Rząd rozważa ratowanie budżetu pieniędzmi podatnika

JKW
opublikowano: 16-04-2009, 00:00

Minister finansów przyznaje, że może niedługo podnieść podatki. Do której kieszeni zajrzy nam fiskus?

Minister finansów przyznaje, że może niedługo podnieść podatki. Do której kieszeni zajrzy nam fiskus?

Rząd zastanawia się nad bilansowaniem budżetu przez podwyżki podatków.

— Być może będzie taka konieczność — powiedział Jacek Rostowski, minister finansów, w radiu TOK FM.

Wszystko wskazuje na to, że cięcia w wydatkach państwa nie wystarczą, by domknąć budżet, i trzeba będzie szukać dodatkowych dochodów. Jacek Rostowski zaznacza jednak, że nie zdecydował jeszcze, po jakie pieniądze sięgnie.

— W czasie kryzysu każde rozwiązanie jest złe. Trzeba wybrać najmniej złe. Analizujemy różne wyjścia, działamy wariantami. Chcemy mieć różne narzędzia, z których będziemy mogli skorzystać, kiedy zajdzie taka konieczność — mówi minister finansów.

Jedno jest pewne: w 2009 r. nie pójdą w górę podatki dochodowe. Rząd nie ma prawa ich zmieniać w ciągu roku budżetowego. Co zatem ma do wyboru?

— Najmocniejszym kandydatem są podatki pośrednie, zwłaszcza akcyza na paliwo. Ceny benzyny mocno ostatnio spadły, więc zrobiło się miejsce na podniesienie stawki. Jeszcze kilka miesięcy temu taka propozycja byłaby bardzo niepopularna i trudna do przeprowadzenia. Dziś byłaby do akceptowania — mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Bez specjalnego wysiłku rząd może też podnieść akcyzę na alkohol i samochody.

— Na początku roku Jacek Rostowski zdecydował się już na lekką podwyżkę i może zrobić ten sam krok też za kilka miesięcy. Być może np. wyższą akcyzą zostaną objęte nie tylko samochody wysokolitrażowe, ale także z mniejszymi silnikami — mówi Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.

Chociaż fiskus nie może w 2009 r. zwiększyć podatków dochodowych, to nie oznacza, że nie położy ręki na naszych pensjach.

— Rząd może zdecydować się na podwyżki "parapodatków", czyli np. składki zdrowotnej i rentowej. Zwłaszcza podniesienie tej drugiej wydaje się prawdopodobne, ponieważ w 2007 i 2008 r. była ona obniżana — przypomina Piotr Bujak.

Oprócz tego minister finansów ma jeszcze do dyspozycji całe spektrum mniejszych ruchów, np. podwyżkę danin z hazardu.

— To przyniosłoby na tyle małe dochody, że nie zmieniłoby sytuacji budżetu. Być może rząd sięgnie jednak też po małe kwoty. Ograniczeniem w podnoszeniu danin jest głównie opinia parlamentarzystów. W wielu przypadkach to oni muszą się zgodzić na zmianę podatków — mówi Piotr Kalisz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu