Polskie venture capital goni Zachód

2019 będzie najlepszym rokiem w historii polskiego sektora venture capital, zapowiada fundusz Inovo Venture Partners

W pierwszym kwartale tego roku w kraju przeprowadzono 21 transakcji typu venture capital, czyli inwestycji funduszy w projekty we wczesnym stadium rozwoju (najczęściej z sektora technologicznego). Tak wynika z danych zebranych przez Inovo Venture Partners, funduszu, w którego portfelu znajduje się obecnie 12 spółek. W trzy miesiące wartość ofert na rynku sięgnęła łącznie 103 mln zł i była o 37 proc. wyższa niż w tym samym okresie 2018 r., który był słaby, bo na ubiegły rok przypadła luka w okresach inwestycyjnych funduszy. Za połowę wartości zrealizowanych transakcji odpowiadało finansowanie dwóch spółek — oferującego spersonalizowane opakowania Packhelp (38 mln zł) oraz Tylko (15 mln zł) zajmującego się e-handlem meblami na wymiar.

W Europie Środkowej i Wschodniej jest więcej absolwentów kierunków IT niż w
całych Stanach Zjednoczonych, a to oznacza dostęp start-upów do stosunkowo
tanich na tle świata programistów, podkreśla Michał Rokosz z Inovo Venture
Partners
Zobacz więcej

POTENCJAŁ:

W Europie Środkowej i Wschodniej jest więcej absolwentów kierunków IT niż w całych Stanach Zjednoczonych, a to oznacza dostęp start-upów do stosunkowo tanich na tle świata programistów, podkreśla Michał Rokosz z Inovo Venture Partners Fot. ARC

— Po wartej 80 mln EUR majowej transzy finansowania dla DocPlannera [dawniej Znany Lekarz — red.] jest już przesądzone, że ten rok będzie najlepszy w historii polskiego venture capital — zapowiada Michał Rokosz, partner w Inovo Venture Partners.

Poniżej średniej

Pod względem stopnia rozwoju venture capital Polska jest jednak wciąż daleko w tyle za średnią unijną. O ile w UE wartość przeprowadzonych w 2017 r. transakcji odpowiadała 0,04 proc. PKB, o tyle w Polsce było to dwukrotnie mniej. Między skalą działalności krajowych funduszy a funduszy działających na Zachodzie jest przepaść, a prawdziwe venture capital zaczęło się nad Wisłą dopiero w 2012 r., ocenia partner w Inovo Venture Partners.

Do przyciągnięcia inwestorów zagranicznych potrzebna jest większa przejrzystość krajowego rynku, któremu wciąż brakuje spójnych i kompleksowych analiz, dodaje Julia Krzysztofiak-Szopa, prezes fundacji Startup Poland. Tymczasem polscy inwestorzy wciąż nie mają świadomości, że ten sposób lokowania kapitału jest dla nich dostępny, uważa Michał Rokosz.

— Do rozpoczęcia tego typu inwestycji wystarczy już 100 tys. zł. Należy skontaktować się z funduszem, który zbiera kapitały na kolejne projekty. Obecnie w takiej fazie jest kilka funduszy, w tym Inovo Venture Partners — wyjaśnia menedżer.

Polskie fundusze, które do tej pory sfinansowały kilkadziesiąt projektów (dokładne dane nie są dostępne), najczęściej przybierają formę FIZAN lub rejestrują się w Luksemburgu i mają tzw. charakter commitmentowy.Inwestorzy, tzw. LP- -si, zobowiązują się do wpłacenia w ciągu pięciu lat kolejnych transz deklarowanego wkładu (fundusz co roku inwestuje nie więcej niż 30 proc. puli). Wpłaty odbywają się na żądanie funduszu w miarę zawierania przez niego kolejnych transakcji (termin płatności może być wyznaczony np. na 30 dni, a niewywiązanie się ze zobowiązania grozi poważnymi konsekwencjami, w tym utratą dotychczasowych wpłat). Kolejne 5 lat to okres stopniowego wycofywania się funduszu z inwestycji, a czas ten może zostać przedłużony o rok lub o dwa lata (czasami może to nastąpić nawet bez zgody inwestorów).

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Ten okres jest potrzebny, gdyby się okazało, że najlepszy moment do wyjścia z niektórych inwestycji dopiero nadejdzie. Przykładem może być odczekanie do debiutu spółki na rynku NewConnect, tak by nie było konieczne sprzedawanie pakietu akcji z dyskontem na rynku wtórnym — zaznacza Michał Rokosz.

Zysk kontra ryzyko

W czasie działania funduszu wartość inwestycji jest aktualizowana co kwartał (wyłącznie na podstawie wycen z kolejnych transz finansowania lub debiutu giełdowego). Dobre zachodnioeuropejskie fundusze potrafią w ciągu swojego cyklu życia pomnożyć kapitał 6-, a nawet 8-krotnie. Przy inwestycjach w spółki na tak wczesnym etapie rozwoju należy się liczyć z ryzykiem, że większość z nich upadnie, a niemal cały zysk dla inwestorów będzie pochodził z jednego czy dwóch przedsięwzięć, które zakończą się największym sukcesem — właśnie dlatego portfele funduszy liczą co najmniej kilkanaście pozycji.

— Liczymy, że do końca działania naszego pierwszego funduszu osiągniemy stopę zwrotu rzędu 3-, 4-krotności pierwotnych wkładów — deklaruje Michał Rokosz.

Przy wyborze funduszu najlepiej kierować się składem komitetu inwestycyjnego, radzi partner w Inovo Venture Partners. Dobrego zarządzającego poznaje się po tym, że może pochwalić się historią trafnego wyszukiwania projektów, które przyniosły spektakularne zwroty. Warto też skontaktować się ze spółkami, w które fundusz inwestował — dobre referencje potwierdzą, że zarządzający potrafią efektywnie współpracować z założycielami strart-upów, co jest kluczowe dla powodzenia projektów. Mimo niełatwych początków Michał Rokosz widzi w polskim sektorze venture capital duży potencjał rozwoju. Samo wyrównanie współczynnika wartości transakcji do PKB ze średnią unijną oznaczałoby ponaddwukrotny wzrost w porównaniu z 2017 r., a optymizmem napawa potencjał do powstawania w Polsce technologicznych start-upów. Mamy dużo świetnie wykształconych absolwentów kierunków informatycznych, a to oznacza dostęp start-upów do stosunkowo tanich na tle świata programistów, podkreśla Michał Rokosz.

— W Europie Środkowej i Wschodniej jest więcej absolwentów kierunków IT niż w całych Stanach Zjednoczonych. Świetnie wypadają oni w światowych olimpiadach, a decyzja Google’a o utworzeniu w Polsce Google Campus nie była przypadkowa. Tymczasem dzięki temu, że absolwenci mogą pracować w centrach outsourcingowych, takich jak prowadzone m.in. przez IBM, mogą opanować standardy pracy obowiązujące w globalnych korporacjach — tłumaczy partner w Inovo Venture Partners.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy