Śmieciowa rewolucja zmiecie małe firmy

Rosnące wymogi środowiskowe, cyfryzacyjne itp. podnoszą koszty na rynku odpadów. Mali dostawcy, np. złomu, już bankrutują.

Chcąc walczyć z szarą strefą i nielegalnymi pożarami składowisk odpadów, rząd wdrożył przepisy zaostrzające warunki ich zbierania, składowania itp. Przedsiębiorcy muszą spełniać rygorystyczne wymagania ochrony przeciwpożarowej, monitorować składowiska i przekazywać informacje do BDO, elektronicznej bazy danych o odpadach. Zaostrzenie kryteriów podnosi koszty. Mimo to duże podmioty rosną w siłę, przygotowując się do obsługi rynku, który już w 2024 r. może być wart 8,4 mld zł. Mniejsze firmy nie są natomiast w stanie sprostać nowym wymaganiom i bankrutują. Bieżący rok może nakręcić spiralę upadłości.

Walka z nieprawidłowościami

- Wprowadzenie nowych modułów BDO zapoczątkowało cyfrową rewolucję w branży odpadowej. Dzięki nowym technologiom branżę można zdecydowanie łatwiej nadzorować, a co za tym idzie, eliminować niepożądane praktyki. Wpłynąć ma to na ochronę środowiska i wesprzeć działania na rzecz gospodarki obiegu zamkniętego. W planach jest także rozbudowa funkcjonalności systemu BDO tak, aby cały proces obrotu odpadami był nadzorowany elektronicznie – twierdzi Krzysztof Kowalski, współtwórca aplikacji WasteMaster, za pośrednictwem której prowadzony jest elektroniczny obrót odpadami.

W BDO będą informacje, jakie odpady są transportowane, kto je przewoził, kto komu przekazał, jaka była wartość transakcji i czy w danym czasie ciężarówka przewożąca odpady była we wskazanym w dokumentach miejscu.

- Do tej pory organy inspekcji ochrony środowiska nie miały tych danych. Ich szybkie pozyskiwanie wzmocni procesy kontrolne na rynku odpadów i pomoże w walce z nieprawidłowościami. Teoretycznie zmiany w prawie, mające na celu zwiększenie transparentności i bezpieczeństwa, to dobry kierunek. W praktyce warto zwrócić uwagę, że coraz liczniejsze obowiązki prawne zaczęły stanowić wyzwanie dla małych, lokalnych firm. O ile większe podmioty są w stanie dostosowywać się do zmian legislacyjnych, dla mniejszych rosnąca liczba regulacji jest przytłaczająca. Spełnianie kolejnych wymagań wymusza tak duże inwestycje, że prowadzenie biznesu staje się coraz mniej opłacalne, niejednokrotnie wręcz generuje straty – twierdzi Krzysztof Kowalski.

Jego zdaniem dalsze „przykręcanie śruby” może wyeliminować z rynku najmniejszych graczy, np. małe skupy złomu, z których dziś korzystają osoby fizyczne.

- Na drugim biegunie są firmy duże, doświadczone, o ugruntowanej pozycji na rynku, które już w 2020 r. intensywnie się rozwijały, np. budując zakłady recyklingu lub inwestując w nowe technologie – dodaje Krzysztof Kowalski.

Likwidacja małych podmiotów zmieni rynek, negatywnie wpływając na finanse samorządów.

- Pozostaną tylko największe firmy, zainteresowane przede wszystkim hurtowym zakupem odpadów. Może to mieć ogromne znaczenie dla całego systemu gospodarowania, bo odpad, który dziś jako klienci indywidualni możemy sprzedać do recyklingu, stanie się tzw. odpadem zerowym, czyli bezwartościowym. Wówczas trafi do jednego z punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych [PSZOK - red.], finansowanych przez samorządy. To dodatkowo obciąży budżety lokalne i zapewne zaowocuje wzrostem opłat dla mieszkańców – twierdzi Krzysztof Kowalski.

Katalog wymogów

Kinga Zgierska, dyrektor Izby Przemysłowo-Handlowej Gospodarki Złomem, również uważa, że wydłużanie listy wymogów zwiększa ryzyko upadłości małych firm.

- Spełnianie ostrzejszych norm, np. dotyczących magazynowania, podniesie koszty, czego mogą nie udźwignąć lokalne firmy – wyjaśnia Kinga Zgierska.

Poufne dane w necie
Poufne dane w necie
Przedsiębiorcy z rynku złomowego liczą, że cyfryzacja pomoże działać w okresie pandemii, ale równocześnie obawiają się, że np. konieczność podawania wartości faktur w BDO zaburzy konkurencję i przyczyni się do wyeliminowania części firm z rynku.
Daniel Dmitriew / Forum

Marek Suchowolec z Izby Gospodarczej Metali Nieżelaznych i Recyklingu także wymienia nowe wymagania, których spełnienie może skutkować przetasowaniami w branży.

- Zgodnie z przepisami do 2023 r. wiele firm musi uzyskać nowe pozwolenia środowiskowe. Czasu wcale nie jest dużo, bo spełnienie zaostrzonych kryteriów jest czasochłonne i kosztowne. Odnowienie pozwolenia może wymagać inwestycji, których małe firmy nie będą w stanie sfinansować – mówi Marek Suchowolec.

Informuje, że uzyskanie nowego pozwolenia wymaga np. spełnienia warunków dotyczących gromadzenia i oczyszczania wód opadowych i roztopowych. To zaś oznacza konieczność zadaszenia składowisk złomu albo budowy na nich zbiorników retencyjnych. Marek Suchowolec uważa, że rząd powinien przeznaczyć część funduszy unijnych na inwestycje środowiskowe w branży odpadów i surowców wtórnych. Mogą okazać się opłacalne, bo rozważane jest np. rozgraniczenie notowań na światowych giełdach metali, zależnie od śladu węglowego.

Digitalizacja w pandemii

Marek Suchowolec przypomina też, że Komisja Europejska coraz większą wagę przykłada do cyfryzacji, więc – jego zdaniem – warto też na ten cel zorganizować wsparcie dla firm, zamiast pozwolić im bankrutować.

Uważa, że potrzebne są fundusze, by zbudować jeden, elektroniczny, zunifikowany system wydawania dokumentów administracyjnych i zsynchronizować go z BDO. Istotne jest to zwłaszcza w okresie pandemii, kiedy w urzędach i biurach firm wiele osób pracuje zdalnie, co wydłuża proces wydawania dokumentów.

Cyfryzacja jest ważna nie tylko w kontaktach z urzędnikami.

- Pandemia sprawiła, że firmy odpadowe, aby móc funkcjonować, musiały rozpocząć przechodzenie na kanały cyfrowe. Firmy mające na sprzedaż odpady zaczynają korzystać z cyfrowych rozwiązań do wystawiania ofert, bo dzięki nim mogą wyszukiwać kontrahentów, którzy zaoferują im najkorzystniejsze ceny – mówi Krzysztof Kowalski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane