Czytasz dzięki

Rząd i przedsiębiorcy muszą czuć chemię

opublikowano: 23-05-2013, 00:00
aktualizacja: 03-08-2017, 20:46

Nie można bać się więzienia, trzeba się nawzajem słuchać i umieć dyskutować. Relacje rząd-biznes zmieniają się na lepsze.

Rządzący do rządzenia, a biznesmeni do biznesu? Tak to nie działa. Potrzebę dialogu czują obie strony, a sam dialog idzie im coraz lepiej.

— Gdybyśmy na takiej debacie spotkali się kilka lat temu, to potem jedni by poszli do więzienia, a drudzy nie wygraliby wyborów — zauważył Włodzimierz Karpiński, minister skarbu państwa. Tak odniósł się do pytania o optymalny model relacji rządzących z biznesem. Bo relacje były złe, ale idą ku lepszemu.

Dyplomacja w służbie

— Widać mnóstwo pozytywnych zmian. Kiedyś nie wypadało robić sobie wspólnego zdjęcia, dziś już administracja i biznes umieją się słuchać. Choć wciąż nie do końca umiemy dyskutować, czego przykładem jest temat OFE. Najważniejsze jednak, to przestać się siebie bać — stwierdził Adam Góral, prezes Asseco Poland. Kiedyś Adam Góral z zazdrością obserwował ambasadę Słowacji w Polsce, prężnie promującej słowacki biznes. Polska dyplomacja zdawała się wówczas uważać takie działania za nieetyczne.

To się na szczęście zmieniło, co potwierdził również Michał Sołowow, jeden z najbogatszych Polaków, kontrolujący m.in. Synthos, Cersanit i Barlinek.

— Zdecydowanie czujemy wsparcie państwa, zwłaszcza za granicą. Bez takiego wsparcia byłoby nam o wiele trudniej operować na Ukrainie, w Rumunii, Indiach czy Malezji — wyliczał Michał Sołowow. Wspieranie polskiego biznesu za granicą to bowiem oczywistość, przynajmniej dla Beaty Stelmach, wiceminister spraw zagranicznych.

— Mieszanie biznesu i polityki zagranicznej miałoby być grzechem? To nieporozumienie. Dziś przecież nasi ambasadorowie na całym świecie są rozliczani z tego, jak ich aktywność przekłada się na rozwój eksportu i inwestycji w danym kraju — podkreśliła Beata Stelmach. Jej resort walczy, bo polscy przedsiębiorcy działający za granicą często stykają się z praktykami protekcjonistycznymi, m.in. z nieprzejrzystymi przetargami.

— Pomagamy, ale czasem przedsiębiorcy przychodzą do nas za późno. Dlatego dobrze by było, gdyby firmy informowały ambasadorów, że wchodzą na dany rynek. Niezależnie od tego, czy w tym momencie potrzebują wsparcia, czy nie — przekonywała Beata Stelmach.

W kraju też jest potencjał

— Gdyby jeszcze wewnętrznie takie wsparcie mogło być bardziej wyczuwalne — stwierdził Michał Sołowow. Wewnętrzne wsparcie jest już jednak mniej oczywiste.

— Nie dzielę przedsiębiorców na kapitał państwowy i zagraniczny — podkreślił Włodzimierz Karpiński. Co nie znaczy, że rząd krajowego biznesu nie wspiera. Choćby prostotą prawną.

— Czy ktoś zauważył, jak mało nowych przepisów ten rząd uchwalił? Tworzymy dziś prawo wynikające z zapowiedzi z exposé premiera, z wyroków Trybunału Konstytucyjnego oraz wdrażamy prawo unijne. Nic więcej — podkreślił z zadowoleniem Włodzimierz Karpiński. Więcej prostoty przydałoby się też administracji. Bo są rezerwy.

— Wykorzystanie procedur teleinformatycznych pozwoliłoby uwolnić olbrzymi potencjał. Trzeba to wykorzystać — stwierdził Włodzimierz Karpiński.

KOMENTATOR PANELU

Potrzebne są cykliczne spotkania

KRZYSZTOF KILIAN

prezes PGE

Już same pytania o współpracę biznesu z rządzącymi brzmią prowokacyjnie. Tymczasem taki dialog to przecież historia ostatnich dwudziestu kilku lat. Przed 1989 r. państwo wiedziało o gospodarce wszystko, dyktując społeczeństwu nawet moment zakupu papieru toaletowego. Dziś to przedsiębiorcy mają pełnię informacji. Zatem bez dialogu nie da się wprowadzić żadnych zmian. Uważam ponadto, że urzędników jest u nas za mało. Zwłaszcza w relacji np. do 8 mld EUR, które na administrację wydaje Unia Europejska, albo 50 mld EUR wydawanych na ten cel przez Francję. Administracja musi być jednak bardziej efektywna i umieć zarządzać zmianą, w dialogu z biznesem. Osobną kwestią jest prawo, które musi taki dialog umożliwiać. W Polsce potrzebna jest zmiana myślenia o przedsiębiorcy, który wciąż z założenia nie jest uczciwy. Sam, jako polityk, wraz z Januszem Lewandowskim, wówczas zajmującym się przekształceniami własnościowymi, stworzyliśmy w latach 90. program prywatyzacji w sektorze teleelektroniki. Dopuściliśmy udział interesariuszy, m.in. Siemensa i Alcatela, obligując ich jednocześnie do prowadzenia produkcji w Polsce. Takie rozwiązania stosuje się dziś wszędzie na świecie. Świetnym przykładem wspierania przez państwo gospodarki są też Chiny, które kupując reaktory atomowe od amerykańskiego Westinghouse’a, kupiły też technologię. Co oznacza, że to Chińczycy będą tę technologię dalej rozwijać. Albo USA — tam nad ramami funkcjonowania rodzącego się wówczas internetu pracowała specjalna rada, zrzeszająca i urzędników, i ludzi o znakomitym statusie biznesowym. I to oni wypracowali rozwiązania umożliwiające dalszy rozwój infrastruktury teleinformatycznej. Takich przykładów jest na świecie mnóstwo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Patronat honorowy

Partnerzy

Partnerzy debaty tematycznej Finansowanie 4.0

Partnerzy debaty tematycznej Przemysł 4.0

Polecane