Pieniądze na lato lepiej zaoszczędzić

Paweł Zielewski
12-08-2002, 00:00

Ciepłe morze, niebotyczne szczyty, palmy, piękne kobiety, opaleni machos — wymarzone wakacje. Tylko za co? Oferta bankowych okolicznościowych, wakacyjnych kredytów to w tym roku zaledwie strzęp propozycji lat ubiegłych.

Od mniej więcej trzech lat — z roku na rok — oferta kredytów okolicznościowych ubożeje w zastraszającym tempie. Sami bankowcy nie potrafią (jak zwykle) sensownie wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje, ponieważ nie jest to wina ani braku zainteresowania produktem, ani braku opłacalności sprzedawania takowego.

Z drugiej strony — przynajmniej na pierwszy rzut oka — wydaje się, że w tym roku banki zasypały klientów propozycjami okolicznościowego zadłużenia się w nich. Na pierwszy rzut oka, ponieważ uważniejsze przyjrzenie się ofercie obnaża jej podstawową wadę — brak oryginalności.

Pod tym stwierdzeniem kryje się gorzka prawda, że tzw. kredyty wakacyjne to generalnie nic innego, jak inaczej nazwana zwykła oferta kredytowa banków. Oprocentowanie pożyczek niewiele różni się od cen ustalonych przez instytucje finansowe „poza promocją”. Wspomniane okolicznościowe promocje też pozostawiają wiele do życzenia, jeśli wziąć już tylko pod uwagę ich dostępność.

Banki pożyczają niechętnie. Droga do uzyskania okolicznościowego kredytu niczym nie różni się od wnioskowania o zwykłą pożyczkę gotówkową. Instytucje celowo zawężają też grono potencjalnych kredytobiorców, chętnie ograniczając je do własnych klientów — posiadaczy kont osobistych. Część banków — Pekao SA, ING BSK, Kredyt Bank) zaoferowały pożyczki okolicznościowe wyłącznie znanym już sobie klientom. Pozostałe banki premiują posiadaczy rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych, oferując niższe oprocentowanie czy mniejsze prowizje za udzielenie kredytu.

BPH PBK poszedł tak daleko, że umożliwia stałym klientom pożyczenie na wakacje nawet 30 tys. zł, żądając za to zaledwie 1 proc. prowizji (zwykle w bankach jest to 3- -6 proc.). Jednak w opinii BPH PBK stały klient, to klient, który ma konto w banku od co najmniej 9 lat.

Oprocentowanie kredytów wakacyjnych niewiele różni się od cen komercyjnych pożyczek gotówkowych. Teoretycznie niższy koszt „pieniędzy na lato” banki odbijają sobie na prowizjach bądź traktują ustępstwo jako formę silniejszego związania klienta z instytucją.

Tego lata najtańszym ogólnodostępnym kredytem okolicznościowym na rynku jest oferta Invest Banku: 0 proc. w skali roku! Zero procent! I od razu powodów do radości jest mniej, gdy okazuje się, że od pożyczonej kwoty należy zapłacić 7,5 proc. prowizji, a maksymalna wysokość kredytu to 1,5 tys. zł.

„Na okoliczność” wakacji najwięcej można pożyczyć w PKO Banku Polskim, nie będąc klientem tego banku. Maksymalna kwota kredytu to 10 tys. zł. Górnej granicy wielkości pożyczki nie ustalił Bank Zachodni WBK — w tym przypadku ogranicznikiem jest sześciokrotność miesięcznych dochodów netto. Jednak należy pamiętać, że banki wyjątkowo niechętnie udzielają maksymalnych oferowanych kwot — ryzyko związane z kredytem okolicznościowym wcale nie jest mniejsze niż w innych przypadkach.

Wniosek płynie stąd taki, że najlepiej pożyczyć na wakacje we własnym banku. Poszukiwanie źródeł finansowania poza instytucją, która na co dzień zarządza pieniędzmi klienta, jest już nawet nie tyle uciążliwe i stresujące, ile na pewien czas „psuje” historię kredytową.

Rozwiązaniem — ale to dla osób lubiących ryzyko — jest sfinansowanie w całości urlopu z karty kredytowej. Obecnie banki prześcigają się w proponowaniu plastikowych kredytów. Jest to jednak wyjątkowo drogi sposób zdobycia pieniędzy na lato. Najtańsza karta na rynku — Banku Zachodniego WBK — wyceniona jest na 22,9 proc. w skali roku. W przypadku tego banku ograniczeniem jest konieczność spłaty minimum 10 proc. wykorzystanego limitu, podczas gdy konkurenci żądają spłaty minimalnej wysokości 5 proc. wykorzystanego kredytu.

Z drugiej strony oprocentowanie kart kredytowych to koszt rzędu 30, a nawet 42 proc. w skali roku. Wykorzystując kartę na wymarzone wakacje w niewielu przypadkach przydaje się proponowany tzw. okres karencji w spłacie zadłużenia, wynoszący zwykle 45 dni. Jeśli w tym czasie posiadacz karty spłaci to, co wykorzystał, nie zapłaci odsetek.

Nie zapłaci? Nie bardzo — okresy bezodsetkowe przypisane są do transakcji bezgotówkowych. Wypłata pieniędzy z bankomatu przy wykorzystaniu karty kredytowej powoduje automatyczne rozpoczęcie naliczania odsetek od kredytu.

Karta kredytowa powinna być więc traktowana bardziej jako uzupełnienie finansowania niż jako podstawowe źródło pieniędzy na wakacje.

Coż więc robić? Rada może być tylko jedna — o ile to możliwe, już teraz zacząć po prostu oszczędzać na następne wakacje. Za rok też będzie słońce, plaża na Karaibach się nie zmieni, a śnieg nie spłynie z wierzchołków Himalajów. Przynajmniej na razie banki nie ułatwią odwiedzenia miejsc magicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Pieniądze na lato lepiej zaoszczędzić