Skok przez płot, czyli zmiana pracy

opublikowano: 22-09-2021, 20:00

Nic gorszego, niż zostać w pracy, której się nie lubi. Ale jak pokonać naturalny opór przed zmianą?

Leśne zwierzęta chciały się dostać do spiżarni w domu, ale wiązało się to z przejściem przez żywopłot. Ponieważ nigdy wcześniej nie widziały ogrodzenia z roślin, zastanawiały się, co to jest. Czy aby nie zwierz? Czy atakuje? A może kłuje boleśnie? Pragnienie napełnienia żołądków walczyło z lękiem przed nieznanym, aż pani jeżowa Penny przyznała, że bałaby się mniej, gdyby ten dziwny obiekt został jakoś nazwany. Pan wiewiór Hammy podrzucił imię „Edward” (zdrobniale „Edek"), na co Penny z ulgą stwierdziła, że mniej się boi Edka. Problem rozwiązany, zwierzęta zaczęły włamywać się do domu.

Scena z animowanego filmu „Skok przez płot” pokazuje, jak odebrać strachowi jego moc. Czasem wystarczy po prostu nazwać po imieniu to, czego najbardziej się obawiamy i co spędza nam sen z powiek. Warto o tym pamiętać, jeśli kiedykolwiek dojdziemy do wniosku, że pora zmienić pracę, lecz natychmiast pojawi się w nas mnóstwo wątpliwości, rozterek i obaw.

Konfrontacja:
Konfrontacja:
Nazywając problem, oswajamy wątpliwości i lęki. Nasze wyzwanie przez to się nie zmniejsza, ale podchodzimy do niego z całkowicie nowym nastawieniem — mówi dr Marcin Przybyłek, trener biznesu.
Marek Wiśniewski

Zacznij od zmiany poglądów

Wbrew obawom pandemia COVID-19 nie namieszała za bardzo na rynku pracy. Prawie co drugi badany przez agencję rekrutacyjną Devire (45 proc.) oświadczył, że nie zmieniła się jego sytuacja zawodowa, a 15 proc. cieszy się nawet lepszymi warunkami zatrudnienia. Aż 40 proc. respondentów uważa jednak, że jest gorzej niż rok temu. Niezadowolenie najbardziej widać wśród młodych. Nic dziwnego, że 60 proc. juniorów i asystentów zmieniło posadę (60 proc.). Do innych pracodawców najczęściej przechodzili reprezentanci pokolenia Z (w wieku 18-25 lat), następnie milenialsi (26-39 lat), wśród których aż 45 proc. zdecydowało się na taki krok. Jeśli chodzi o branże, transfery dotyczyły głównie przedstawicieli hotelarstwa i gastronomii (połowa ankietowanych) oraz handlu detalicznego.

Gdy jedni musieli ratować się zmianą pracy, inni szukali nowych wyzwań — w tej grupie przeważali pracownicy sektorów, które zyskały na kolejnych lockdownach, takie jak IT, telekomunikacja, media, marketing i e-commerce.

— Wynika to z dobrej sytuacji w tych branżach. Wybuch pandemii koronawirusa oraz wzrost zapotrzebowania na ekspertów z tych dziedzin spowodowały, że pracownicy lepiej oceniali swoją wartość na rynku i wybierali korzystniejsze warunki zatrudnienia — komentuje Michał Młynarczyk, prezes Devire i członek zarządu Polskiego Forum HR.

Dwa rodzaje lęku u Żydów

Żydzi mają dwa określenia na strach: pachad i yirach. Pachad to lęk wyolbrzymiony lub zupełnie niepotrzebny, urojony. Dotyczy rzeczy, które zapewne nigdy się nie wydarzą. Paraliżuje i osłabia. Yirach pojawia się wtedy, gdy nagle wchodzimy w posiadanie dużo większej siły, niż mieliśmy wcześniej. Wiąże się z wyzwaniem, przed którym stoimy. Dodaje nam motywacji, odwagi.

Pandemia raczej nie spowodowała przestoju w rekrutacjach. Czy z przymusu, czy z ochoty, zatrudnienie zmieniło 43 proc. badanych — w 2019 r. wskaźnik wyniósł 44 proc. Dr Marcin Przybyłek, trener biznesu, uważa, że odsetek decydujących się na zmianę firmy, branży lub zawodu byłby wyższy, gdybyśmy mieli w sobie więcej pewności siebie i odwagi.

— Wielu z nas nawet w okresie dobrej koniunktury zachowuje się asekuracyjnie. Przyznajemy, że przy obecnym szefie nie mamy szans na awans czy podwyżkę, narzekamy na złe traktowanie, brak szkoleń, niezdrową atmosferę, wypalenie, a i tak kurczowo trzymamy się dotychczasowego miejsca. Choćby dzwonili do nas headhunterzy, obiecując złote góry, wybieramy obecną biedę, bo przynajmniej jest znana — tłumaczy dr Przybyłek.

Podkreśla, że choć tolerancja na nieznane jest właściwością wrodzoną, do pewnego stopniu można jednak tę cechę rozwinąć. Proponuje zacząć od pracy nad swoją świadomością, która może polegać na zrobieniu dwóch list. Pierwsza powinna zawierać rzeczy, których nie lubimy i nie chcemy dłużej robić lub znosić. W drugiej zawrzyjmy to, czego pragniemy, pożądamy, na czym nam naprawdę zależy.

— Nie wystarczy, że sfrustrowany lub zagrożony zwolnieniem pracownik powie sobie: dość, odchodzę, zaczynam wszystko od nowa. Najpierw musi określić, o jaką pracę mu chodzi, w jakim przedsiębiorstwie się widzi, na jakim stanowisku, z jakimi zarobkami, kulturą organizacyjną, zakresem obowiązków — podpowiada Marcin Przybyłek.

Rekrutacje bez zmian
43proc.

Tylu pracowników zmieniło zatrudnienie w okresie pandemii. W 2019 r. zrobiło to niewiele więcej, bo 44 proc. badanych osób, co oznacza, że COVID-19 nie popsuł polskiego rynku pracy — wynika z sondażu zrealizowanego przez firmę rekrutacyjną Devire.

Nierzadko nasze problemy są urojone, a przynajmniej wyolbrzymione. Doświadczył tego Andrzej Nowak (nazwisko zmienione), specjalista IT w znanej spółce technologicznej, który — przyznaje — ma tendencję do widzenia rzeczywistości w ciemnych barwach. Wmówił sobie, że jego bezpośredni przełożony uwziął się na niego i szuka pretekstu, by się go pozbyć. O złych intencjach zwierzchnika rzekomo świadczyło to, że dawał mu więcej obowiązków i surowiej oceniał niż innych.

— Postanowiłem uprzedzić ruch szefa i przyszedłem do niego z wypowiedzeniem. Nie mając nic do stracenia, wylałem przed nim wszystkie swoje żale. Zdziwił się, że chcę się zwolnić, ale jeszcze bardziej tym, że tak negatywnie odbieram jego postępowanie. Wyjaśnił, że jest dla mnie szczególnie wymagający, bo zgłosił mnie do międzynarodowego programu rozwoju kompetencji przywódczych, zainicjowanego przez naszą spółkę w tym roku. Zwyczajnie chciał się przekonać o słuszności swojego wyboru — opowiada informatyk.

Strach — twój wróg czy przyjaciel

Andrzej Nowak przynajmniej coś zrobił ze swoimi obawami — poszedł na konfrontacyjną rozmowę z szefem. Norma jest inna — paraliż decyzyjny połączony z cierpliwym znoszeniem dyskomfortu, chowaniem głowy w piasek przed problemami i unikaniem jakichkolwiek zmian, a nawet myślenia o nich. No właśnie — zmiany. Robert Davies, brytyjski psycholog, na swoich sesjach szkoleniowych pyta, kto nie lubi zmian. Wielu uczestników podnosi ręce na znak, że nie lubią. Profesor drąży dalej: ilu z was niedawno się przeprowadziło, zrobiło remont mieszkania lub kupiło nowy samochód? Wtedy niemal każdy podnosi ręce. Sala wybucha śmiechem, bo do wszystkich dochodzi, co chciał osiągnąć wykładowca. Jego celem było skłonienie ludzi do przyznania, że w wcale nie są tak niechętni zmianom, jak im się wydawało, przeciwnie — sami ich poszukują.

Entuzjazm wywołują tylko te zmiany, które odbieramy jako potrzebne, sensowne i niosące korzyści. Dopóki konieczność znalezienia nowego zajęcia będziemy postrzegać w kategoriach straty zamiast zysku, dopóty pozostaniemy niezadowoleni, zgorzkniali, zmniejszając swoją szansę na poprawę losu czy rozwój zawodowy — podkreśla Marcin Przybyłek.

Nazwij swoje emocje

Gdy pisemnie lub werbalnie nadajemy naszym emocjom nazwy, kiedy po prostu nazywamy to, co czujemy, automatycznie zmniejszamy nasilenie tych emocji.

Tara Mohr
specjalistka z dziedziny przywództwa, autorka książki „Podejmij wyzwanie“

Wcale nie twierdzi, że trzeba zwalczać swój strach — gdy się boimy, działamy ostrożniej, lepiej przygotowujemy się do wyzwań, dostajemy zastrzyk energii. Kiedy jednak lęk staje się nieproporcjonalny do zagrożenia, przestajemy myśleć racjonalnie. Włącza się panika lub przeciwnie — zaczynamy unikać jakiegokolwiek działania, łudząc się, że można zostawić sprawy ich własnemu biegowi, a jakoś to będzie.

Dr Przybyłek określa to tak: czasem jesteśmy jak ta grupa zwierząt z filmu „Skok przez płot”. Stoimy jak sparaliżowani przed jakimś żywopłotem — czymś nieokreślonym, nieznanym, co odgradza nas od upragnionej spiżarni, czyli szczęśliwszego życia, pełniejszej kariery. Nie ma rady, musimy nazwać tę przeszkodę, nadać jej imię, znaczenie. Dopiero wtedy ruszymy do przodu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane