Premium walczy o miejsce w kosmetykach

Kolejny producent ruszył z pokazowym salonem i przekonuje, że showroomy kosmetycznych marek mogą pobudzić segment premium

„Concept store”, tak nazywa się otwarty w Warszawie butik marki Dr Irena Eris — z pełną ofertą kosmetyków firmy, diagnozą skóry i poradami. — To pierwsze takie nasze miejsce i na razie jedyne. Nie zakładamy, że zapewni nam solidne źródło dochodów, ale ma pokazać, jacy jesteśmy. Trochę zahaczamy o trend na showroomy znany z branży modowej, ale dokładamy też w ten sposób cegiełkę do promowania segmentu premium w kosmetykach. To długoterminowa inwestycja — mówi Henryk Orfinger, prezes Dr Ireny Eris.

Do otwierania salonów flagowych w Polsce przystąpiła przed kilkoma laty inna marka z wyższej półki — Estee Lauder. Są m.in. w Warszawie i Krakowie.

— Estee Lauder ma nie tylko kosmetyki pielęgnacyjne, ale dużą ofertę kolorowych, a one generują większy ruch klientów, a więc też inny poziom sprzedaży. Z tego też względu nawet na niższych półkach cenowych są sieci sprzedaży pojedynczych marek, ale właśnie z kosmetykami do makijażu, a nie do pielęgnacji. My nie będziemy dużą siecią salonów sprzedaży, choć oczywiście w biznesie nigdy nie należy mówić nigdy — twierdzi Henryk Orfinger.

Płytki segment

W tym roku na kosmetyki z segmentu premium mamy wydać prawie 1,9 mld zł — wynika z analiz firmy badawczej Euromonitor International. To 113 mln zł więcej niż rok wcześniej. Dla porównania: wartość całego rynku kosmetycznego w 2017 r. sięgnie 16,8 mld zł. — Segment premium wciąż jest w Polsce wąski. Mamy dwie sieci drogerii z szerszą ofertą takich marek [Sephora i Douglas — red.] oraz e-commerce, a ten ostatni — mimo perspektyw i przyrostu zakupów online — wciąż jest małym kanałem sprzedaży — dodaje Henryk Orfinger.

— Rynek premium w ogóle jest w Polsce płytki, nie tylko w kategorii kosmetyków. W ich przypadku o jego głębokości świadczy chociażby to, że trzecia sieć, która miała takie marki w ofercie, czyli Marionnaud, wycofała się z rynku, czyli miejsca starczyło zaledwie dla dwóch — dodaje Agnieszka Górnicka, prezes firmy badawczej Inquiry.

W przypadku kosmetyków za największą część, bo 43 proc. rynku premium, odpowiadają zapachy. Pielęgnacja skóry zajmuje 17,3 proc., co oznacza tegoroczne wydatki na poziomie 322 mln zł.

Bogatszy luksus

— Należy uznać, że osób zamożnych, które mogą regularnie kupować produkty z najwyższej półki, jest tyle, ile podatników płacących najwyższą stawkę, czyli 1-2 proc. z 28 mln dorosłych Polaków. Wciąż wydaje się, że to całkiem duża grupa potencjalnych klientów. To zazwyczaj osoby mieszkające w dużych aglomeracjach i stąd pojawiają się możliwości biznesowe dla salonów z jedną czy wieloma markami premium — twierdzi Agnieszka Górnicka. Przyznaje, że można by się spodziewać, że wraz z rosnącą zamożnością Polaków większy ruch będzie obserwowany także na półkach z droższymi towarami.

— Nastąpiła jednak zmiana sposobu konsumpcji — dobrze zarabiający nie tylko kupują droższe rzeczy, ale jeżdżą na znacznie droższe wakacje. Jeszcze niedawno nie było tak wielu firm oferujących indywidualnie dopasowane wycieczki w bardziej egzotyczne zakątki świata, czy też tylu ekskluzywnych centrów fitness. Dziś więc o ich budżet konkuruje nie tylko żakiet luksusowej firmy i taki krem, ale silnie rosnący rynek wielu innych przyjemności, a budżet nie rozrasta się przecież tak znacznie, żeby wystarczyło na wszystko — twierdzi Agnieszka Górnicka. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Premium walczy o miejsce w kosmetykach