefański.

Początek roku przyniesie również nowe przepisy o homologacji pojazdów i części samochodowych, które będą wprowadzone do ustawy prawo o ruchu drogowym. Przepisy te mają na celu dostosowanie polskich przepisów do dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2007/46/WE z 5 września 2007 r. w sprawie wymagań homologacyjnych, których spełnienie jest konieczne, aby dopuścić do ruchu drogowego w UE nowe typy pojazdów, przedmioty ich wyposażenia lub części.

— Zgodnie z uchwalonymi przez Sejm przepisami części samochodowe produkowane przez polskich przedsiębiorców będą musiały przechodzić nową procedurę homologacji unijnej, której wykonanie jest bardziej kosztowne w porównaniu z obecnie obowiązującymi procedurami. Spowoduje to zapewne wzrost cen części zamiennych, a w konsekwencji również kosztów wykonywania usług transportowych. Eksperci ostrożnie szacują, że nowe przepisy mogą spowodować podwyższenie ceny części zamiennych samochodów i wyposażenia produkowanego w Polsce nawet o 20 proc. — dodaje Robert Stefański.

Szansa na porządek

Według Tadeusza Wilka, dyrektora Departamentu Transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce, jedną z najistotniejszych dla przewoźników drogowych zmian będzie uchwalenie ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym, która ostatecznie dostosuje polskie prawo do obowiązujących już od grudnia 2011 r. trzech rozporządzeń UE o dostępie do zawodu i rynku przewozów drogowych. — Projekt ustawy został już zarejestrowany w Sejmie i w najbliższych dniach rozpoczną się prace nad nim. Najważniejsze będzie jednoznaczne określenie warunków dostępu do zawodu, których rozporządzenia unijne nie precyzują lub dla których pozostawiają otwarty katalog możliwości.

Chodzi m.in. o przedstawienie przez osoby pretendujące do zawodu przewoźnika sytuacji finansowej oraz zdefiniowanie pojęcia bazy transportowej — mówi Tadeusz Wilk. Istotne są też zmiany przepisów związane ze szkoleniem kierowców. — Jestem przekonany, że wreszcie pojawi się w wykazie zawodów szkolnictwa zawodowego kierowca pojazdu ciężarowego, na co wskazuje stopień zaawansowania rozmów prowadzonych przez ZMPD. Przygotowywanych jest również kilka rozporządzeń dotyczących szkolenia kierowców, które precyzują sposób uzyskiwania uprawnień przez instruktorów i wykładowców oraz metody kontroli ośrodków szkoleń — podsumowuje Tadeusz Wilk.

Przyszłość

Wymienione zmiany przepisów zapewne spowodują podwyższenie od początku 2013 r. kosztów działalności gospodarczej związanej z przewozami drogowymi. Doprowadzi to w konsekwencji do wzrostu cen tych usług. A dobre wieści? Też się znajdą. Jest spora szansa na uregulowanie rynku, przynajmniej w sprawie pojęć i definicji.

Okiem praktyka

Właściwy kierunek zmian

TADEUSZ LESZCZYŃSKI

szef bezpieczeństwa produkcji i ekologii Schenker

19 października 2012 r. weszły w życie postanowienia z 2011 r. nowelizujące przepisy o ruchu drogowym i drogach publicznych. Najwięcej zmian dotyczy dopuszczalnego nacisku na osie samochodów ciężarowych, a także odpowiedzialności przewoźnika za przekroczenie maksymalnych dopuszczalnych wartości. Jakie to zmiany? Przede wszystkim wprowadzono podstawową zasadę, że dopuszczalny nacisk na oś napędową na drogach publicznych nie może przekraczać 11,5 tony. Wyjątkiem są drogi wojewódzkie, powiatowe i gminne, na których dopuszczalna wartość to 8 ton. Określono także wyjątki dla dróg krajowych, na których dopuszczalnynacisk na pojedynczą oś może wynosić tylko 10 lub 8 ton, a także dla dróg wojewódzkich, na których podwyższono dopuszczalny nacisk na oś do 10 ton. W przypadkach przejazdów nienormatywnych przy przekraczaniu dopuszczalnych nacisków na osie firmy muszą zyskać od zarządców dróg specjalne zezwolenia. Nowe przepisy doprecyzowały wymagania dotyczące ładowności pojazdów i nałożyły większą odpowiedzialność za niewłaściwy załadunek i przeciążenie osi na wszystkie osoby odpowiedzialne za transport. Dotychczas najczęściej odpowiedzialność ponosił tylko kierowca, a bardzo rzadko nadawca lub załadowca. Kierowca (przewoźnik) może uniknąć kary, jeżeli okoliczności i dowody wskazują, że nie miał wpływu na powstanie przeciążenia i dochował należytej staranności podczas jazdy, a masa pojazdu nie przekracza dopuszczalnej masy całkowitej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu