Rynek źle przyjął podwyżkę prognoz dynamiki PKB w 2003

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 10-09-2002, 12:06

Zwiększenie planowanego wzrostu PKB do 3,5 proc. w 2003 r. budzi troskę, bo pozwala na założenie wyższych dochodów budżetowych, a tym samym wyższych wydatków - ocenia bank Morgan Stanley w codziennym raporcie. W tej sytuacji rynek może przestać wierzyć w zapewnienia o zmniejszeniu deficytu budżetowego – twierdzi bank Merrill Lynch. Sceptyczni są także członkowie RPP.

- Rośnie ryzyko wyższego deficytu budżetowego, jeśli prognoza okaże się nierealistyczna - alarmuje Oliver Weeks z MS.

Jego bank utrzymał prognozę 3-proc. wzrostu gospodarczego Polski w przyszłym roku.

Bank Merrill Lynch prognozuje przyszłoroczny wzrost gospodarczy Polski na 2,5-2,8 proc. PKB – wynika z codziennego komentarza analitycznego.

- W tej sytuacji jakiekolwiek deklaracje ograniczenia deficytu budżetowego będą prawdopodobnie odbierane jako mniej wiarygodne, jeśli rząd nie przedstawi realnej strategii (np. cięć wydatków) i/lub powodów dla zwiększenia prognoz wzrostu gospodarczego – ocenia ML.

Bank sądzi, że rząd może poczekać z przedstawieniem projektu budżetu 2003 do końca września. To z kolei może odwlec kolejne cięcie stóp. Najbliższe posiedzenie RPP zaplanowano na 24-25 września. Członkowie instytucji już wyrazili swoje niezadowolenie decyzją rządu.

- Ten kierunek zmian jest dla mnie pewnym zaskoczeniem. Według analiz przeprowadzonych przez bank centralny i z opinii analityków rynkowych wynika, że wzrost będzie niższy, w granicach 2,5-2,8 procent. To (prognoza rządu) jest zbyt optymistyczne - powiedziała Reuterowi Wiesława Ziółkowska.

- Nie widzę argumentów, ani we wzroście konsumpcji, ani inwestycji, ani wzroście eksportu netto. Dopóki rząd nie poda argumentów, to obawiam się, że może to (rewizja PKB) być związana z budżetem i przewidywaniem wyższych dochodów - powiedział Cezary Józefiak.

Tradycyjnie najostrzej wypowiadał się Bogusław Grabowski.

- Nie wiem, jakimi przesłankami kierował się rząd, by dokonać takich zmian dwa miesiące po przyjęciu poprzednich założeń. Wydaje mi się, że musi oczekiwać wyższej konsumpcji, ponieważ w tym czasie u naszych głównych partnerów handlowych szacunki wzrostu gospodarczego były obniżane. Gdyby rząd chciał zdynamizować gospodarkę poprzez wzrost konsumpcji, to byłoby to najbardziej inflacjogenne rozwiązanie. Wtedy scenariusz dla polityki pieniężnej byłby inny niż teraz przewiduje Rada Polityki Pieniężnej – powiedział agencji ISB.

ONO

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rynek źle przyjął podwyżkę prognoz dynamiki PKB w 2003