Primark nie odpuszcza Polski

opublikowano: 15-03-2021, 12:22

Irlandzka marka odzieżowa wkrótce otworzy drugi sklep w Polsce. Mimo pandemicznych problemów nie zmienia planu ekspansji – i nie wybiera się do internetu.

Otwarcie sklepu w galerii handlowej zazwyczaj jest wydarzeniem o charakterze mocno lokalnym, ale w przypadku niektórych marek nabiera większej wagi. Tak było w przypadku długo oczekiwanego debiutu w Polsce irlandzkiej (ale mającej brytyjskiego właściciela) marki odzieżowej Primark. Doszło do niego pół roku temu w Warszawie, a teraz sieć otworzy drugi duży sklep – tym razem w Poznaniu.

- Pod koniec marca ruszy nasz drugi sklep w Polsce, w Posnanii. To 3,5 tys. mkw. powierzchni na dwóch piętrach. Cały czas, mimo pandemicznych zmian na rynku, chcemy rozwijać się tu oraz w innych krajach regionu. Mamy w planach także otwarcie sklepu w Silesii, w Katowicach w 2023 r., już podpisaliśmy umowę najmu. Na mówienie o konkretnych planach dalszego rozwoju jest jeszcze za wcześnie, ale osobiście na pewno chciałbym widzieć nasze sklepy w każdym dużym polskim mieście - mówi Maciej Podwojski, kierujący Primark w Polsce, Czechach i na Słowenii.

Pandemiczne przesunięcie

Pierwszy sklep Primarka działa w stołecznej Galerii Młociny. Spółka nie ujawnia, jakie były jego wyniki finansowe podczas kilku pierwszych miesięcy działalności.

- Początkowo sklep w Warszawie miał ruszyć na wiosnę 2020 r., ale otworzyliśmy go dopiero w sierpniu, gdy byliśmy pewni, że możemy prowadzić sprzedaż w sposób bezpieczny. Od początku działał w ograniczonym zakresie, jeśli chodzi o liczbę wpuszczanych klientów, przearanżowaliśmy też całkowicie system kolejkowy, by w trakcie czekania do kasy zachowywany był odpowiedni dystans. Jesteśmy zadowoleni z wyników osiągniętych w pierwszych miesiącach, mamy już sporą grupę lojalnych klientów - mówi Maciej Podwojski.

Primark ma ponad 390 sklepów w Europie i Ameryce Północnej - Polska jest dla niego trzynastym rynkiem i drugim w Europie Środkowej (po Słowenii). Sieć wchodzi w skład notowanej na giełdzie w Londynie grupy Associated British Foods, kontrolującej też liczne marki spożywcze i rolne. Grupa w ubiegłym roku miała globalnie 13,9 mld GBP przychodów, notując przy tym 1 mld GBP zysku operacyjnego.

- Jesteśmy częścią dużej, międzynarodowej grupy, więc mamy zasoby, by stawić czoła pandemicznym wyzwaniom. Na Polskę i inne kraje regionu patrzymy w długiej perspektywie - nie weszliśmy tu tylko na chwilę, by zniknąć po pierwszych problemach, tylko na dobre - mówi Maciej Podwojski.

Strategiczny konserwatyzm

Dla większości sieci odzieżowych w czasie pandemii i kolejnych lockdownów w galeriach handlowych ratunkiem była szybko rosnąca sprzedaż internetowa, która częściowo rekompensowała straty w kanale stacjonarnym. Tymczasem Primark e-sklepu nie ma i pandemia nic tu nie zmieniła.

- Dostajemy dużo pytań od klientów, kiedy zaczniemy sprzedawać w internecie, ale nie planujemy w najbliższym czasie uruchomienia sprzedaży online. Jesteśmy oczywiście obecni w mediach społecznościowych i nie zamykamy się na innowacje. Od czasu do czasu przyglądamy się alternatywnym, modelom biznesowym, w tym click&collect, jednak nie mamy bezpośrednich planów, by prowadzić sprzedaż internetową. Fundamentem naszego biznesu jest fizyczne doświadczenie zakupowe. Zależy nam na tym, żeby klienci przychodzili do sklepu i mogli tu zapoznawać się z produktami, bawić się modą. W ten sposób budujemy z nimi relacje - mówi Maciej Podwojski.

Primark nie różnicuje oferty między poszczególnymi rynkami, choć kierownicy sklepów mają pewną swobodę w zamawianiu produktów i dostosowywaniu ich do lokalnego popytu.

- To, co wyraźnie widać, to odwrót od odzieży formalnej i bardzo szybko rosnącą sprzedaż bardziej wygodnego ubioru sportowego. W Polsce bardzo dobrze sprzedają się też kolekcje produktów na licencjach studiów filmowych, takich jak Disney i Warner Bros, w tym ubrania wykonane z materiałów pozyskanych z recyklingu i organicznej bawełny - mówi szef polskiego Primarka.

Produkty do polskich sklepów dojeżdżają z magazynu centralnego sieci, zlokalizowanego w Czechach, który obsługuje też Słowenię i część rynku niemieckiego. W Polsce firma inwestycji logistycznych nie planuje, ale masowo zatrudnia pracowników w sklepach.

- W Warszawie mamy obecnie około 200 pracowników, a w Poznaniu zatrudnimy łącznie ponad 230. Świadomość naszej marki jest wysoka, oferujemy zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę i wynagrodzenie znacznie powyżej płacy minimalnej. Dlatego, mimo pandemii, a być może nawet z jej powodu, nie mieliśmy problemów z rekrutacją. W przypadku sklepu w Poznaniu wpłynęło do nas ponad 2 tys. aplikacji - mówi Maciej Podwojski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane