Selvita dojrzała do sięgania po laury

opublikowano: 15-03-2021, 20:09

Usługowa spółka farmaceutyczna po oddzieleniu od poszukiwawczego Ryvu szybko podbiła serca i portfele inwestorów strategiczną konsekwencją

Praca u podstaw
Praca u podstaw
Bogusław Sieczkowski założył Selvitę w 2007 r. wspólnie z Pawłem Przewięźlikowskim. Obaj menedżerowie, którzy pracowali wcześniej w Comarchu, wyłożyli 10 mln zł na start firmy, która z jednej strony zajęła się szukaniem nowych leków, a z drugiej - usługami dla firm farmaceutycznych. Dziś Selvita wyceniana jest na 1,05 mld zł, a oddzielne od niej Ryvu - na 920 mln zł. Obie spółki zbierają też bardzo wysokie oceny od analityków i inwestorów instytucjonalnych.
Tomasz Gotfryd

Czasem na rozstaniu korzystają obie strony. Dwa lata temu biotechnologiczna Selvita po ponad dekadzie funkcjonowania w ramach jednego organizmu dwóch oddzielnych nóg biznesowych, postanowiła się podzielić. Jak tłumaczono, w momencie debiutu spółki na NewConnect (a był to rok 2011) polscy inwestorzy niezbyt dobrze znali sektor biotechnologiczny. Dlatego ryzykowną i kosztowną, ale potencjalnie przynoszącą po wielu latach badań wysokie zyski poszukiwawczą działalność lekową sprzedawano im w pakiecie z generującą przychody i zyski działalnością usługową, by całość było łatwiej przełknąć.

Działająca w taki sposób Selvita stała się jednym z ulubieńców drobnych inwestorów, szybko zaskarbiła sobie też uznanie instytucji i rynkowych profesjonalistów. W 2018 r. zajęła nawet drugie miejsce w rankingu Giełdowa Spółka Roku dzięki bardzo wysokim ocenom w kategorii innowacyjności, perspektyw rozwoju i relacji z inwestorami.

Rok później dokonano podziału, po którym szukająca nowych leków spółka zaczęła funkcjonować pod nazwą Ryvu Therapeutics, a działalność usługowa została pod starym szyldem.

- Rodzina ma się dobrze, ale zasługuje na to, by wyprowadzić się do osobnych mieszkań – tłumaczył Paweł Przewięźlikowski, główny akcjonariusz obu spółek.

Po podziale to Ryvu było gwiazdą - w kolejnej odsłonie GSR zajęło trzecie miejsce w rankingu ogólnym, wygrywając w kategorii perspektyw i wskakując na podium pod względem innowacyjności oraz kompetencji zarządu.

Teraz natomiast przyszła chwila chwały dla Selvity, która zawsze pozostawała nieco w cieniu działalności, związanej z szukaniem nowych terapii. W 2020 r. pokazała jednak, że też potrafi błyszczeć – i w rankingu GSR zdecydowanie wygrała, zbierając najlepsze oceny w kategoriach kompetencje zarządu i perspektywy rozwoju oraz plasując się w ścisłej czołówce we wszystkich pozostałych. Relatywnie najsłabiej wypadła w kategorii innowacyjność produktów i usług, bo była w niej… „dopiero” na siódmym miejscu.

Oceny w poszczególnych kategoriach

kategoriamiejsceocena w pkt
Kompetencje zarządu1100
Innowacyjność produktów i usług788,89
Relacje z inwestorami590,48
Perspektywy rozwoju195,24
Sukces w 2020495,24

Defensywny wzrost

Biznes Selvity w branży farmaceutycznej określa się skrótem CRO. To contract research organizaton, czyli spółka prowadząca prace badawcze i rozwojowe na zlecenie innych firm farmaceutycznych. Krótko mówiąc – taka spółka, której firmy w rodzaju Ryvu, ale też farmaceutycznych potentatów, płacą za szlifowanie potencjalnego nowego leku na etapie badań przedklinicznych i klinicznych, niezależnie od tego, czy lek się sprawdzi i trafi na rynek, czy nie.

Na dojrzałych rynkach spółki takie, jak Selvita, są traktowane jako inwestycje defensywne: mają generować przewidywalne przepływy pieniężne i regularnie przeznaczać dużą część zysku na dywidendę. Tymczasem Selvita zyskiem z akcjonariuszami nie podzieliła się jeszcze nigdy i ani w tym roku, ani w najbliższej przyszłości na pewno tego nie zrobi. Potem ma się to jednak zmienić.

- Zgodnie z przyjętą strategią do 2023 r. koncentrujemy się na maksymalnie możliwym zwiększeniu skali działania przy zachowaniu dobrej rentowności. Inwestorzy powinni patrzeć na nas przede wszystkim jak na spółkę wzrostową, gdzie wypłata dywidendy nie jest najważniejszym celem. Wierzymy, że w kolejnych latach będziemy regularnie dzielić się zyskiem – deklarował na łamach „PB” Bogusław Sieczkowski, prezes i znaczący akcjonariusz Selvity (ma 5 proc. akcji).

Rynek tę wiarę zdaje się podzielać – i dał Selvicie pieniądze na wzrost. W czerwcu ubiegłego roku spółka zamknęła emisję publiczną, w ramach której zebrała nieco ponad 90 mln zł za walory, stanowiące prawie 15 proc. podwyższonego kapitału. Większość tych pieniędzy miała zostać przeznaczona na akwizycje - i Selvita szybko wzięła się do roboty.

Akwizycyjna ekspansja

Selvita o planach zakupowych opowiadała już w 2019 r. Jej przedstawiciele podkreślali, że w globalnej branży CRO są albo firmy znacznie większe od niej, jak np. amerykański Charles River i niemiecki Evotec, albo znacznie mniejsi, regionalni gracze - zbyt mali na to, by giganci mieli się nimi zainteresować. Polska spółka tymczasem chciała ich wchłonąć i tym samym wejść do europejskiej pierwszej ligi.

- Od chwili podziału na dwie spółki pracowaliśmy nad strategią akwizycyjną i w 2020 r. wchodziliśmy z szerokimi planami. Potem zaczęła się pandemia i w pierwszej chwili myśleliśmy, że będziemy musieli odłożyć nasze plany akwizycyjne na bliżej nieokreślony czas, gdyż w takiej sytuacji żadnych transakcji nie uda się zrealizować – opowiadał w Bogusław Sieczkowski.

Zarząd, który zebrał bardzo wysokie oceny od analityków w rankingu GSR, plany zrealizować jednak zdołał. Pod koniec listopada Selvita ogłosiła, że za prawie 140 mln zł kupuje chorwacką spółkę Fidelta, działającą w branży od ponad dekady i mającą spore doświadczenie w pracach m.in. nad potencjalnymi lekami na choroby zakaźne, zapalne czy zwłóknieniowe, którymi Selvita raczej się nie zajmowała. Sprzedającym była belgijska grupa Galapagos – ta sama, która nieco wcześniej kupiła od innej biotechnologicznej spółki z GPW, OncoArendi, prawa do jej najbardziej zaawansowanego projektu lekowego.

- Fidelta jest bardzo dobrze dopasowana do Selvity pod względem strategicznym. Zakładamy, że będzie przynosić zyski już od pierwszego roku, a niewielkie koszty integracji będą kompensowany synergiami w części administracyjnej. Zakres usług, świadczonych przez Fideltę jest komplementarny z ofertą Selvity i pozwoli na budowanie przewagi konkurencyjnej w takich obszarach, jak farmakologia in vivo i toksykologia - ocenia Vladimira Urbankova, analityczka Erste.

Powiększanie biznesu

Jeszcze bez Fidelty po trzech kwartałach ubiegłego roku Selvita miała 101 mln zł przychodów, czyli o 50 proc. więcej niż rok wcześniej. Jej wynik EBITDA w tym czasie wzrósł o 53 proc., do 25 mln zł, a czysty zysk o 82 proc., do 14,5 mln zł. Tymczasem ogłoszona niemal rok temu czteroletnia strategia przewiduje, że w 2023 r. spółka będzie generować ponad 300 mln zł przychodów „przy stabilnej marży EBITDA”.

- Selvita połączona z Fideltą jest już organizmem, który generuje ponad 200 mln zł przychodów rocznie przy solidnej marży EBITDA. Przychodowy cel strategiczny powinien być więc możliwy do osiągnięcia tylko dzięki utrzymaniu organicznego tempa wzrostu, a przy uwzględnieniu kolejnych akwizycji zapewne uda się go zrealizować wcześniej - uważa Bogusław Sieczkowski.

Jednym z celów strategicznych było też zwiększenie kapitalizacji giełdowej do ponad 1 mld zł. To już udało się zrobić – po wchłonięciu Fidelty Selvita wyceniana jest na GPW na 1,05 mld zł. W całym 2020 r. jej kurs wzrósł o 112 proc., a zwiększona po ostatniej emisji płynność i spore obroty po dobrych informacjach w końcówce roku sprawiły, że po marcowej rewizji indeksów spółka wejdzie w skład mWIG40.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane