Orange przytył po chudych latach

opublikowano: 13-02-2020, 22:00

Telekom poprawił wyniki i w tym roku może utrzymać pozytywny trend. Czekają go duże inwestycje w infrastrukturę i częstotliwości.

Na powrót do dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami jest jeszcze za wcześnie, ale gorzej już było — takie wnioski można wyciągnąć z wyników Orange za 2019 r.

Po raz pierwszy od 13 lat udało nam się zwiększyć przychody, drugi
rok z rzędu rosła też nasza rentowność operacyjna - mówi Jean-François
Fallacher, prezes Orange Polska.
Zobacz więcej

Co za rok

Po raz pierwszy od 13 lat udało nam się zwiększyć przychody, drugi rok z rzędu rosła też nasza rentowność operacyjna - mówi Jean-François Fallacher, prezes Orange Polska. Krzysztof Kuczyk

— Po raz pierwszy od 13 lat udało nam się zwiększyć przychody, drugi rok z rzędu rosła też nasza rentowność operacyjna. Na polskim rynku telekomunikacyjnym zmienił się paradygmat — w połowie ubiegłego roku zmieniliśmy podejście na „więcej za więcej”, czyli oferowanie np. większych pakietów transmisji danych za nieco wyższą cenę, co zrobiła też większość pozostałych operatorów. To jedna z przyczyn wzrostu przychodów — mówi Jean-Franćois Fallacher, prezes Orange Polska.

Orange miał w czwartym kwartale 2,999 mld zł przychodów, o 10,8 proc. więcej niż rok wcześniej. Wynik EBITDA po uwzględnieniu kosztów leasingu sięgnął 707 mln zł i był wyższy o 2,2 proc. W całym 2019 r. spółka zanotowała 11,4 mld zł przychodów (wzrost o 2,9 proc.) i 3 mld zł EBITDaL (wzrost o 7 proc.). Zysk netto wyniósł 91 mln zł.

— O 11 proc. zwiększyła się liczba klientów konwergentnych, czyli korzystających z kilkuusług, jest ich już 1,37 mln. Przychody od tych klientów urosły o 20 proc. rok do roku. Zwiększyliśmy też liczbę klientów usług światłowodowych o 40 proc., do 520 tys. — wylicza Mariusz Gaca, wiceprezes Orange ds. rynku konsumenckiego.

W zasięgu sieci światłowodowej Orange, na której rozbudowę w ubiegłym roku przeznaczono 721 mln zł (ponad jedną trzecią budżetu inwestycyjnego), jest obecnie 4,2 mln gospodarstw domowych.

— Do końca roku będzie to 5 mln. Największy popyt na nasze usługi światłowodowe jest w średnich miastach i na przedmieściach, gdzie dominują domy jednorodzinne — mówi Mariusz Gaca.

Podczas telekonferencji z analitykami finansowymi w czwartek przedstawiciele Orange nie wykluczali stworzenia specjalnej spółki światłowodowej, do której mogliby pozyskać zewnętrznego inwestora — zastrzegali jednak, że zamierzają utrzymać kontrolę nad tymi aktywami. Decyzji jednak nie ma — spółka na razie pracuje nad strategią na lata 2021-23, która może zostać zaprezentowana w połowie tego roku.

— Wyniki Orange w 2019 r. i to, w jaki sposób ocenia je zarząd spółki, dają podstawę do wiary we wzrost w 2020 r. Trendy poprawiają się w wielu obszarach przychodowych — na rynku mobilnym widać mniejsze spadki ARPO [średni przychód ze wszystkich usług dla jednego klienta — red.] i można spodziewać się wzrostu do końca 2020 r. w związku ze zwiększająca się konsumpcją danych, na rynku stacjonarnym mimo silnej presji operatorów kablowych kluczowe wskaźniki są relatywnie dobre, rosną także przychody z oferty konwergentnej, choć spadło tempo pozyskiwania jej użytkowników. Na uwagę zasługuje też tempo redukcji kosztów — a jest jeszcze pole do ich optymalizacji choćby w związku z zapowiedzianym programem dobrowolnych odejść — ocenia Paweł Szpigiel, analityk DM mBanku.

Orange nie zamierza płacić dywidendy z zysku za ubiegły rok. Jego tegoroczny budżet inwestycyjny ma wynieść 1,7- 1,9 mld. Kwota ta uwzględnia już szacunkowe nakłady na budowę fundamentów sieci mobilnej 5G. Nie uwzględnia natomiast wydatków na częstotliwości, na których będzie działała ta sieć — a w połowie roku telekomy mają stanąć do aukcji częstotliwości z pasma 3,4-3,8 GHz. Zaproponowana cena wywoławcza za jeden blok w tym paśmie to 450 mln zł.

— Orange był jedynym operatorem, który wyrażał wcześniej zainteresowanie pozyskaniem w najbliższej aukcji częstotliwości więcej niż jednego bloku, ale teraz zarząd wydaje się zadowolony z limitu jednego bloku na operatora. Reszta rynku ma podobne podejście, więc nie ma podstaw do tego, by oczekiwać, że ceny za częstotliwości sięgną niebotycznych poziomów — mówi Paweł Szpigiel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy