Inwestorzy zainteresowani budowaniem nowych mocy w PKE wkrótce dostaną memoranda informacyjne. W poniedziałek zatwierdził je zarząd koncernu.
Południowy Koncern Energetyczny (PKE) z lekkim poślizgiem skończył prace nad treścią dwóch memorandów informacyjnych w sprawie inwestycji, do których spółka szuka wspólnika. W poniedziałek zatwierdził je zarząd PKE. Wkrótce mają trafić w ręce zainteresowanych inwestorów, których — jak twierdzi firma — jest niemało.
W ramach wspólnej inwestycji koncern chce wybudować nowe moce w miejsce dwóch wyeksploatowanych elektrowni — Halemby i Blachowni. Na wstępne zaproszenie PKE w sprawie Halemby odpowiedziało trzynastu chętnych, a w sprawie Blachowni — dziewięciu (łącznie 17 podmiotów, wśród których byli chętni na oba projekty). To podobno europejska czołówka w branży — m.in. międzynarodowe firmy energetyczne obecne w Polsce. Wyjątkiem jest Vattenfall.
Potencjalni inwestorzy dostaną czas na przygotowanie ofert do 30 listopada. Wkrótce potem zarząd PKE zamierza wyłonić kandydatów na krótką listę. Ostateczne zamknięcie negocjacji z wybranymi partnerami spółka planuje na połowę przyszłego roku.
Koncern oczekuje od współinwestora m.in. finansowego wsparcia przedsięwzięcia. Przedstawiciele spółki twierdzą, że z własnych środków byłaby ona w stanie odbudować tylko Halembę, i to w dotychczasowych rozmiarach (200 MW). Tymczasem PKE chciałby mieć w tym miejscu większe źródło, bo aż do 440 MW, opalane węglem kamiennym. Z memorandum wynika, że w grę wchodzi jeden duży blok lub kilka mniejszych — co najmniej po 80 MW każdy. Oprócz elektrowni może powstać spalarnia śmieci przystosowana do spalania 200-300 ton odpadów rocznie. Koncern chce uczynić z niej źródło energii cieplnej zaopatrujące dotychczasowych odbiorców Halemby.
Starą Blachownię (158 MWe i 174 MWt) ma zastąpić elektrownia opalana węglem lub węglem i gazem koksowniczym (możliwa jest też budowa spalarni). Koncern zapowiada, że będzie preferował oferty przewidujące powstanie źródła o mocy 100-200 MW ze względu na ograniczenia w wyprowadzeniu mocy z elektrowni. PKE nie wyklucza jednak, że zgodzi się na większy projekt pod warunkiem, że będzie opłacalny mimo konieczności zrealizowania dodatkowych inwestycji w infrastrukturę.