Rozliczanie transakcji w cross-border e-commerce. Czy musi być drogo?

opublikowano: 14-03-2023, 10:15
aktualizacja: 14-03-2023, 10:17
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Koszty nawet dwukrotnego przewalutowania, długi czas oczekiwania na spływ środków, wysokie opłaty za prowadzenie rachunku czy wreszcie mitręga związana z żmudną weryfikacją firmy zakładaniu kont walutowych za granicą – to realne problemy, które znacznie obniżają rentowność e-commerce na zagranicznych rynkach. Ale trudności można pokonać - przekonuje Jakub Makurat, Country Manager Ebury na Polskę, Czechy, Słowację i kraje bałtyckie.

Nawet kilka procent wartości transakcji mogą niepotrzebnie tracić polscy przedsiębiorcy, którzy handlują na zagranicznych platformach marketplace. Dzieje się tak, ponieważ nawet jeżeli firma ma konto walutowe w polskim banku i chce otrzymywać środki w walucie, w której sprzedaje (np. euro), to i tak ponosi koszty przewalutowania. I to podwójnie. Przekazanie pieniędzy na konto sprzedawcy poprzedza weryfikacja rachunku nie po jego walucie, a po numerze IBAN. Jeżeli więc konto jest prowadzone w polskim banku, to środki zostają przewalutowane na złote. Następnie bank – aby móc je przyjąć na konto walutowe – dokonuje ponownego przewalutowania na walutę rachunku, np. euro. Co istotne każdy marketplace ma swój regulamin z polityką dotyczącą wypłat środków i spreadu walutowego. To dlatego zarządzenie kosztami rozliczeń na kilku platformach stosujących różne zasady staje się realnym wyzwaniem.

Rozliczanie transakcji sprzedaży za granicą nie musi być drogie. Rozwiązania już istnieją i chroniąc zyski warto łamać schematy - przekonuje Jakub Makurat, Country Manager Ebury na Polskę, Czechy, Słowację i kraje bałtyckie.

Polskie firmy e-commerce czasami tracą i na spreadach, i administrowaniu płatnościami znaczną część swojej marży. Nic dziwnego, że to często zniechęca je do podejmowania sprzedaży za granicą. Pomimo, że obecnie to głównie tam mogą zdobywać nowych klientów.

Teoretycznie może się wydawać, że rozwiązaniem jest zakładanie rachunków w kilku zagranicznych bankach. Zwłaszcza, że w Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, że konto firmowe można otworzyć w ciągu jednego dnia. Ale obecnie tzw. onboarding klienta za granicą – zwłaszcza z obcojęzyczną obsługą – to jeden z najbardziej skomplikowanych procesów.

W niektórych krajach potrafi trwać nawet kilka tygodni, a finalnie część firm otrzymuje odmowę. Instytucje finansowe muszą bowiem spełnić wciąż rosnące wymogi prawne i kryteria weryfikacji potencjalnych klientów, w tym wewnętrzne. Brak polskojęzycznej obsługi i przetłumaczonej dokumentacji powoduje, że jej przejście wymaga wręcz stalowych nerwów.

W efekcie firmy z sektora e-commerce, z którymi na co dzień współpracuję są przekonane, że tradycyjne banki nie zabiegają o małych i średniej wielkości eksporterów sprzedających online za granicę. Dotyczy to zwłaszcza polskich firm podbijających już nie tylko rynki UE, ale Daleki Wschód i Zatokę Perską, wracające na rynek Wielkiej Brytanii czy wchodzące do krajów Azji Środkowej. Bliskiego Wschodu i Afryki. Usługi finansowe są dla nich po prostu mało efektywne i zwyczajnie drogie. Co gorsza niektóre bariery w rozliczeniach transakcji dla małych firm dotyczą również krajów UE, w tym bliskich nam geograficznie Czech, Słowacji, Węgier i Państw Bałtyckich.

Rozwiązań należy szukać w innowacyjnych produktach, oferowanych przez globalne fintechy. Znają one problemy sektora e-commerce od podszewki, bo same były tworzone jako startupy. Przykład? Oferujemy wirtualny IBAN dostosowany do kraju, w którym prowadzona jest sprzedaż. Przedsiębiorca otrzymuje środki na konto walutowe, ale bez kosztów spreadów. I w dowolnej chwili może zamienić je na złote, często po najlepszym dostępnym kursie.

Co więcej, korzystając np. z oferty kontraktów forward ma z góry możliwość zabezpieczyć kurs wymiany walut. Dzięki temu z wyprzedzeniem wie, ile wyniosą jego przychody po przeliczeniu na złote, a więc nie zaskoczy go negatywnie końcowa marża z danej transakcji. Podobnie jest z rozwiązaniami wspierającymi płynność eksporterów. Często oczekują oni nawet kilkanaście dni na wpływ środków z platformy marketplace, aby te – w razie zwrotu – mogły szybko oddać klientowi pieniądze. Dzięki dostępowi do nowoczesnych, fintechowych usług transakcyjnych, firmy mogą otrzymać środki kilkukrotnie szybciej.

Warto również myśleć o wsparciu w przeprowadzeniu przez pełen proces onboardingu z zapewnieniem polskojęzycznej obsługi. A przejście tej procedury jeden raz otwiera drogę do rozwoju e-sklepu bądź sprzedaży w serwisach typu marketplace na kilkudziesięciu rynkach świata. Obecnie z dostępem do kont walutowych już dla kilkudziesięciu walut.

Rozliczanie transakcji sprzedaży za granicą nie musi być drogie. Rozwiązania już istnieją i chroniąc zyski warto łamać schematy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane