Po jakość sięgają coraz mniejsze firmy

Bartosz Dyląg
opublikowano: 23-05-2006, 00:00

Polska ciągle ustępuje krajom europejskim. W najbliższych latach najwięcej certyfikatów otrzymają małe i średnie firmy.

Ocenia się, że do końca grudnia 2003 r. na świecie zostało wydanych ponad 500 tys. certyfikatów na zgodność z wymaganiami normy ISO 9000:2000 w prawie 150 krajach. Rynek jest niemały, chociaż zanotowany wzrost wydanych certyfikatów w latach 2001-03 spowodowany został okresem przejściowym związanym z nowym wydaniem normy z roku 2000. W 2003 r. najwięcej certyfikatów wydano w Chinach (prawie 100 tys.) i Wielkiej Brytanii (45 tys.). W Niemczech przyznano 25 tys., a w Czechach 9 tys. certyfikatów. W Polsce w tym czasie wydano ich nieco ponad 4 tysiące.

— Gdyby oprzeć się jedynie na porównaniu danych liczbowych, może się wydawać, że polski rynek certyfikatów wciąż jeszcze jest w fazie wysokiego wzrostu. Jednak nieoficjalne dane z lat 2004 i 2005 wskazują, że realia nie są aż tak obiecujące. Przyczyną jest stan polskiej gospodarki. Sytuację poprawiały nowe możliwości, np. dofinansowanie usług doradczych w zakresie jakości z funduszy unijnych — zwraca uwagę Elżbieta Kot, prezes Instytutu Wdrożeń Norm i Standardów Europejskich.

W Niemczech od 2002 r. zauważa się spadek zainteresowania certyfikacją systemów jakości, sięgający nawet 30 proc. Niektóre z firm posiadających certyfikat rezygnują z jego utrzymania. W Czechach wzrost certyfikacji, odbywający się od 1999 r. na poziomie 50 proc. rocznie, w 2003 r. wynosił zaledwie 10 proc. w stosunku do roku poprzedniego.

— W Polsce jest zarejestrowanych blisko 3,5 mln podmiotów gospodarczych, a do końca 2005 r. wydano około 10 tys. certyfikatów. Pozwala to stwierdzić, że posiadanie przez organizację certyfikowanego systemu, zalicza ją do elity w zakresie utrzymywania wysokich standardów jakościowych i jakości wyrobu oraz w rozumieniu systemu zarządzania, ukierunkowanego na poprawę wyników finansowych — twierdzi Elżbieta Kot.

Kto certyfikuje

Jednym z kryteriów oceny jednostek certyfikujących jest liczba klientów. Do najbardziej aktywnych na polskim rynku można zaliczyć Polskie Centrum Badań i Certyfikacji, TÜV Nord, TÜV Rheinland, Dekra, BVQI, Polski Rejestr Statków. Istotnym utrudnieniem w analizie tendencji jest brak centralnej informacji o liczbie zarejestrowanych i wydawanych certyfikatów w różnych krajach.

— Pamiętajmy, że jednostki certyfikujące nie podają liczby wydanych certyfikatów według jednolitej metodologii. Jedne posługują się liczbą certyfikowanych klientów, inne — wydanych certyfikatów. Klient liczony jest podwójnie, w przypadku gdy dostaje certyfikat na zgodność z normą ISO 9001: 2000 i ISO 14001 — zauważa Łukasz Ćmiel, właściciel Quantum Consulting.

Na rynku certyfikowanych podmiotów można zauważyć dwa dominujące segmenty. Pierwszy stanowią prywatne przedsiębiorstwa. W tym segmencie certyfikują się coraz mniejsze firmy. Drugi sektor to jednostki państwowe i samorządowe, czyli administracja rządowa, urzędy skarbowe, urzędy miast i gmin, służba zdrowia.

Jednostki z polskim kapitałem certyfikują najczęściej podmioty z udziałem skarbu państwa i administracji publicznej. Jednostki zagraniczne — firmy z udziałem kapitału zagranicznego. Zdaniem ekspertów, jest to dość przewidywalna sytuacja, nie różniąca polskiego rynku od standardów europejskich.

— Klient sektora publicznego jest łatwiejszy do zdobycia dla jednostki krajowej, bo dla niego rozpoznawalność jednostki certyfikującej ma mniejsze znaczenie niż sam fakt uzyskania certyfikatu. Nie oznacza to jednak, że jakość systemów zarządzania jakością w tym segmencie jest niska — zastrzega Roman Zadrożny, wiceprezes Dekra Intertek Certification.

Podział na jednostki krajowe i zagraniczne ma znaczenie dla firm, które eksportują lub zamierzają to robić.

— Dla nich cenniejszy będzie certyfikat jednostki rozpoznawalnej za granicą. Niestety, rodzime jednostki nie miały okazji budowy swych marek poza Polską. Przykładem jest Polskie Centrum Badań i Certyfikacji. Chociaż należy do wielu międzynarodowych organizacji certyfikujących, jest mniej znane na rynkach europejskich niż np. TÜV — mówi Michał Cierpiałowski, audytor wewnętrzny w firmie Quality Assurance Poland.

W przyszłości

Rynek jednostek certyfikujących nie może doczekać się stabilności cenowej, panuje na nim ciągle presja obniżania cen. Zdaniem specjalistów, potencjał do cięcia cen się skończył i ich dalsza obniżka musi oznaczać spadek jakości świadczonych usług.

— Powodem jest grupa klientów zainteresowanych „certyfikowaniem dla papieru”. Dla nich liczy się głównie niska cena, dlatego na rynku jest miejsce dla jednostek, które — by obniżyć cenę — skłonne są ograniczać wymagany czas trwania audytu. Ponadto powoduje to erozję rynku, niektórzy zaczynają odbierać certyfikację jedynie jako dokument, który wisi na ścianie — podkreśla Roman Zadrożny.

Większość dużych firm certyfikaty już ma, teraz utrzymują ich ważność przez coroczne nadzory. Do certyfikacji systemów ISO 9001:2000 będą przystępować coraz mniejsze firmy.

— Najbliższa przyszłość na rynku jednostek certyfikujących należeć będzie do tych podmiotów, które najlepiej zrozumieją specyfikę niedużego przedsiębiorcy, zapewnią mu odpowiedni komfort załatwienia formalności, szybki kontakt i wymianę informacji — wylicza Łukasz Ćmiel.

Po dojściu do punktu nasycenia rynku jednostki certyfikujące będą musiały zacząć konkurować między sobą o obecnych klientów, czyli nauczyć się przejmowania ich od konkurencji.

— Doprowadzi to do większej specjalizacji. Jednostki będą musiały nastawić się na konkretną branżę, którą będą chciały certyfikować, rodzaj klienta, lokalizację czy poziom cenowy. Jednostki, które będą świadczyć usługi wszelkiego rodzaju dla każdego typu klienta, polegną w walce rynkowej, ewentualnie ich zyskowność znacząco się zmniejszy — twierdzi Łukasz Ćmiel.

Ku integracji

— Polski rynek jest ciągle w fazie rozwoju, funkcjonuje na nim około 30 jednostek certyfikujących systemy jakości. W krótkiej perspektywie czasowej ich liczba może nieznacznie wzrosnąć, natomiast na przestrzeni najbliższych kilkunastu lat będzie następowała powolna integracja podmiotów certyfikacyjnych. Tak pokazuje historia wszystkich ustabilizowanych rynków europejskich.

— Odpadną podmioty funkcjonujące w tradycyjny sposób, w których doświadczenia audytorów nie nadążają za rozwojem gospodarczym przedsiębiorstw. Klienci będą chętniej korzystać z usług jednostek certyfikacyjnych, które pozostawią wartość dodaną w organizacji w postaci identyfikacji obszarów ryzyka czy potencjału doskonalenia, co w efekcie wpłynie na poprawę skuteczności i efektywności organizacji — sumuje Roman Zadrożny.

Jeżeli przyjmiemy, że w Polsce jest zapotrzebowanie na 40 tys. certyfikatów ISO 9001, to docelowa wartość polskiego rynku certyfikatów systemów zarządzania jakością osiągnie około 200 mln zł. Taki stan jest możliwy do osiągnięcia w ciągu co najmniej 10 lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Dyląg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu