Rozgrywka o Bank BPH i grube miliony

Adrian Boczkowski
18-09-2009, 00:00

Drobni akcjonariusze górą. Amerykanie zapłacą za akcje Banku BPH 140 mln zł więcej, niż zamierzali.

Zgodnie z naszymi przewidywaniami, DRB Holdings, kontrolujący amerykański GE Money Bank (GE), podniósł cenę w wezwaniu na wszystkie akcje Banku BPH. Cena skoczyła o 34,5 proc. — do 56,5 zł. Drobni akcjonariusze mają czas na zastanowienie do poniedziałku. Amerykanie mieli pierwotnie 65,9-procentowy pakiet banku. Pod koniec lipca ogłosili, że chcą całkowicie przejąć polski Bank BPH.

Wszystko wskazuje na to, że wyższa cena w wezwaniu to zasługa niektórych instytucji finansowych. BZ WBK AIB AM poinformował już w sierpniu, że zwiększył zaangażowanie w Banku BPH o 2 pkt proc. (do 14,2 proc. kapitału). Najwyraźniej nie był usatysfakcjonowany ceną oferowaną przez zagranicznego inwestora, a z powodu niskiej płynności walorów trudno byłoby mu wykorzystać już wtedy nieco wyższy kurs na GPW do wyjścia z inwestycji. Rozwiązanie, o którym pisaliśmy w sierpniu, wydawało się naturalne. Wykorzystanie niedużego zainteresowania giełdowych graczy Bankiem BPH (m.in. niepewność związana z fuzją z GE) pozwalało większym graczom na dynamiczne podciąganie notowań Banku BPH stosunkowo niskim kosztem. Rozgrywka toczyła się o grube miliony.

Wzlatujący kurs Banku BPH pokrzyżował plany DRB dotyczące przejęcia banku jak najniższym kosztem. To jednak cena za spóźnienie. Gdy w pierwszej połowie marca notowania BPH wychodziły z dołka poniżej 20 zł, oferta DRB z ceną 30-35 zł jawiłaby się jako niezwykle atrakcyjna dla krajowych funduszy. Tymczasem Amerykanie zdecydowali się na ruch dopiero cztery miesiące później, gdy pociąg zaczął odjeżdżać. Ile może ich to kosztować? Zwiększenie ceny z 42 do 56,5 zł podnosi wartość wezwania o blisko 142 mln zł. Zarządzający w BZ WBK AIB AM (m.in. fundusze Arka), odpowiadając na wezwanie, mają obecnie możliwość zainkasować za pakiet 59 mln zł więcej niż wcześniej, Unicredit (5,1 proc. walorów) — ponad 21 mln zł, a pozostali inwestorzy — 61 mln zł.

Od 30 lipca do 11 sierpnia kurs BPH skoczył o 53 proc., do 75 zł. Po naszej publikacji wpadł w nieco zniżkujący trend i wynosi około 65 zł. To jednak wciąż więcej niż najnowsza cena z wezwania. Rynek znów nie do końca się z nią zgadza, choć nie widać już tak mocnego dysonansu jak przed miesiącem. Na większy skok ceny oferowanej przez zagranicznego inwestora liczyli na pewno ci, którzy na początku zeszłego tygodnia kupili od skarbu państwa ponad 1 mln akcji BPH po 63,5 zł. Wydaje się więc, że MSP zrobiło dobry interes, sprzedając resztówkę (3,7 proc. papierów) poza wezwaniem.

Czy pozostali mniejszościowi akcjonariusze BPH odpowiedzą na najnowszą ofertę DRB? Gdy odzew ze strony inwestorów nie będzie duży, niewykluczone jest kolejne przedłużenie czasu trwania zapisów i podniesienie ceny przez DRB, które wydaje się zdeterminowane do odkupienia papierów BPH. Jednak taki ruch może nie być konieczny. Pewność co do powodzenia wezwania na obecnych warunkach będzie dopiero w poniedziałek, ale mniejszościowi akcjonariusze z pewnością poważnie rozważają aktualną ofertę DRB. Trudno byłoby przecież uzyskać lepszą cenę, w sytuacji gdy dzienny wolumen obrotu to ostatnio z reguły kilka, kilkanaście tysięcy akcji. Dodatkowo, od wakacji giełdowe wskaźniki BPH wyraźnie już drgnęły, a na spodziewane istotne rezultaty fuzji i restrukturyzacji trzeba poczekać kilka lat. Strata 85,9 mln zł w I półroczu (koszty trwającej restrukturyzacji), podczas gdy wielu konkurentów wypracowało pokaźne zyski, może przybliżyć inwestorów do rozstania się z papierami Banku BPH.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Strona główna / Rozgrywka o Bank BPH i grube miliony