Piloci nie lecą z LOT - em

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 08-09-2010, 00:00

Spółka umacnia pozycję, ale nad zarządem gromadzą się czarne chmury. Strajk to nadal realna groźba.

Związki proszą o spotkanie w ministerstwie skarbu

Spółka umacnia pozycję, ale nad zarządem gromadzą się czarne chmury. Strajk to nadal realna groźba.

W najbliższy piątek planowane jest spotkanie rady nadzorczej PLL LOT — dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Jednym z punktów obrad mają być zmiany w zarządzie.

— Proszę się w tej sprawie skontaktować z rzecznikiem spółki — odsyła Jacek Krawczyk, szef rady nadzorczej z rekomendacji MSP.

— Komunikaty dotyczące decyzji rady publikowane są po posiedzeniach — ucina Jacek Balcer, rzecznik PLL LOT.

MSP nie odpowiedziało na pytania "PB" o plany personalne w spółce. Z informacji "PB" wynika, że odwołany może zostać prezes Sebastian Mikosz lub wiceprezes ds. finansowych Andrzej Oślizło.

— Przedsiębiorstwo huczy od plotek. Może chodzić o samego prezesa, może nie skończyć się na jednej osobie — dolewa oliwy do ognia Stefan Malczewski z Solidarności.

Politycy rządzą

W LOT prezesów wymienia się często. Obecny zarząd walczy ze związkami, które oficjalnie przyznają, że chodzą na skargę do resortu skarbu.

— Właśnie zawozimy do wiceministra Gawlika list wszystkich związków z prośbą o spotkanie w celu omówienia sytuacji społecznej w LOT i znalezienia rozwiązania. Nie ma żadnego dialogu społecznego, a przypomnijmy, że w referendum wzięło udział ponad 50 proc. pracowników i 94 proc. głosujących opowiedziało się za podjęciem akcji strajkowej — mówi Stefan Malczewski.

— Nie po raz pierwszy związki są niezadowolone z zarządu. Wszyscy liczymy na rozsądek, bo wszystkim zależy, by LOT wyszedł na prostą — uspokaja Jacek Balcer.

W ubiegłym tygodniu Związek Zawodowy Pilotów Komunikacyjnych (ZZPK — jedynej grupy w LOT, której nie dotknęły i zgodnie z planami nie dotkną zwolnienia) nie podpisał 13 sierpnia pakietu porozumień z zarządem. W proteście niektórzy piloci pojawili się w pracy w odblaskowych kamizelkach. Pakiet pod koniec sierpnia zaakceptowała rada nadzorcza. Ale już po parafowaniu porozumienia związkowcy postawili nowe żądania, dotyczące m.in. czasu pracy. Irenusz Oziembała, szef ZZPK, nie odbierał telefonu.

— Nie wiem, co w końcu ustalą piloci. Wiem, że jeśli to porozumienie zostanie podpisane, natychmiast wystąpimy o podanie jego kosztów i zażądamy podobnych wydatków dla reszty pracowników — zaznacza Stefan Malczewski.

Fakty nie mówią

Na polityczne decyzje niewielki wpływ mają fakty. Zdaniem zarządu, liczby świadczą o dobrym kierunku zmian. PLL LOT utrzymuje odzyskany niedawno status największego w Polsce przewoźnika lotniczego. Z danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego wynika, że w I półroczu pasażerowie korzystający z usług spółki stanowili 28,29 proc. ogółu w segmencie przewozów regularnych.

— Aby zwiększyć liczbę pasażerów, wystarczy obniżyć ceny biletów. Tu nie trzeba żadnej filozofii. Niestety, nie rosną przychody — mówi Stefan Malczewski.

LOT otwiera nowe kierunki i prowadzi restrukturyzację. Za nowego prezesa zatrudnienie w firmie spadło z 3,6 tys. do 2,3 tys. osób. Zwolnienia grupowe objęły 400 osób, firma wypowiedziała umowy części osób pracujących za granicą i wydzieliła bazę techniczną w nową spółkę, do której przeszło 850 osób.

Czarny PR

PLL LOT zmaga się nie tylko ze związkowcami. W związku z negocjacjami zakupu samolotów średniego zasięgu (kontrakt za 400 mln USD) dotychczasowy dostawca ATR wysłał dziennikarzom listę "podchwytliwych" pytań do LOT. Oto jedno z nich: "Jak LOT ustosunkuje się do zarzutu, że projektowana siatka połączeń co najmniej faworyzuje jeden z samolotów (...)?"

Firma odpowiedziała zbiorczo, informując dziennikarzy, że otrzymała te same pytania z różnych mediów. Kontraktem na maszyny turbośmigłowe zainteresowany jest także kanadyjski Bombardier.

Dają popalić

Choć w czasie zwolnień grupowych w LOT pracy nie stracił ani jeden pilot, to właśnie z tą grupą zawodową zarząd ma najwięcej kłopotów. W 2009 r. jeden ze związków reprezentujących pilotów nie wyraził jako jedyny zgody na zawieszenie niektórych postanowień zbiorowego układu. To oraz zablokowanie zawieszenia funduszu socjalnego w I kw. 2010 r. kosztowało firmę ponad 11 mln zł. Ten sam związek podpisał się pod pismem stwierdzającym, że sytuacja spółki jest dobra i nie uzasadnia restrukturyzacji, a następnie, nie czekając na zakończenie konsultacji nowego regulaminu wynagrodzeń, wszczął spór zbiorowy. Podczas WZA przedstawiciele związku kwestionowali wszystkie uchwały i podawali w wątpliwość legalność działania zarządu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu