Rozpoczęło się polowanie na akcje OFE

opublikowano: 09-02-2016, 22:00

Inwestorzy ostrzą zęby na spółki z portfeli emerytalnych. Zagraniczni — by wykorzystać okazję, krajowi — bo nie mają wyjścia. Widmo nacjonalizacji robi swoje

Na początku stycznia 2016 r. włoski Banca Farmafactoring ogłosił wezwanie na Magellana, spółkę oferującą produkty finansowe dla szpitali. Początek lutego to natomiast wezwanie londyńskiego funduszu IK Investment Partners na Ferro, produkujące armaturę sanitarną i instalacyjną. To spółki z różnych branż, ale mające wspólną cechę — ponad połowa ich akcji jest w rękach OFE.

Zbliżona była struktura akcjonariatu Automotive Components Europe (ACE). W grudniu 2015 r. jedynym właścicielem producenta podzespołów samochodowych stała się meksykańska Grupo Industrial Saltillo — również w wyniku wezwania. Takich roszad może być więcej. Z naszych informacji wynika, że zagraniczni inwestorzy proszą polskie domy maklerskie i doradców o listy spółek z dużym udziałem OFE.

— Nie jest to zaawansowany proces, ale polowanie się rozpoczęło — mówi osoba znająca sytuację. — Oczekuję zwiększenia liczby wezwań z kilku powodów. Na całym świecie mamy do czynienia z falą wykupów wywołaną niskimi poziomami stóp procentowych, a więc też niskimi kosztami kredytów. W Polsce wyceny wskaźnikowe są niższe niż w innych krajach, podczas gdy historycznie było raczej odwrotnie. Wreszcie OFE, które były zazwyczaj po stronie kupujących, są teraz w stanie odpowiedzieć na atrakcyjne oferty, bo muszą akumulować gotówkę na wypłaty do ZUS w ramach tzw. suwaka — tłumaczy Tomasz Bardziłowski, wiceprezes Vestor DM.

Idealny scenariusz

Za zwiększeniem się liczby wezwań przemawia też widmo pełnej nacjonalizacji OFE.

— Na słabym rynku kapitałowym dochodzi do większej liczby wezwań. Mogą one dotyczyć spółek, w których udział OFE jest istotny, bo pozostali akcjonariusze mogą obawiać się o przyszłość OFE. Jeśli OFE kontrolują 40-50 proc. akcji, to dokończenie ich demontażu oznaczałoby w praktyce przejęcie kontroli nad spółką przez państwo. Założyciele spółek, którzy obecnie mają w nich 20-30 proc., mogą się tego obawiać, więc łatwiej się z nimi porozumieć tym, którzy chcieliby przejąć spółkę — mówi Grzegorz Kujawski, analityk Trigon DM.

Scenariusz ten idealnie realizuje się w Ferro. Ogłaszający wezwanie fundusz venture płaci 10,50 zł za akcję. To o jeden grosz więcej od wymaganej przez prawo średniej sześciomiesięcznej, a wskaźnik cena/zysk jest bliski 10. Mimo to fundusz zagwarantował sobie, że menedżerowie mający ponad 18 proc. akcji nie odpowiedzą na ewentualne kontrwezwanie, sprzedadzą mu akcje, a część pieniędzy z transakcji zainwestują w spółkę przejmującą Ferro.

OFE mogą być jednak bardziej wybredne. Z ich punktu widzenia nacjonalizacja nie jest argumentem za sprzedażą. Oznacza po prostu ich koniec, niezależnie od wyników inwestycyjnych.

31 spółek do nacjonalizacji

W wyniku nacjonalizacji OFE państwo uzyskałoby bezwzględną większość na WZA 12 spółek, kontrolowanych obecnie przez kapitał prywatny. W kolejnych 19 stałoby się największym akcjonariuszem — niekiedy posiadającym ponad 40 proc. głosów, co w praktyce również zapewnia pełną kontrolę nad spółką, bo trudno wyobrazić sobie frekwencję na WZA przekraczającą 80 proc. W wielu przypadkach do faktycznej nacjonalizacji spółki po nacjonalizacji OFE wystarczy relatywnie niewiele papierów. Najbardziej spektakularnym przykładem jest deweloperski Polnord. OFE mają w nim niespełna 11 proc. akcji.

Dochodzą jednak pakiety w rękach PKO BP i BGK. Razem daje to 24,24 proc., podczas gdy inni duzi akcjonariusze mają razem 17,29 proc. Nie można wykluczyć, że wspólnie z akcjonariuszami nieprzekraczającymi 5-procentowego progu byliby w stanie przeciwstawić się nacjonalizacji dewelopera. Nie można też jednak wykluczyć sytuacji odwrotnej — zwłaszcza że w akcjonariacie mogą być TFI z grup PZU i PKO BP.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

W walce o niezależność od państwa może się w takich sytuacjach liczyć dosłownie każdy głos. Faktycznie znacjonalizowane mogą być spółki kontrolowane obecnie przez Zbigniewa Jakubasa, Rafała Brzoskę i Jerzego Mazgaja. Pierwszy ma jeszcze przewagę na OFE w Newagu i Netii. Dwaj następni przegrywają z funduszami w Integer.pl i Vistula Group.

— Trzymam kciuki, by do nacjonalizacji OFE nie doszło, ale pewnie to nastąpi. W budżecie państwa brakuje pieniędzy na wszystko, a skoro Donald Tusk ten proces rozpoczął, to dlaczego PiS miałoby go nie dokończyć. Jedyną receptą jest zwiększanie zaangażowania. Nie mam innego wyjścia niż dokupić 5-6 proc. akcji. Nie jest to łatwe, ale by nie wyginąć jak dinozaury, musimy się dostosować — mówi Jerzy Mazgaj, akcjonariusz Vistuli.

Gdy spojrzy się na komunikaty giełdowe, widać tę strategię. Jerzy Mazgaj co miesiąc dokupuje akcje. Rafał Brzoska tego nie robi, ale sugeruje rozwiązanie.

— Dopóki nacjonalizacja OFE jest tylko hipotetyczna, trudno mi to komentować. Akcjonariat jest jednak płynny. Za kilka miesięcy OFE mogą mieć nie 38, ale tylko 15 proc. akcji Integer.pl — zaznacza Rafał Brzoska. Jego zdaniem, państwo po przejęciu 38 proc. akcji z rąk OFE musiałoby ogłosić wezwanie na resztę. — Tego wymaga również prawo europejskie, a więc nie byłoby łatwo obejść ten wymóg — twierdzi Rafał Brzoska.

Znajdujący się w podobnej sytuacji Adam Góral, prezes i duży akcjonariusz Asseco, nie powołuje się jednak na ten argument.

— W przypadku ewentualnych zmian własnościowych i zwiększenia udziału państwa w akcjonariacie spółek publicznych najważniejszym celem powinno być utrzymanie silnego i stabilnego rynku kapitałowego, odgrywającego ważną rolę w umacnianiu narodowej gospodarki. Chciałbym bardzo, aby rola rynku kapitałowego była dostrzegana przez państwo, które powinno umiejętnie dbać o jego dalszy rozwój.

OFE mają znaczący udział w budowie polskiego rynku kapitałowego, z punktu widzenia finansowego, ale także transparentności przedsiębiorstw, która jest budowana poprzez delegowanie profesjonalnych zarządzających do rad nadzorczych. Uważam, że OFE wnoszą dużą wartość, która jest kołem zamachowym rozwoju rynku kapitałowego w Polsce. Nie można tego zaprzepaścić — mówi Adam Góral, prezes i akcjonariusz Asseco Poland.

ZUS inwestorem na GPW

Podczas prac nad zmianami w OFE, obok koncepcji przeniesienia obligacji skarbowych z portfeli funduszy do ZUS oraz ich umorzenia, rozważany był również transfer części akcyjnej do ZUS. Pomysł polegał na tym, że w przypadku likwidacji OFE akcje trafią pod zarządzanie do specjalnego funduszu działającego na podobieństwo Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD). Nowy podmiot zarządzałby akcjami w sposób pasywny i sprzedawał je w taki sposób, żeby nie wywołać spadków na giełdzie. W niektórych spółkach po przeniesieniu akcji ZUS zyskałby kontrolę. Tutaj również miała działać zasada pasywnego zarządzania lub oddanie go w ręce innych podmiotów, np. PTE (właściciele OFE), które decydowałyby o losie walorów i pobierały za zarządzanie niewielką prowizję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane