Optymiści widzą WIG20 550 pkt. wyżej

opublikowano: 11-07-2017, 22:00

Fundamentalnie nic nie stoi na przeszkodzie, by indeks blue chipów urósł o prawie 25 proc. w ciągu najbliższych 12 miesięcy, wynika z raportów „byczych” analityków

Akcje Orlenu po 125,5 zł, PKO BP po 41,8 zł, a PZU po 51,7 zł — gdyby inwestorzy podzielali zdanie najbardziej optymistycznie nastawionych analityków i zaufali ich wycenom spółek, WIG20 w ciągu roku zawędrowałby do 2850 pkt., wynika z obliczeń „PB”. To o prawie jedną czwartą więcej, niż indeks wart jest obecnie. Nie byłby to rajd bez precedensu, bo między listopadem 2016 r. a początkiem maja 2017 r. WIG20 urósł o około 40 proc., po czym zaliczył niewielką korektę i utkwił w coraz bardziej nudnym trendzie bocznym.

Między listopadem 2016 r. a początkiem maja 2017 r. WIG20 urósł o 
około 40 proc., po czym zaliczył niewielką korektę i utkwił w coraz 
bardziej nudnym trendzie bocznym.
Wyświetl galerię [1/2]

Między listopadem 2016 r. a początkiem maja 2017 r. WIG20 urósł o około 40 proc., po czym zaliczył niewielką korektę i utkwił w coraz bardziej nudnym trendzie bocznym. Fot. Krystian Maj-forum

Konsolidacji przy poziomie 2300 pkt. towarzyszą coraz niższe obroty, co można tłumaczyć potrzebą odpoczynku po rajdzie i okresem wakacyjnym. Niektórzy zarządzający funduszami radzą przenieść sympatie i kapitał na spółki małe i średnie. Andrzej Domański z Eques TFI rekomenduje realizację zysków z akcji największych spółek i zaangażowanie części portfela w „misie”, podobnego zdania są też m.in. Grzegorz Pułkotycki ze Starfunds i Kacper Żak z BPS TFI.

— Stawiamy na spółki mniejsze kosztem blue chipów, gdyż to one będą notowały najwyższą dynamikę zysków dzięki przyspieszeniu gospodarki — mówi Kacper Żak.

Analitycy z biur maklerskich podzielają tę opinię, a konsens z cen docelowych dla dwudziestki spółek z giełdowej elity przekłada się na wartość WIG20 na poziomie 2259 pkt. To niespełna 2 proc. poniżej obecnych notowań. Za najbardziej niedowartościowane uznawane są akcje dwóch zrepolonizowanych banków — Alior Banku i Banku Pekao, które dotknęła przecena, a akcje drugiej z instytucji, uchodzącej do tej pory za jednego z faworytów zagranicznych graczy, zrównały się kilka dni temu pod względem wskaźniku cena/zysk z akcjami PKO BP. I było to równanie w dół. W dół idą też notowania Asseco Poland, które znalazły się na poziomie najniższym od dwóch lat. W tym przypadku konsens wycen wcale się jednak nie obniża, a dwie najnowsze rekomendacje — od Erste i AlphaValue — zawierają ceny docelowe na poziomie 66,9 i 74,4 zł. To 41-57 proc. więcej, niż wynosi kurs na GPW. Negatywną rekomendację dla informatycznej spółki wystawił ostatnio tylko Paweł Szpigiel z DM mBanku („redukuj” z ceną docelową 48,79 zł). Jego zdaniem, negatywnie na spółkę oddziałuje zastój w przetargach, nastawienie rządu na oszczędności w prowadzonych projektach (jak w ZUS) oraz nastawienie samych spółek na oszczędności (jak PGE, które zdecydowało o samodzielnej budowie systemu obsługi klientów). Najbardziej przewartościowany, zdaniem analityków, jest natomiast mBank, a w dalszej kolejności Tauron, PKO BP i PKN Orlen. Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ, w najnowszym raporcie idzie jednak pod prąd i radzi kupować akcje paliwowej spółki z ceną docelową o 12 proc. wyższą od kursu na GPW.

Jego zdaniem, inwestorzy nie doceniają zdolności spółki do osiągania wysokiego wyniku EBITDA w dłuższym okresie i nie dostrzegają możliwej poprawy w segmencie detalicznym. Akcje Orlenu, obok walorów Tauronu i LPP, są nawet w ocenie największych optymistów niedowartościowane w dość niewielkim stopniu (9-12 proc.). Na dużo większe zyski w perspektywie roku można, zdaniem niektórych analityków, liczyć w przypadku inwestycji w walory JSW, KGHM czy Alior Banku. Zwolennika mają nawet akcje Orange Polska, które według Pawła Szpigla warte są 7,10 zł — ponad 40 proc. więcej, niż kosztują obecnie na GPW.

„Wbrew konsensowi rynkowemu, podtrzymujemy nasze pozytywne podejście i rekomendację «kupuj» dla telekomu, podwyższając cenę docelową” — napisał w najnowszym raporcie analityk mBanku. Specjalista uważa, że rychła stabilizacja wyników Orange przekieruje uwagę inwestorów na atuty spółki, jakimi są możliwość optymalizacji nieefektywnej struktury kosztowej (dotyczy to w szczególności poziomu zatrudnienia — jeden pracownik Orange wygenerował w 2016 r. 743 tys. zł przychodów, wobec dwóch i więcej milionów, przypadających „na głowę” pracownika Playa czy Cyfrowego Polsatu) , monetyzacja sieci FTTH i przywiązywanie bazy abonenckiej jedyną na rynku ofertą konwergentną. Czarnym koniem — przynajmniej według Łukasza Prokopiuka z DM BOŚ — mogą być też akcje Grupy Lotos, która może zyskać na efektach „drugiej rundy” walki z szarą strefą w handlu paliwami, ponieważ inwestycja w rozbudowę instalacji opóźnionego koksowania powiększy ekspozycję koncernu na produkcję oleju napędowego. Bonusem, który konsens prognoz uwzględnia na razie dość ostrożnie, ma być natomiast dywidenda — analityk DM BOŚ szacuje, że od 2018 r. stopa dywidendy może wynosić co najmniej 4 proc. rocznie.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu