Próchnik przenosi szycie z Łodzi do Azji

Magdalena Laskowska
02-06-2008, 00:00

Łódzka spółka odzieżowa chce wyjść ze strat. Dzięki przeniesieniu produkcji na Daleki Wschód zetnie koszty aż o połowę.

Łódzka spółka odzieżowa chce wyjść ze strat. Dzięki przeniesieniu produkcji na Daleki Wschód zetnie koszty aż o połowę.

Zarząd Próchnika znalazł sposób, by po wielu latach strat wreszcie zarabiać. Handlująca męską konfekcją spółka planuje ostre cięcie kosztów.

— Będziemy sukcesywnie przenosić produkcję do krajów Dalekiego Wschodu. W przyszłym roku 90 proc. ubrań będzie pochodzić stamtąd, a reszta z łódzkiego zakładu. Dzięki temu zmniejszymy koszty o połowę — mówi Jacek Pudło, prezes Próchnika.

Obecnie 40 proc. kolekcji powstaje w kraju, a 60 proc. na Dalekim Wschodzie.

Efekty za rok

Zarząd spółki liczy na poprawę wyników już w końcu tego roku. Celuje w 42 mln zł przychodów i marżę EBITDA na poziomie 10 proc. Przypomnijmy, że 2007 r. Próchnik zakończył z 31 mln zł przychodów i 3,4 mln zł straty netto.

— Ze względu na koszty restrukturyzacji tegoroczny zysk będzie jeszcze niewielki. Efekt zmian będzie już widoczny za rok — zapewnia prezes.

Eksperci chwalą przenosiny.

— Jeśli Próchnik spełni kluczowe kryteria kontroli jakości, to tańsza produkcja może pomóc spółce wyjść na plus. Przeniesienie jej to słuszny kierunek. LPP od lat produkuje na Dalekim Wschodzie, co nie wpływa negatywnie na postrzeganie jej marek — mówi Rafał Salwa, niezależny analityk.

Tylko dystrybucja

Do czerwca zarząd Próchnika wydzieli ze spółki nowy podmiot, zajmujący się produkcją.

— Skupimy się na dystrybucji ubrań i gotowe kolekcje będziemy sprzedawać do krajowych i zagranicznych sieci multibrandowych, zarówno pod własną marką, jak i obcymi — mówi Jacek Pudło.

Firma pracuje nad uzyskaniem zleceń, głównie od wschodnich sąsiadów. Poza tym w tym roku powiększy sieć o kolejnych pięć salonów (obecnie działają 22).

Próchnik, obok W. Kruka i Vistuli & Wólczanki, to kolejna spółka, której akcjonariat jest bardzo rozdrobniony, co oznacza, że może stać się celem przejęcia. Jedynym inwestorem, który oficjalnie zgłasza zainteresowanie dominacją w Próchniku, jest Konrad Wojterkowski, który wraz z grupą stołecznych przedsiębiorców łącznie kontroluje ponad 10 proc. akcji.

— Za kilka miesięcy chcę skupić pakiet akcji, który da mi kontrolę w Próchniku. Wtedy skoncentruję się na rozszerzeniu oferty o damskie ubrania i zacznę dynamicznie rozwijać krajową i zagraniczną sieć — zapewnia Konrad Wojterkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Laskowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Próchnik przenosi szycie z Łodzi do Azji