PSL: dobrowolny ZUS dla samozatrudnionych warunkiem wejścia do rządu

  • PAP
opublikowano: 12-09-2019, 15:57

Po wyborach nie wejdziemy do żadnej koalicji, jeżeli postulaty wprowadzenia samorządu gospodarczego i dobrowolnego ZUS- u dla samozatrudnionych nie znajdą się w programie nowego rządu - zapowiedział w czwartek Piotr Zgorzelski z PSL-KP.

Podczas sobotniej konwencji programowej w Lublinie prezes PiS Jarosław Kaczyński przedstawił "hattrick" wyborczy, który przewiduje m.in. podniesienie pensji minimalnej do 3000 zł na koniec 2020 r., do 4000 zł w 2023 r. Premier Mateusz Morawiecki podczas konwencji zapowiedział, że od stycznia 2020 r. płaca minimalna miałaby wynieść 2600 zł.

Piotr Zgorzelski ocenił w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie, że "Polacy nie będą bogacić się od rozdawania pieniędzy przez PiS, tylko od ciężkiej pracy". "Dlatego są tutaj z nami ludzie ciężkiej pracy, którzy dzisiaj są obciążani nowymi podatkami, są kontrolowani, są uznawani za osoby podejrzane" - podkreślił poseł PSL.

Jak dodał, dla PSL-Koalicji Polskiej "zaszczytem jest fakt, że środowisko rzemieślników, przedsiębiorców, mikroprzedsiębiorców uznało nas za swoją reprezentację polityczną".

"Obiecujemy, że zarówno wprowadzenie samorządu gospodarczego, jak i dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców samozatrudnionych staną się tymi punktami, które będą solennym zapewnieniem dla środowiska przedsiębiorców, że nie wejdziemy do żadnej koalicji, jeżeli te postulaty nie znajdą się w programie rządowym po październikowych wyborach" - oświadczył Zgorzelski.

Poseł Marek Sawicki (PSL) dodał, że PiS chwali się, iż rozdaje własne pieniądze. Jednak wcale tak nie jest, bo - jak mówił - "rozdaje pieniądze przedsiębiorców i podatników". "Po czterech latach polityki społecznej muszą przyjść lata na politykę bez podatku. I dlatego dzisiaj w Koalicji Polskiej, w Polskim Stronnictwie Ludowym są przedsiębiorcy, bo oni wiedzą, jak rozkręcić polską gospodarkę i jak zadbać o to, żeby niezmniejszone wpływy budżetowe pozwoliły na kontynuację dobrych programów społecznych" - mówił Sawicki.

Obecna na konferencji Jolanta Milas, przedsiębiorca, "dwójka" listy PSL-KP w Katowicach podkreśliła, że ostatnie rozwiązania proponowane przez rząd "są bardzo niekorzystne dla biznesu". "I to zarówno dla pracowników, jak i dla pracodawców, bo biznes wychodzi wtedy, kiedy te dwie grupy ze sobą współpracują" - oceniła.

"Obawiam się, że rząd pod płaszczykiem solidarności społecznej chce nas skłócić, jak również być może chce ratować upadający ZUS" - dodała Milas.

Z kolei Dariusz Grabowski, przedsiębiorca, dawny poseł ROP i LPR oraz kandydat na prezydenta w 2000 roku, który jest "dwójką" na radomskiej liście PSL-KP, zwracał uwagę, że PiS nie konsultował swoich propozycji z przedsiębiorcami. "Czy ktoś z posłów PiS jest przedsiębiorcą, czy ktoś z nich zaczynał od zera i zarobił swoje pieniądze? Nie" - mówił Grabowski.

Według niego w PiS obowiązuje zasada, że "trzeba oglądać się na spółki skarbu państwa". "Jeśli tak ma być, to polscy przedsiębiorcy mówią otwarcie - nie, a jednocześnie podkreślają, że próba skłócania ich z resztą społeczeństwa jest daremna" - podkreślił Grabowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu