Podatkowe zmiany prawie w tajemnicy

PAWEŁ TOŃSKI
20-08-2012, 00:00

KOMENTARZ

Ministerstwo Finansów ogłosiło zarys planowanych zmian w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych. Jedną z kluczowych propozycji jest uznanie spółek komandytowo-akcyjnych (SKA) za podatnika PDOP, tak samo jak spółki z o.o. i spółki akcyjne. Zapowiadane zmiany można uznać za rewolucyjne i trzeba mieć nadzieję, że ministerstwo należycie przyłoży się do ich wprowadzenia. Uzgodnienia wymagać będzie szereg przepisów, a rozstrzygnięcia liczne wątpliwości praktyczne (np. jak traktować zyski czy straty SKA sprzed zmiany).

Niezależnie od technicznych trudności planowane zmiany są bardzo niekorzystne dla inwestorów funduszy inwestycyjnych (np. FIZ). Obecnie wszystkie dochody SKA, którego akcjonariuszem jest FIZ pozostają nieopodatkowane niezależnie od źródeł dochodu – SKA jako podmiot nie płaci podatku dochodowego, a zyski SKA w części należnej FIZ podlegają całkowitemu zwolnieniu z PDOP. Co więcej zagraniczni inwestorzy w FIZ, pod pewnymi warunkami, mogli uzyskać zwolnienie z PDOP również dla kwot wypłacanych przez FIZ. Tak preferencyjne traktowanie podatkowe zachęciło do inwestowania w FIZ bardzo wiele podmiotów zarówno krajowych, jak i zagranicznych.

Zgodnie z ogłoszonymi planami SKA zacznie płacić podatek dochodowy, tak jak spółki kapitałowe. Oznacza to, że struktura FIZ-SKA straci swoją atrakcyjność od strony podatkowej, bowiem zyski SKA, zanim trafią do FIZ, najpierw zostaną opodatkowane 19 proc. Innymi słowy, jeżeli przy obecnych przepisach biznes zlokalizowany pod strukturą FIZ-SKA wygeneruje 100 zysku netto, to cała ta kwota pozostaje do dyspozycji funduszu i może być reinwestowana (a podlega ewentualnemu opodatkowaniu dopiero przy dystrybucji do inwestorów). Po planowanych zmianach do dyspozycji funduszu pozostanie tylko 81 proc. czyli wypracowany zysk 100 proc. minus 19 proc. podatku. Niewątpliwie znacznie ograniczy to możliwości inwestycyjne funduszy, a także zmniejszy ich atrakcyjność dla inwestorów.

Niezależnie od wątpliwości czy istniejące obecnie preferencje mają ekonomiczny sens i czy były intencją ustawodawcy, to przepisy te funkcjonują już wiele lat i inwestorzy mieli prawo uznać, że mają one charakter stały. Wydaje się, że tak gwałtowna i daleko posunięta zmiana sytuacji podatkowej wymaga wprowadzenia z odpowiednim wyprzedzeniem, podczas gdy zanosi się na to, że – niejako tradycyjnie – odbędzie się to w ostatniej chwili, bez odpowiedniej analizy, prawie w tajemnicy. Trudno bowiem inaczej nazwać próbę wprowadzenia rewolucyjnej zmiany w podatkach na 4 miesiące przed rozpoczęciem roku podatkowego, a należy pamiętać, że ministerstwo nie zaprezentowało jeszcze żadnej konkretnej propozycji przepisów. Pozostaje mieć nadzieję, że przepisy zostaną wprowadzone z odpowiednim okresem przygotowawczym, np. dopiero od 2014, byłby to ruch pozwalający wzmocnić obraz Polski jako kraju o stabilnym i przewidywalnym systemie prawnym, który jest równie istotny dla inwestorów jak „zielone” wartości PKB, którymi rząd tak lubi się chwalić za granicą.

PAWEŁ TOŃSKI

partner, szef zespołu Real Estate Accreo Taxand

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAWEŁ TOŃSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Podatkowe zmiany prawie w tajemnicy