Pytają mnie, skąd jestem

Agnieszka Janas
opublikowano: 05-09-2006, 00:00

Zdaniem prezesa Conresu, obiekty handlowe to jedna z najlepszych form inwestowania. Będzie więc budować kolejne, choć przez kawał życia handlował meblami.

Jest pan przedsiębiorcą prowadzącym zakłady produkcyjne. Co skłoniło pana do rozpoczęcia inwestycji Millenium Hall w Rzeszowie?

Bogdan Pawłowski: Zajmuję się nieruchomościami handlowymi od wielu lat. Za oceanem też działałem w tej branży. W Rzeszowie mam teren umożliwiający dużą, prestiżową inwestycję. Stąd decyzja o budowie centrum kulturalno-handlowego Millenium Hall.

Skąd finansowanie?

Nieruchomości handlowe to w tej chwili w Polsce bardzo dochodowa branża. W Rzeszowie nie ma odpowiedniego do wielkości miasta i regionu centrum handlowego. Dlatego banki są bardzo zainteresowane współfinansowaniem inwestycji. Mam 20 proc. środków własnych. Składają się na nie grunty, projekt, wartość prac już włożonych w realizację centrum. Nie obawiam się o to, że nie uda się uzyskać finansowania Millenium Hall. Na Zachodzie byłem przyzwyczajony, że wykładam 10 proc. wartości inwestycji, a resztę uzyskuję od banków. Rozmowy z bankiem są w fazie finalizacji.

Obiekty handlowe to w tej chwili najmodniejszy rodzaj inwestycji w nieruchomości w Polsce...

Tak. Obecnie to, co posiadam, jest już znacznie więcej warte, niż wynosi planowany koszt budowy — 400 mln zł. Ocenę takiej inwestycji przygotował Ernst & Young. Wynika z niej, że obiekt ten powinien zapewnić sobie grupę klientów, czyli z ekonomicznego punktu widzenia ma rację bytu.

Karierę zawodową zaczynał pan w Stanach Zjednoczonych?

Tak. Wyjechałem, gdy miałem 21 lat. W Stanach zacząłem od sprzątania. Zainteresowanie nieruchomościami i inwestowanie w nie to wynik zbiegu okoliczności. Dostałem pracę w firmie prowadzącej sklepy meblowe. Tam nauczyłem się wszystkiego. Zaczynałem od najniższych stanowisk — skończyłem jako dyrektor placówki. I wtedy musiałem podjąć decyzję, czy wracam do Polski z zarobionymi pieniędzmi czy zostaję i otwieram swoje przedsiębiorstwo. Zostałem. Siedem lat po przyjeździe do Stanów otworzyłem pierwszy sklep. Aby zarobić na siebie, chodziłem do innej pracy. Pracowałem też w swoim sklepie i udało się. Po dwóch latach wypisałem sobie pierwszy czek!

Ile sklepów miał pan przed powrotem do Polski?

Pięć. Byłem pierwszym przedsiębiorcą na rynku w Chicago i Nowym Jorku, który zaczął sprowadzać meble z Polski. To był bardzo dobry interes. Do Stanów przyjeżdżało wtedy dużo Polaków. Ludzie zaczynali myśleć o urządzaniu swoich domów, a ja oferowałem im to, co znali, i to po dobrych cenach. Tak powstała moja sieć.

Dlaczego zdecydował się pan zostawić to wszystko?

W 1994 r. zaczęła rosnąć konkurencja. Nastąpił też spadek koniunktury w Stanach Zjednoczonych. Uznałem: skoro spadają obroty w Stanach, to może warto zacząć inwestować w Polsce. Pierwszą moją inwestycją (wraz z dwoma wspólnikami) było centrum handlowe Europa II w Rzeszowie. Ponieważ odniosło sukces, zacząłem inwestować w następne nieruchomości.

Czyli prowadził pan działalność deweloperską?

Nie. To, że sprzedawałem wielkopowierzchniowe sklepy, było wynikiem ówczesnego nastawienia banków do przedsiębiorców. Było bardzo trudno o kredyty. Nie stać mnie było na utrzymanie w swoim ręku wszystkich obiektów i jednoczesne budowanie nowych. Aby więc mieć pieniądze na dalszy rozwój — sprzedawałem sklepy. Jednak część obiektów udało mi się zatrzymać. Zarządzam nimi i wynajmuję dobrym najemcom. Teraz planuję, że wszystkie nowo wybudowane centra pozostaną w portfelu mojej firmy. Millenium Hall w Rzeszowie mogę sprzedać już teraz i zarobić na nim, jednak nie o to mi chodzi. Nie zamierzam sprzedawać tego obiektu nawet po wybudowaniu. Chcę zrealizować centrum, na którego kształ i funkcjonowanie będę mieć wpływ. Dlatego brałem udział w projektowaniu. Chciałem, aby znalazło się w nim miejsce do prowadzenia działalności kulturalnej. Dlatego będzie tu m.in. wielofunkcyjna scena i widownia.

Millenium Hall to nie koniec planów?

Mamy już projekt podobnego obiektu w Tarnowie, pod roboczą nazwą Galeria Tarnowska. Planujemy, że będzie liczyło około 80 tys. mkw. Budowę zaczniemy w 2007 r.

Łatwo panu przychodzi realizowanie ambitnych planów?

Nie narzekam. Tylko stale muszę odpowiadać na pytania: Skąd się pan wziął? Jakie są pana doświadczenia w takich inwestycjach itp. Rozumiem takie zainteresowanie. Mówimy o dużych projektach. Mam nadzieję, że jak powstaną te centra handlowe, to pytania się skończą. Te inwestycje będą świadczyć o mnie.

W Rzeszowie zapowiadany jest inny duży obiekt — Hotel Rzeszów. Jak pan ocenia możliwość pomyślnego działania obu tych obiektów?

Projekty te mają odmienny charakter. W Millenium Hall główny nacisk kładziemy na rozrywkę i kulturę. Tamten projekt jest nastawiony na centrum kongresowe. Oba jednak mają szansę powodzenia, bo Rzeszowszczyzna to teren przygraniczny. Nie zabraknie nam więc klientów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Pytają mnie, skąd jestem