Rządowa strategia ma także ciemne oblicze

Adam L. Kalus
14-05-2002, 00:00

Rządowa strategia „Przedsiębiorczość — Rozwój — Praca” miała spowodować rewolucyjne wręcz zmiany na lepsze w otoczeniu biznesu. Początki prac nad paktem dla przedsiębiorczości wyglądały nawet zachęcająco. W którymś momencie ogłoszono wręcz, że resort finansów wiedzie prym w pomysłach ułatwień dla przedsiębiorców. Okazało się jednak, iż są to drobne i niewiele znaczące koncesje na rzecz ryczałtowców oraz prowadzących działalność na podstawie zgłoszenia do ewidencji gospodarczej.

Ministerialne pragnienie czynienia przedsiębiorcom dobrze było od początku podejrzane, gdyż — jak uczy doświadczenie — nigdy jeszcze fiskus nie opowiadał się po stronie środowisk biznesowych. Czas pokazał, że wątpliwości co do jego rzeczywistych intencji były uzasadnione. Gdy na jednym biegunie głośno i propagandowo deklarowano gotowość zmian na lepsze, na drugim bez nagłośnienia powstawały projekty przepisów, które mogą zepchnąć polską gospodarkę z krawędzi na samo dno recesji.

Oto rządowy projekt nowelizacji ordynacji podatkowej, którym zajmuje się właśnie sejmowa komisja nadzwyczajna, przewiduje w art. 112 rozszerzenie odpowiedzialności nabywcy na zakupione składniki majątku związane z prowadzoną przez zbywcę działalnością gospodarczą, jeżeli ich wartość w dniu zbycia wynosi co najmniej 15 000 zł. W obecnym brzmieniu art. 112 obciąża nabywcę odpowiedzialnością za zobowiązania podatkowe zbywcy w wypadku sprzedaży rzeczy zaliczanych wyłącznie do środków trwałych. Dotychczas służby skarbowe rzadko z niego korzystały. Przypuszczalnie nie dlatego, iż jego stosowanie zagraża bezpieczeństwu obrotu gospodarczego, lecz z powodu zbyt wielu niespójności, niejasności i sprzeczności, jakimi jest obarczony. Logiczne byłoby całkowite usunięcie wspomnianego przepisu.

Tymczasem rozszerza się jego działanie na wszystkie składniki majątku zbywcy, tzn. także na materiały, surowce, należności, wartości i prawa niematerialne, z produkcją na sprzedaż włącznie. Na wszystko, co w bilansie stanowi aktywa, a więc na cały majątek firmy. Rezultatem ewentualnego wejścia tego przepisu w życie będzie całkowity paraliż polskiej gospodarki. Co więcej, zanegowane zostaną wszystkie cywilizowane zasady i reguły, którymi rządzi się gospodarka wolnorynkowa — zaufanie do partnera, bezpieczeństwo obrotu gospodarczego i ograniczenie ryzyka do niezbędnego minimum.

Równie negatywne następstwa dla przedsiębiorczości niesie projekt rozszerzenia uprawnień do zabezpieczania przez urzędy skarbowe przyszłych zobowiązań podatkowych nie tylko na majątku spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, ale także na prywatnym majątku nieruchomym członków jej zarządu. Co ważne, takie zabezpieczenie hipoteczne fiskus może ustanowić wyprzedzająco przed wszczęciem postępowania podatkowego i przed decyzją, z której zaległość podatkowa wynikać powinna.

Członek zarządu spółki z o.o. rozpoczynając procedurę sprzedaży własnej nieruchomości może ze zdumieniem stwierdzić, że ciąży na niej hipoteka zabezpieczająca na rzecz urzędu skarbowego. Jego majątek zostanie uwolniony spod zabezpieczeń dopiero wówczas, gdy egzekucja wobec spółki zostanie zakończona. Jeżeli egzekucja z jej majątku okaże się zaś bezskuteczna, zabezpieczenie na majątku członka zarządu przekształci się w egzekucyjne. W ten sposób, według nowych przepisów, spełniona zostanie przesłanka umożliwiająca wykonanie decyzji o jego odpowiedzialności za zobowiązania podatkowe spółki.

Kto w takich warunkach podejmie się zarządzania spółką z o.o.? Jest to kolejny zamach, poza art. 230 kodeksu spółek handlowych, na ideę i istnienie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Kompetentna i odpowiedzialna osoba w zamian za uczestnictwo w zarządzie na pewno nie zgodzi się, aby jej prywatny majątek miał z mocy ustawy służyć jako zabezpieczenie ewentualnych podatków spółki, do tego na czas nieokreślony. Może się bowiem okazać, że przestała już być członkiem zarządu, a zajęcie jej majątku w celu zabezpieczenia wierzytelności państwa obowiązywać będzie do pełnego ich zaspokojenia.

Zaiste, na tak szatański pomysł nie wpadły nawet władze PRL w okresie walki państwa z prywatną inicjatywą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam L. Kalus

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Rządowa strategia ma także ciemne oblicze