Polska gospodarka rośnie na zapasach

Dynamika PKB z początku tego roku jest imponująca. Sęk w tym, że tempo podkręcała kategoria, o której niewiele wiemy

W pierwszym kwartale 2018 r. PKB Polski wzrósł realnie o… 5,2 proc. r/r — podaje GUS w ramach tzw. wstępnego szacunku (dane niewyrównane sezonowo). Są trzy uzasadnienia dla wielokropka przed tą liczbą. Po pierwsze — odczyt podany przez GUS jest wyższy o 0,1 pkt. proc. od tego, który przeszło dwa tygodnie temu urząd podał w ramach tzw. szybkiego szacunku. Po drugie — tempo wzrostu naszej gospodarki z początku tego roku zrównało się z tym, które obserwowaliśmy w trzecim kwartale ubiegłego, a które do tej pory uchodziło za najszybsze od końca 2011 r. Po trzecie — po sprincie w III kw. 2017 r. PKB miał zwalniać. Rzeczywiście, w IV kw. 2017 r. roczna dynamika zeszła do 4,9 proc., ale nie aż do 4,8 proc., oczekiwanych przez ekonomistów w początku tego roku (mediana prognoz ekspertów ankietowanych przez Bloomberga).

Słabość mocy PKB…

Na tym jednak lista zaskoczeń związanych z najnowszym odczytem PKB się nie kończy. Kolejne punkty można do niej dopisać po zapoznaniu się z jego strukturą. Chodzi przede wszystkim o duży, bo aż 1,9-punktowy wkład zapasów, a więc kategorii, o której w praktyce wiemy właściwie tyle, co nic.

— Dane o zapasach interpretuje się bardzo trudno. Po pierwsze, to złożona kategoria, która skupia w sobie cztery podstawowe komponenty: wyroby gotowe, materiały, towary i tzw. produkcję w toku. Jest jednak ryzyko, że trafia do niej także to, co „zostało” z tzw. wartości dodanej, a czego nie udało się ująć w pozostałych komponentach PKB, mierzonego od strony popytowej [a więc konsumpcji prywatnej, wydatkach publicznych, inwestycjach i saldzie obrotów z zagranicą — red.]. Po drugie, wyjątkowo „nieprzyjemny” jest także sposób pomiaru. Skalę wpływu zapasów na odczyt PKB wylicza się bowiem z rocznej zmiany różnicy kwartalnej — tłumaczy Adam Antoniak, starszy ekonomista Banku Pekao.

Zresztą, nawet jeżeli wiedzielibyśmy, z czego dokładnie powstało blisko 2 pkt. proc., które stoi przy wkładzie zapasów do najnowszego odczytu PKB, o jednoznacznej interpretacji tej liczby nie ma mowy.

— Dodatni wkład zapasów można z jednej strony interpretować negatywnie — jako osłabienie popytu na dobra wyprodukowane przez firmy, z drugiej — jako oznakę tego, że firmy spodziewają się wzrostu popytu w przyszłości i już teraz się na to przygotowują, gromadząc materiały do produkcji — mówi Adam Antoniak. Krystian Jaworski, starszy ekonomista Credit Agricole Bank Polska, osadza ten wątek w szerszym kontekście i podpowiada, w jakiej fazie znajduje się obecnie polska gospodarka.

— Z jednej strony [zmiana w zapasach — red.] może sygnalizować początkową fazę cyklu gospodarczego — firmy, oczekując silnego ożywienia gospodarczego w przyszłości, tworzą bufor zapasów, aby móc zaspokoić zwiększony popyt na ich produkty w przyszłości. Z drugiej strony, wzrost zapasów może również wystąpić w końcowej fazie ożywienia gospodarczego — nagły spadek popytu zaskakuje przedsiębiorców, co prowadzi do nagromadzenia niesprzedanych produktów. Nam bliższa jest druga interpretacja. Wsparciem dla takiej oceny jest silne zmniejszenie dynamiki eksportu (do 1,1 proc. r/r w I kw., wobec 8,2 proc. w IV kw.), sygnalizujące osłabienie popytu zagranicznego, związane ze spowolnieniem wzrostu gospodarczego u głównych partnerów handlowych Polski — mówi Krystian Jaworski.

…niejedno ma oblicze

W I kw. 2017 r. import wzrósł o 3,5 proc. r/r i wspólnymi siłami para, rozumiana jako saldo obrotów z zagranicą, pociągnęła odczyt PKB o 1,2 pkt. proc. w dół. Reszta komponentów PKB sprzyjała, ale nie zachwycała. „Jeśli chodzi o strukturę wzrostu gospodarczego w I kwartale, to jest ona odrobinę rozczarowująca, ponieważ praktycznie jedynym źródłem pozytywnej niespodzianki jest wyjątkowo mocny wzrost zapasów (…). Wszystkie pozostałe komponenty zaskoczyły in minus” — komentuje zespół ekonomistów BZ WBK.

Konsumpcja gospodarstw domowych, która pozostała głównym motorem napędowym naszej gospodarki, w I kw. 2018 r. wzrosła o 4,8 proc. r/r, wobec 5 proc. w IV kw. 2017 r. Roczna dynamika wydatków publicznych obniżyła się w tym czasie z 4,8 proc. do 3,6 proc. Inwestycje co prawda podkręciły tempo — z 5,4 proc. w IV kw. 2017 r. do 8,1 proc. w I kw. 2018 r., ale pozostał lekki niedosyt, bo w ekonomicznych kręgach mówiło się o dwucyfrowym wzroście.

— Dynamika inwestycji nie była jeszcze dwucyfrowa i jest szansa, że osiągnie ona taki poziom w drugim kwartale, choć niestety zagrożeniem są coraz częściej pojawiające się informacje o odwoływanych przez jednostki samorządu terytorialnego bądź firmy przetargach na wykonanie różnego rodzaju projektów infrastrukturalnych, ze względu na brak złożonych ofert. Głównym tego powodem jest brak rąk do pracy oraz wysokie, wyższe od oczekiwań zleceniodawcy, koszty wykonania prac — komentuje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Lepiej nie będzie

Zdaniem ekspertki, tempo wzrostu PKB przekraczające 5 proc. było najprawdopodobniej najwyższym w tym roku.

— Kolejne kwartały, ze względu na coraz wyższą bazę odniesienia z poprzedniego roku, ale także coraz silniejsze oznaki braku dalszego przyspieszania gospodarki europejskiej, przyniosą niższe dynamiki PKB. Nadal jednak solidnie powinny one przekraczać 4 proc. r/r, co w sumie przełożyć się powinno na średnioroczna dynamikę PKB na poziomie 4,6 proc. — mówi Monika Kurtek. Podobne opinie można mnożyć.

— Trudno będzie utrzymać tak wysokie tempo wzrostu gospodarczego w kolejnych kwartałach. Największym zagrożeniem może być spowolnienie w strefie euro. Kryzys polityczny we Włoszech powoli przeradza się w kryzys ekonomiczny, który może zainfekować całą Europę. Kłopoty przeżywa też Hiszpania, gdzie ważą się losy rządu. Słabsze, szacunkowe odczyty wskaźnika PMI w maju dla Niemiec i strefy euro sugerują, że naszą gospodarkę czeka lekkie spowolnienie. Mimo to ten rok powinien być bardzo udany dla naszej gospodarki. Tempo wzrostu PKB może wynieść 4,6 proc., czyli tyle samo, co w roku ubiegłym — komentuje Zbigniew Maciąg, ekspert z Konfederacji Lewiatan.

„Wysoki wkład zapasów — niestabilnego komponentu — do wzrostu PKB (…) sugeruje, że utrzymanie tempa wzrostu PKB powyżej 5 proc. w dalszej części roku może być trudne” — czytamy w komentarzu ekonomistów PKO BP (prognoza zespołu dla rocznej dynamiki naszego PKB za cały 2018 r. to także 4,6 proc.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polska gospodarka rośnie na zapasach