Czytasz dzięki

Polski wiatr w żagle Portugalczyków

EDP Renewables domknął morski sojusz z francuskim Engie, inwestuje na Bałtyku i już szykuje projekty na wypadek, gdyby rząd złagodził zasadę 10h

Morze jest dla silnych. Z takiego założenia wyszły portugalski EDP Renewables i francuski Engie. Firmy postanowiły połączyć siły i stworzyć joint venture, które ma za zadanie zawojować rynek morskiej energetyki wiatrowej.

EDP Renewables, którym nad Wisłą kieruje Joaquim Barbosa, bierze pod
uwagę to, że Polska będzie prawdopodobnie największym beneficjentem Just
Transition Fund. Liczy, że pieniądze z tego funduszu odegrają ważną rolę w
rozwoju energetyki odnawialnej.
Zobacz więcej

ZIELONE PIENIĄDZE:

EDP Renewables, którym nad Wisłą kieruje Joaquim Barbosa, bierze pod uwagę to, że Polska będzie prawdopodobnie największym beneficjentem Just Transition Fund. Liczy, że pieniądze z tego funduszu odegrają ważną rolę w rozwoju energetyki odnawialnej. Fot. WM

— Sojusz EDPR i Engie obejmie również polski rynek, choć żadne szczegóły nie są jeszcze znane. Transakcja dopiero została domknięta — mówi Joaquim Barbosa, szef EDP Renewables Polska.

Duży może taniej

Spółka joint venture, w której obaj partnerzy mają po połowie udziałów, nie ogłosiła jeszcze nazwy. Wiadomo jednak, że to za jej pośrednictwem EDPR i Engie będą inwestować w morskie farmy wiatrowe, zarówno stałe, jak i pływające.

— Sojusz EDPR z Engie stworzy bardzo dużego gracza na rynku morskich farm wiatrowych. To dobre wieści, ponieważ dają nadzieję na efekty skali i spadek kosztów — komentuje Janusz Gajowiecki, szef Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).

W niedawnym komunikacie EDPR można było przeczytać, że firmy „wspólnie pracują, aby stać się światowym liderem w branży”. Dziś liderem jest duński Ørsted (dawny Dong), który w Polsce rozmawia o partnerstwie z grupą PGE.

Projekty czasem umierają

Rok temu EDPR przejęło dwa projekty wiatrowe na polskiej części Bałtyku. Każdy z nich przewiduje możliwość budowy farmy wiatrowej o mocy 200 MW.

— Ostatni rok poświęciliśmy na badania środowiskowe i pomiary wiatru, wkrótce rozpoczniemy badania geofizyczne. Zależy nam, by znaleźć się w pierwszej fali projektówmorskich w Polsce — mówi Joaquim Barbosa.

Fala się przybliża m.in. dzięki przygotowanej przez rząd specjalnej legislacji, czyli projektowi tzw. ustawy o offshore.

— Bardzo nas cieszy, że projekt został opublikowany. Naszym zdaniem mógłby być nieco bardziej ambitny i wziąć pod uwagę np. to, że wiele inwestycji offshore nie wchodzi w fazę realizacji. Dzieje się tak głównie ze względu na zbyt słabe wyniki badań — przekonuje Joaquim Barbosa.

Nie chce natomiast komentować pomysłu, z którym wyszedł ostatnio Ørsted. Duńczycy zaproponowali Polakom spółkę w budowaniu elektroenergetycznego połączenia transgranicznego, do którego w okolicach Bornholmu można byłoby podpiąć farmy wiatrowe. Joaquim Barbosa przypomina jedynie, że w Portugalii EDPR uruchomił budowę największej pływającej morskiej farmy wiatrowej.

— Ta technologia może się okazać przełomowa dla projektów na głębokich wodach w Europie kontynentalnej — uważa Joaquim Barbosa.

Wyprzedzić lidera

Współpraca EDPR z Engie nie obejmie wiatru na lądzie, ale tu portugalska firma też mierzy wysoko.

— Prognozujemy, że do 2022 r. będziemy w Polsce dysponować mocą bliską 800 MW w wietrze, co może nas uplasować na pozycji lidera tego sektora [dziś liderem jest PGE — red.] — uważa Joaquim Barbosa.

EDPR buduje właśnie dwie lądowe farmy wiatrowe o łącznej mocy 58 MW. Ich uruchomienie przewidziane jest na II i III kwartał.

— Ponadto w grudniowej aukcji wygraliśmy wsparcie dla projektów o łącznej mocy 307 MW. Nasze analizy wskazują, że w porównaniu z innymi uczestnikami odnieśliśmy w tej aukcji największy sukces. Teraz zaczynamy budowę, a komercyjne uruchomienie farm przewidziane jest na przełom 2021 i 2022 r. — twierdzi Joaquim Barbosa.

EDPR buduje, ale również rozgląda się po rynku.

— Chcemy przejmować projekty, szykujemy się też do kolejnych aukcji dla wiatru na lądzie — zaznacza Joaquim Barbosa.

Szef EDPR w Polsce nie chce ujawnić budżetu na inwestycje. O dane branżowe zapytaliśmy Janusza Gajowieckiego z PSEW. Szacuje, że koszt budowy 1 MW w wietrze na lądzie to dziś mniej niż 1 mln EUR.

Obietnice zachęcają

Portugalczycy obstawiają też, awansem, że tzw. zasada 10h (minimalna odległość od zabudowań), ograniczająca rozwój nowych wiatraków na lądzie, zostanie co najmniej zliberalizowana.

— Rząd zapowiedział złagodzenie tych przepisów i mamy nadzieję, że zrealizuje obietnicę. Na tym opieramy naszą wizję biznesową w Polsce. Już dziś, antycypując niejako te decyzje, pracujemy nad projektami wiatrowymi typu greenfield. Podchodzimy do nich jak do opcji długoterminowej, maksymalizującej nasze szanse w przyszłości — wyjaśnia Joaquim Barbosa.

Jego optymizm podziela Janusz Gajowiecki.

— Jesteśmy przekonani, że ustawa odległościowa zostanie w jakiejś formie złagodzona. Wszystko jest jednak w rękach rządu i rozmowy trwają. Warto podkreślić, że nasze postulaty popierają również organizacje reprezentujące gminy wiejskie — twierdzi szef PSEW.

EDPR nie zniechęcił się do interesów w Polsce, mimo że ostatnie lata były dla branży trudne. Po wygranej PiS w 2015 r. rząd zamroził zielone inwestycje, a kontrolowana przez państwo Energa postanowiła uznać część umów wiatrowych za nieważne. Uderzyło to w Portugalczyków, którzy ostatecznie zawarli z Energą ugodę.

— Na przyszłość w Polsce patrzymy bez obaw. Jesteśmy przekonani, że wiatr ma tu do odegrania fundamentalną rolę. Pamiętajmy też, że Polska będzie prawdopodobnie największym beneficjentem Just Transition Fund i pieniądze z tego funduszu odegrają ważną rolę w rozwoju energetyki odnawialnej w Polsce — mówi Joaquim Barbosa.

Skala musi być wielka

Polskie słońce też jest dla Portugalczyków kuszące. — W zasadzie każdy globalny gracz na rynku wiatru rozwija też fotowoltaikę. Nie jesteśmy wyjątkiem. W Polsce interesuje nas fotowoltaika wielkoskalowa i zamierzamy zarówno startować w aukcjach, jak i przejmować projekty — deklaruje szef EDPR.

Tłum na Bałtyku

Polskie morze przyciąga inwestorów. Poza EDPR w bałtycki wiatr zainwestowały już m.in. PGE, Polenergia w parze z norweskim Equinorem, PKN Orlen i niemieckie RWE, a zainteresowanie deklarują m.in. Tauron i Enea, a także Michał Sołowow, najbogatszy Polak. Z deklaracją dotyczącą poszukiwania inwestora wyszła zaś ostatnio trójmiejska firma Baltex. Twierdzi, że rozmawia ze spółką skarbu państwa i partnerem zagranicznym. W styczniu światło dzienne ujrzał długo oczekiwany projekt ustawy wspierającej rozwój morskich farm wiatrowych — opublikowało go Ministerstwo Aktywów Państwowych. Do 14 lutego potrwają konsultacje publiczne.

28 GW - na tyle WindEurope szacuje polski potencjał morskiej energetyki wiatrowej na Morzu Bałtyckim. To 1/3 możliwych do zainstalowania tam mocy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane