Samo narzędzie to nie rozwiązanie

14-12-2016, 22:00

SAMO NARZĘDZIE TO NIE ROZWIĄZANIE

Polscy menedżerowie chętnie sięgają po urządzenia telemetryczne, by lepiej zrządzać flotami. Muszą to jednak robić z głową, aby się nie rozczarować — uważa Sylwester Pawłowski, prezes Safety Logic. �

��������������

rRozwiązania oparte na telemetrii są dobre dla flot? Sylwester Pawłowski, prezes Safety Logic: Oczywiście. Najważniejsze jednak jest znalezienie dla nich zastosowań, które na trwałe rozwiążą realne problemy firm, poprawią komfort i bezpieczeństwo pracy. W Polsce innowacje technologiczne bardzo wolno trafiają pod flotowe strzechy. Na szczęście producenci się nie zniechęcają i powstają coraz ciekawsze rozwiązania. Czas pokaże, które się przyjmą i będą stanowiły naturalne DNA flot. Zobaczymy też, czy to same floty podejmą wysiłek wdrożenia tych rozwiązań, czy będzie to domeną ich dostawców.

Na rynku jest mnóstwo rozwiązań technologicznych dla flot. Od czystego monitoringu po urządzenia analizujące styl jazdy każdego kierowcy. To mało?

Od 16 lat pomagamy firmom ograniczać, kontrolować koszty i minimalizować ryzyko wypadków. Tylko w ostatnich trzech latach zmniejszyliśmy koszty kilku przedsiębiorstw o ponad 5 mln zł. Każda firma, której biznes jest związany z mobilnością pracowników, może wydawać mniej pieniędzy na jej zapewnienie. Mniej na paliwo, ubezpieczenia, eksploatację, finansowanie zakupu aut. Mniej o 30 do 70 proc. To, co wydaje się być niemożliwe przy standardowym modelu administrowania flotą, staje się realne, jeżeli wejdziemy na wyższy poziom zarządzania mobilnością i zespołem ludzi. Jeżeli stworzymy kulturę bezpieczeństwa firmy opartą na realnych wartościach dla ludzi i w umiejętny sposób wykorzystamy dostępne na rynku narzędzia — w tym telemetrię.

Czy to znaczy, że dostępne rozwiązania to ciągle niewykorzystane możliwości?

Nie tyle niewykorzystane, ile źle wdrażane i wykorzystywane. Uczestniczymy właśnie w dwóch flotowych rewolucjach. W jednej przedsiębiorstwo zamontowało już we wszystkich swoich 300 samochodach urządzenia do telemetrii. W drugiej właśnie rozpoczyna się ich montaż.

Pierwsza firma po ośmiu miesiącach od montażu GPS-ów poprosiła nas o pomoc. Okazuje się, że potrzebują wsparcia w komunikacji i edukacji. System nie działa tak, jak myśleli. Co prawda urządzenia pokazują, że jest mniej gwałtownych przyspieszeń, mniej osób jeździ bez zapiętych pasów itd., ale większość pracowników jest niezadowolonych z tego rozwiązania. Nie wiedzą, o co chodzi z tym przyspieszaniem, migającymi kontrolkami ABS, przekraczaniem prędkości w miejscach, w których — według nich — jej nie przekroczyli, ze zbyt wysokimi obrotami silnika w terenie górskim itp. Zamiast sukcesu mamy więc kryzys komunikacyjny i niechęć pracowników, którzy wymyślają sposoby na wykiwanie urządzenia. Kierowcy nadal nie wiedzą też, dlaczego warto zmienić styl jazdy. Jakie mają indywidualne deficyty, dlaczego warto i jak jeździć defensywnie, dlaczego należy zapinać pasy na tylnej kanapie i jak przewozić dzieci. Nie znają podstawowych ograniczeń prędkości w Polsce. Brakuje im również motywacji do zmian. W samochodach mają tylko pomiar tego, jak jeżdżą, korzystając ze swoich dotychczasowych umiejętności.

To znaczy, że systemy działają źle?

Działają bardzo dobrze. Problemem jest niedostateczne wykorzystywanie pozyskanych danych do analiz, wyciągania wniosków i wdrażania rozwiązań. Widoczna po zamontowaniu urządzeń poprawa monitorowanych parametrów jazdy wynika głównie ze strachu kierowców przed GPS-em, a nie z przekonania do zmian i wiedzy, jak te zmiany osiągnąć. Świadczy o tym także to, że często raporty z systemu telemetrycznego pokazują po kilku miesiącach od montażu stopniowy powrót do dawnych przyzwyczajeń kierowców i pogorszenie wskaźników. Zamontowane urządzenia to tylko źródło informacji. Coś jak termometr, który pokaże temperaturę pacjenta, ale sam przecież nie zdiagnozuje i nie wyleczy choroby. Najczęstszym błędem firm, które decydują się na montowanie w pojazdach urządzeń telemetrycznych, jest zdanie się wyłącznie na odczyty, a pomijanie działań analitycznych, komunikacyjnych i edukacyjnych.

Kolejność działań.

Narzędzie to nie rozwiązanie problemu. Sam system niewiele pomoże, jeśli firma nie podejmie trudu przygotowania się do jego odpowiedniego wdrożenia. Najpierw trzeba zmotywować pracowników, potem instalować coś w użytkowanych przez nich autach — mówi Sylwester Pawłowski, prezes Safety Logic.

Jak zatem korzystać z dobrodziejstw nowoczesnych technologii?

Przywołam przykład drugiej firmy, z którą współpracujemy. Zanim podjęto decyzję o montażu urządzeń w samochodach, sporządziliśmy bilans otwarcia, określiliśmy cele i rozpoczęliśmy wewnętrzną kampanię informacyjną. Bilans otwarcia pozwolił określić m.in. rodzaje szkód i ich przyczyny. Przeanalizowaliśmy też koszty paliwa, napraw i eksploatacji pojazdów. Powstały wskaźniki i historia szkodowa pracowników. Dzięki temu łatwiejszy będzie pomiar efektywności wdrażanego programu i ułatwiony dobór szkoleń do konkretnych potrzeb pracowników. W ramach działań komunikacyjnych zaczęliśmy budować w firmie klimat oczekiwania na nadejście czegoś nowego, fajnego, co poprawi bezpieczeństwo i komfort pracy. Czegoś, na co warto czekać i co przyniesie wiele korzyści, w tym także prywatnych. W ten sposób, zanim jeszcze urządzenia trafiły do samochodów, wyeliminowaliśmy problem niezadowolenia pracowników i zyskaliśmy ich zainteresowanie sprawami bezpieczeństwa. A to jest klucz do sukcesu.

Bez takich działań montowanie urządzeń telemetrycznych nie ma sensu?

Taki sam, jak zakup kuchenki, by zapewnić rodzinie posiłki. Samo urządzenie, choć konieczne, niewiele zdziała. W przypadku telemetrii w firmowych flotach chodzi o to, aby pozyskać dane, określić styl jazdy kierowcy i jego deficyty. Kolejnym krokiem jest ich analiza uwzględniająca dane szkodowe i kosztowe z różnych dziedzin. Dzięki temu można podejmować działania naprawcze. Szyć szkolenia na miarę potrzeb, aby w efekcie uzyskać trwałą zmianę zachowania pracownika. Trzeba przy tym pamiętać, że żeby kierowca zmienił swoje zachowanie, musi chcieć to zrobić. Żadne kary, mandaty, nakazy nie dadzą trwałego efektu. Nie poprawią też motywacji ani wizerunku firmy w oczach pracownika. Te cele są możliwe do osiągnięcia dzięki wysokiej kulturze bezpieczeństwa firmy, szkoleniom i atrakcyjnie prowadzonej komunikacji. Telemetria może znacznie ułatwić realizację takiego planu przy optymalnie wykorzystanym budżecie przedsięwzięcia. &

© Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Samo narzędzie to nie rozwiązanie