Prezydent: Jeśli wybory, to najwcześniej na początku roku

18-08-2004, 11:25

Prezydent Aleksander Kwaśniewski uważa, że gdyby premier Marek Belka nie otrzymał w październiku wotum zaufania od Sejmu, wybory parlamentarne mogłyby się odbyć na początku przyszłego roku.

Prezydent w środowym wywiadzie dla telewizji TVN24 zaznaczył jednocześnie, że gdyby premier wotum zaufania otrzymał, to wtedy - jak powiedział - "trzymamy się tej decyzji o samorozwiązaniu Sejmu - która deklarowana także przez SLD - miałaby zapaść tak, aby wybory mogły się odbyć na wiosnę".

Belka zadeklarował w czerwcowym expose w Sejmie, że 7 dni po złożeniu w konstytucyjnym terminie projektu budżetu na 2005 r. wystąpi o udzielenie wotum zaufania dla Rady Ministrów. "Wykluczam trwanie rządu w warunkach braku poparcia dla jego działań przez Sejm" - oświadczył wówczas.

Zdaniem Kwaśniewskiego, najlepiej byłoby, gdyby wybory odbyły się na wiosnę, bo jak podkreślił, to pomaga nowej ekipie w stworzeniu autorskiego budżetu na kolejny rok. Poza tym - zaznaczył - byłoby dobrze, aby pomiędzy wyborami parlamentarnymi, a wyborami prezydenckimi, które również wypadają w przyszłym roku, było kilka miesięcy przerwy. "Aby można było stworzyć rząd (...) i żeby można było przeprowadzić normalną kampanię prezydencką" - powiedział.

Prezydent ocenił, że jesienny termin wyborów parlamentarnych jest obecnie raczej niemożliwy, bo jak podkreślił, gdyby 8 października premier nie uzyskał wotum zaufania, to powtarza się przewidziany w konstytucji cykl, który "trzeba przejść".

Według prezydenta, "realnie" kampania prezydencka rozpocznie się po wyborach parlamentarnych, jeśli odbędą się one wcześniej.

Na uwagę, że lewica może mieć kłopot z kandydatem na prezydenta, Kwaśniewski zaznaczył, że jest kilku kandydatów lewicowych, których traktuje "jako w pełni przygotowanych". Wymienił Marka Borowskiego, Józefa Oleksego, Włodzimierza Cimoszewicza, Jerzego Szmajdzińskiego. "I na pewno Marek Belka. Też ma kwalifikacje, choć on zarzeka się, że nie ma ochoty" - dodał.

Prezydent powiedział też, że będzie przekonywał do znalezienia formuły na wspólny udział w wyborach parlamentarnych środowisk lewicowych - SLD, SdPl i UP. "To jedyne sensowne rozwiązanie" - uznał. Zaznaczył jednak, że "taka lista musiałaby być wolna od nazwisk, które dziś lewicę obciążają". Nie chciał jednak wymienić żadnych nazwisk.

Przypomniał, że tak było w 1991 roku, "kiedy stworzony został SLD jako koalicja 20-kilku podmiotów politycznych". "Wtedy wyborów nie wygraliśmy, natomiast daliśmy istotny sygnał do wyborców, że lewica idzie razem".

par/ itm/

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Prezydent: Jeśli wybory, to najwcześniej na początku roku