OPIS2-Kamerzyści Reutera i Tele 5 giną w hotelu w Bagdadzie

OPIS2-Kamerzyści Reutera i Tele 5 giną w hotelu w Bagdadzie (Depesza uzupełniona o dodatkowe szczegóły) BAGDAD (Reuters) - We wtorek amerykański czołg wystrzelił pocisk w kierunku hotelu w Bagdadzie zamieszkałego przez zagranicznych dziennikarzy. W wyniku ostrzału zginęło dwóch kamerzystów, jeden z agencji Reutera, a drugi z telewizji hiszpańskiej. Trzeci dziennikarz pracujący dla telewizji Al-Dżazira zginął w wyniku, jak to określiła arabska stacja, amerykańskiego nalotu na jej biuro. Trzech innych pracowników agencji Reutera, reporter, fotograf i pracownik techniczny, odniosło rany. Według dziennikarzy obserwujących całe zdarzenie amerykański czołg skierował lufę w kierunku Hotelu Palestyna zamieszkanego w większości przez pracowników zagranicznych mediów w stolicy Iraku. Kilka sekund później jeden pocisk uderzył w biuro Reutera znajdujace się na 15. piętrze budynku. Amerykańskie dowódctwo poinformowało, że wpierw w kierunku czołgu oddano z hotelu strzały. Jednak dziennikarze zaprzeczają temu. Ukraiński kamerzysta, pracujące na stałe w Warszawie, Taras Protsyuk zmarł w szpitalu. Miał 35 lat. Geert Linnebank, redaktor naczelny Reutera powiedział, że jego śmierć była "zupełnie niepotrzebna", dodając, że "ten incydent rodzi pytania o trafność decyzji podejmowanych przez nacierające oddziały amerykańskie". Od obrażeń poniesionych w wyniku ataku zmarł również 37-letni Jose Couso, kamerzysta hiszpańskiej telewizji Tele 5. Podczas ostrzału ranni zostali również Samia Nakhoul, urodzona w Libanie szefowa biura Reutera w Zatoce Perskiej, iracki fotograf Faleh Kheiber oraz Brytyjczyk Paul Pasquale odpowiadający za koordynację połączeń satelitarnych. W jednym z najczarniejszych dni dla dziennikarzy raportujących wojnę w Iraku, zginął również reporter telewizji Al-Dżazira - Tarek Ayoub. Dzień wcześniej śmierć ponieśli też reporter z Niemiec i Hiszpanii. ŚCIANY ZADRŻAŁY Po ataku z hotelu Palestyna na wschodnim brzegu rzeki Tygrys unosił się słup dymu. Dziennikarze wynieśli rannych kolegów na zakrwawionych prześcieradłach. Część z nich została odwieziona do szpitala. Reporter Reutera dzwoniący z niższego piętra hotelu powiedział: "Usłyszeliśmy ogromny huk, aż zadrżały ściany". Przez cały ranek amerykańskie czołgi, artyleria i lotnictwo nacierało na siły irackie, a walki przeniosły się do centrum Bagdadu w okolice hotelu Palestyna. Irackie wojska odpowiedziały ogniem artylerii i granatników. Według Amerykanów z hotelu oddano do nich strzały. "Czołg został ostrzelany ogniem z lekkiej broni i granatników przeciwpancernych z hotelu i odpowiedział pojedycznym wystrzałem" - powiedział Reuterowi generał Buford Blount, dowódca Trzeciej Dywizji Piechoty. Jednak dziennikarze obecni na miejscu mają co do tego wątpliwości. "Nigdy nie słyszałem żadnych strzałów z okolic hotelu, nie mówiąc już o samym budynku" - powiedział korespondent brytyjskiej telewizji Sky News, David Chater. "Przez trzy tygodnie mojej pracy z tego hotelu nie słyszałem choćby raz by oddano stąd strzały. Nie widziałem też choćby jednej uzbrojonej osoby, która wchodziłaby do tego hotelu" - powiedział korespondent szwajcarskiego telewizji Ulrich Tilgner. "STRZELANO Z HOTELU" Generał brygady Vincent Brooks, rzecznik centrum dowodzenia sił w Zatoce powiedział: "Z doniesień które otrzymaliśmy wynika, że siły koalicji działające w okolicach hotelu zostały ostrzelane z holu hotelu i odpowiedziały ogniem". Jednak pytany dlaczego czołg celował tak wysoko, odpowiedział: "Mogłem się pomylić mówiąć na temat tego skąd dobiegł strzał". Podczas konferencji prasowej Brooks powiedział, że iraccy bojownicy wykorzystują różne budynki cywilne, w tym hotele by ukryć się podczas walk: "Gdy jesteśmy ostrzeliwani z tych miejsc to decyzje muszą być podejmowane na bardzo niskim poziomie taktycznym. Ta koalicja nie strzela do dziennikarzy, dlatego wszystkie takie zdarzenia trzeba będzie zawsze uważać za wypadek". Od początku wojny 20 marca do poniedziałku w Iraku zginęło przynajmniej sześciu dziennikarzy. Dwóch pozostałych umarło z innych powodów. Linnebank powiedział, że jest wstrząśnięty śmiercią Protsyuka, który pozostawił żonę Lidię i ośmioletniego syna Denisa. Protsyuk pracował dla Reutera od 1993 roku, między innymi podczas konfliktów w Bośni, Czeczenii, Afganistanie i Kosowie. Był jednym z członków 18-osobowej ekipy agencji w stolicy Iraku. "Śmierć Tarasa i rany poniesione przez innych były zupełnie niepotrzebne" - napisał w kominikacie redaktor naczelny Reutera. "Z pewnością wojna i całe zamieszanie doszły do centrum Bagdadu, jednak ten incydent rodzi pytania o trafność decyzji podejmowanych przez nacierające oddziały amerykańskie, które od samego początku wiedziały, że ten hotel był główną bazą dla prawie wszystkich zagranicznych dziennikarzy w Bagdadzie" - powiedział Linnebank. Reuters stracił swojego pierwszego korespondenta wojennego - Franka Robertsa w 1885 roku podczas wojny kolonialnej w Sudanie. Zmarł on na tyfus. Ostatni dwaj - Harry Burton i Aziullah Haidari - zginęli w zasadzce na drodze do stolicy Afganistanu, Kabulu 19 listopada 2001 roku. ((Tłumaczył: Piotr Skolimowski; Redagował: Paweł Florkiewicz; Reuters Messaging: piotr.skolimowski.reuters.com@reuters.net; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, warsaw.newsroom@reuters.com))

book icon
Artykuł dostępny tylko dla naszych subskrybentów

Zyskaj wiedzę, oszczędź czas

Informacja jest na wagę złota. Piszemy tylko o biznesie Subskrypcja PB
Premium Offer
Poznaj „PB”
79 zł 1 zł za pierwszy miesiąc
potem 79 zł
Zrób sobie prezent z okazji 25. urodzin „PB”! Czytaj najlepsze treści biznesowe w Polsce w promocyjnej cenie
WYBIERZ
Rabat 30%
Basic Offer
„PB" NA 12 MIESIĘCY
663 zł / rok
Skorzystaj z 30% rabatu
Zapłać raz i czytaj nasze treści bez ograniczeń przez cały rok. Zaoszczędzisz 285 zł.
WYBIERZ