Produkcja przyspiesza, choć zwalnia

Dynamika produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej jest niższa niż rok wcześniej, ale są powody do optymizmu.

Po mocnym grudniu przyszedł słabszy styczeń. Zgodnie z opublikowanymi w środę danymi GUS, produkcja przemysłowa w Polsce na początku tego roku zwiększyła się — w porównaniu ze styczniem 2014 r. — o 1,7 proc. Tymczasem miesiąc wcześniej zanotowano imponujący wzrost o 7,9 proc. Nie zaimponowała też sprzedaż detaliczna w cenach bieżących — rok do roku wzrosła w styczniu o zaledwie 0,1 proc., podczas gdy ankietowani przez PAP ekonomiści spodziewali się 0,5-procentowej dynamiki. Czyżbyśmy mieli powody do pesymizmu? Niekoniecznie.

— Dane są lepsze, niż na pierwszy rzut oka. Trend w produkcji przemysłowej, po wyłączeniu efektu strajków w górnictwie i ciepłej zimy, jest dobry i pozwala na optymizm. Na poziomie sprzedaży detalicznej także od kilku miesięcy nic złego się nie dzieje, jeśli odjąć efekt globalnego spadku cen paliw — ocenia Piotr Bartkiewicz, ekonomista mBanku. Podobnego zdania jest Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

— Styczniowe dane o produkcji i sprzedaży detalicznej nie są aż tak słabe, jak pokazują główne wskaźniki. Wpłynęło na to kilka czynników przejściowych, jak efekt kalendarzowy (mniej dni roboczych niż rok wcześniej), ciepła zima i strajk w górnictwie. W przypadku sprzedaży detalicznej piętno odciska także osłabienie handlu transgranicznego w związku z sytuacją w Rosji, na Ukrainie i Białorusi — mówi Rafał Benecki. Według niego, gdy oczyścić z nich dane, można mieć powody do optymizmu.

— Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na wyraźny wzrost produkcji w sektorze przetwórstwa przemysłowego, potwierdzający ożywienie obserwowane w ostatnich miesiącach na poziomie zamówień. Oczekuję, że w pierwszym kwartale wzrost produkcji sięgnie 4 proc., a w drugim może sięgnąć nawet 6 proc. — ocenia Rafał Benecki. Zdaniem głównego ekonomisty ING, tego rodzaju dane mogą skłonić Radę Polityki Pieniężnej (RPP) do ścięcia stóp procentowych w marcu nawet o 50 pb, choć podstawowym scenariuszem wciąż pozostaje redukcja o 25 pb.

— Cięcie stóp jest potrzebne, aby zniwelować ich dużą różnicę wobec otoczenia zewnętrznego,która jest szczególnie rażąca po tym, jak EBC zwiększył QE, a inne banki centralne odpowiedziały cięciami albo własnym QE. Obniżka może wypaść jednak w dołku inflacji oraz tuż przed silniejszym ożywieniem produkcji, jakiego spodziewam się w kolejnych miesiącach — mówi ekonomista ING.

W to, że członkowie RPP spojrzą na dane o produkcji, nim zdecydują o cięciu stóp, wątpią ekonomiści mBanku.

— Nie sądzimy, by solidne dane o produkcji i sprzedaży miały w jakikolwiek sposób wpłynąć na decyzję RPP o cięciu stóp. Rada już w komunikacie po ostatnim posiedzeniu wskazała, że nie dynamika wzrostu PKB, ale kwestie inflacyjne i wpływ programu QE na umacnianie się złotego będą tymi czynnikami, które zdecydują o poziomie stóp procentowych — mówi Piotr Bartkiewicz. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Produkcja przyspiesza, choć zwalnia