Sekret tkwi w detalu

Marcin Boltryk
01-03-2007, 00:00

Z zewnątrz to tylko ładny sedan średniej klasy. W środku wieje… Lexusem. A wszystko za sprawą detali.

Toyota Avensis 2,4 VVT- i Prestige

Z zewnątrz to tylko ładny sedan średniej klasy. W środku wieje… Lexusem. A wszystko za sprawą detali.

Toyota Avensis zdążyła już zdobyć mocną pozycję w Europie i Polsce. Niedawno japoński koncern przeprowadził delikatny lifting.

Coraz bliżej

Podróżując testowym modelem, trudno się oprzeć wrażeniu, że Toyota szybko zbliża się do Lexusa. Chodzi oczywiście o jakość wykończenia i styl. Wrażenie to potęguje pokazana niedawno po raz pierwszy nowa Corolla. Wracając jednak do Avensisa, to model po liftingu, mimo że niewiele różni się od tego sprzed „operacji”, jest dużo bardziej elegancki. Zawdzięcza to detalom.

Avensis rocznik 2007 otrzymał nowy, bardziej sportowy przód. Przeprojektowano atrapę chłodnicy, zmieniono reflektory i dolną część zderzaka. Nos auta jest teraz bardziej wysunięty, a logo marki osadzone w bardziej wyeksponowanym miejscu. Nowością są też kierunkowskazy w obudowach lusterek bocznych. Powiew świeżości odczuwa się także w kabinie. Wysokiej jakości materiały wykończeniowe cieszą oko i są miłe w dotyku. Wskaźniki są bardzo czytelne, choć niektórym może brakować chromowanych obwódek, znanych z poprzedniej wersji. Wymiary wnętrza pozostały bez zmian, co oznacza, że w kabinie nie brakuje miejsca.

Dla wygodnickich

Testowany model napędzany był liczącym 2,4 litra silnikiem benzynowym o mocy 163 KM. W przekazywaniu tej mocy na przednie koła pośredniczyła automatyczna skrzynia biegów, która na pewno nie przypadnie do gustu amatorom sportowych akcentów. Zapewnia sprawną zmianę przełożeń, ale co do szybkości jej działania można mieć zastrzeżenia. Z uznaniem tych użytkowników z pewnością spotka się natomiast obszyta skórą, mniejsza niż dotychczas, kierownica.

Warto podkreślić, że przy okazji liftingu dopracowano zawieszenie Avensisa, które wcześniej było krytykowane jako nieco za miękkie. Doskonałe trzymanie się drogi, bogate wyposażenie testowanego egzemplarza (wersja Prestige) oraz działający bez zarzutu sprzęt audio zachęcały do jak najdłuższego przebywania we wnętrzu auta. Niestety, wysiadać trzeba było mniej więcej co 400 km — na stacji benzynowej. Właśnie tyle Avensis przejeżdża na pełnym baku. I jeszcze jeden drobiazg — cena. Blisko 130 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Boltryk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Sekret tkwi w detalu