Program pomaga zwiększyć obroty
Komputery ustawiają towary na półkach
SPORY WYDATEK: Przy zakupie wersji profesjonalnej programów pomagających zarządzać półkami należy przygotować się na wydatek kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Podstawowe ich wersje są tańsze i kosztują kilka tysięcy dolarów — tłumaczy Piotr Kucharzyk z Welli. fot. Borys Skrzyński
Stosując programy komputerowe planujące ułożenie produktów na sklepowych półkach, można zwiększyć obroty nawet kilkakrotnie. W Polsce jednak wciąż nie docenia się tego nowoczesnego narzędzia, pomagającego w sprzedaży.
Programami ułatwiającymi zarządzanie sklepowymi półkami dysponują zarówno hipermarkety, jak i poszczególni współpracujący z nimi producenci.
— Programów jest kilka. Wiele sieci dopiero zaczęło je wprowadzać. Obliczają one dzienną rotację towaru i pomagają ustalić, jak często trzeba go dokładać. Bez trudu za ich pomocą na półkach znajduje się miejsce na nowe marki. Na bieżąco analizujemy, jak efektywna jest półka, jakie mamy z niej zyski — tłumaczy Ewa Krzasek z Macro Cash and Carry.
Najtrudniejsze jest uruchomienie programów. Najpierw należy założyć bazę danych i do niej wprowadzić wszystkie znajdujące się na sklepowych półkach produkty wraz z opisem ich wymiarów.
— Od roku wdrażamy program i wprowadziliśmy go dopiero w niektórych stoiskach — mówi Ewa Krzasek.
Twierdzi, że chętnie swoje programy wprowadziliby w sklepach również poszczególni producenci. Przyznaje, że sieci niechętnie zgadzają się na taką współpracę.
— Gdyby każdy producent wdrożył swój program, to zapanowałby bałagan — uważa Ewa Krzasek.
Niepopularne
Zdaniem Piotra Kucharzyka z firmy Wella, współpraca hipermarketów z producentami to idealny sposób na to, by program komputerowy wprowadzić szybko.
— Jest to idealna sytuacja dla hipermarketów, które na półkach mają kilkadziesiąt tysięcy produktów. W Polsce powoli hipermarkety zaczynają to rozumieć i godzą się, aby producenci wprowadzali swoje programy. Wella nawiązała współpracę z kilkoma sieciami i będzie planować tam ułożenie stoisk z kosmetykami — wyjaśnia Piotr Kucharzyk.
Przyznaje, że na razie nie obawia się sytuacji, w której przy próbie nawiązania współpracy z hipermarketem okazałoby się, że stoisko to układa już konkurencyjna firma.
— Na razie nie ma takich konfliktów, bo niewielu producentów stosuje podobne programy. Jeden z popularniejszych — Apollo — nabyło dopiero kilkanaście firm— twierdzi Piotr Kucharzyk.
Tajne informacje
Największą bolączką producentów zarządzających poszczególnymi stoiskami jest nie udostępnianie przez sieci danych o sprzedaży w ich hipermarketach.
— Półki mogłyby być jeszcze efektywniej zarządzane. Do tego brakuje jednak dokładnych danych o sprzedaży wyrobów z interesującej nas kategorii. Musimy korzystać z badań marketingowych, a one nie uwzględniają regionalizacji i istotnych różnic między poszczególnymi sieciami handlowymi — mówi Piotr Kucharzyk.
Twierdzi, że programy dużo dobrego mogłyby zrobić w mniejszych sklepach. Jednak ich właściciele nie chcą słyszeć o współpracy z producentami, a na kupno własnych programów po prostu ich nie stać.
— Właściciele mniejszych sklepów boją się, że spowoduje to przepychanki na półkach i kłótnie pomiędzy producentami konkurencyjnych wyrobów — dodaje Piotr Kucharzyk.