Sobieraj poszedł w ślady Czarneckiego

opublikowano: 02-06-2016, 22:00

Bank utworzył spółkę windykacyjną Alior Services. Na razie będzie serwisował swojego akcjonariusza — PZU

Alior Services działa od kilku lat, choć w poprzednich wcieleniach zajmował się zupełnie różnymi biznesami. Jest inkarnacją Alior Sync, brandu, który powstał w 2012 r. Zrobił sporo zamieszania na rynku, ale żywot miał równie spektakularny, co krótki — już w październiku zmienił nazwę na Alior Raty, żeby z początkiem 2014 r. przepoczwarzyć się w Alior Services. W październiku 2015 r. wchłonął Centrum Obrotu Wierzytelnościami, również z grupy Alior Banku, i teraz zajmuje się tym, co przejęta spółka ma w nazwie, czyli ściąganiem długów.

Wojciech Sobieraj, prezes Alior Banku
Zobacz więcej

Wojciech Sobieraj, prezes Alior Banku Grzegorz Kawecki

Wojciech Sobieraj poszedł w ślady Leszka Czarneckiego i buduje w ramach grupy bankowej spółkę windykacyjną — usłyszeliśmy w kilku źródłach na rynku. Bank potwierdza nasze informacje. „Alior Services, spółka zależna Alior Banku, prowadzi obecnie — wraz z Kancelarią Prawną TKZ — pilotaż usług polegających na dochodzeniu wierzytelności dla Grupy PZU. Działania te są podejmowane w ramach wspólnych pilotażowych projektów, mających na celu uzyskanie synergii wynikających z optymalizacji procesów w ramach Grupy Alior Banku i Grupy PZU. Alior Services nie prowadzi skupu ani sprzedaży wierzytelności Grupy PZU” — czytamy w komunikacie przesłanym do redakcji.

Trudny rynek

To pierwsze duże wspólne przedsięwzięcie banku i ubezpieczyciela, który jest jego największym akcjonariuszem. Dla Aliora to dobry poligon do testowania narzędzi i nabierania umiejętności ściągania długów. Dla PZU sytuacja też w gruncie rzeczy jest nowa, ponieważ wcześniej w ograniczony sposób współpracował z windykatorami w zakresie serwisu klienckich wierzytelności.

Nikt w branży obrotu długami nie pamięta, żeby największy ubezpieczyciel w kraju wystawił paczkę wierzytelności na sprzedaż. Jest to zresztą postawa dość typowa dla sektora ubezpieczeniowego, który jest niewielkim dostawcą przeterminowanych zobowiązań na rynek.

— To ułamek wartości wierzytelności wystawianych przez sektor bankowy. Zrobiliśmy kilka transakcji z ubezpieczycielami, jednak niewielkich — mówi Jarosław Zachmielewski, członek zarządu Best TFI. Jego zdaniem, niewielka podaż może być konsekwencją większych ograniczeń prawnych, z jakimi muszą zmierzyć się ubezpieczyciele, dotyczących np. ujawniania danych klienta. Sprzedając wierzytelności, bank może przekazać dane dłużnika funduszowi sekurytyzacyjnemu, który je przejmuje. W przypadku zakładu ubezpieczeniowego nie jest to już takie proste.

— Umowa polisy może zawierać dane osób trzecich, np. beneficjentów, nie mających związku z ubezpieczeniem, którzy nie są dłużnikami — wyjaśnia Jarosław Zachmielewski. Jest jeszcze jedna bariera hamująca rozwój rynku sprzedaży zaległych opłat za polisy, która nie dotyczy banków.

Zbywając przeterminowany dług do funduszu sekurytyzacyjnego, ubezpieczyciel nie ma korzyści podatkowych, które w takiej sytuacji może rozliczyć bank. Na pytanie o naturę współpracy z Alior Services PZU odpowiada, że chodzi o polubowne ściąganie wymagalnych wierzytelności. „Poprzez windykację polubowną rozumiane jest podejmowanie prawnie dozwolonych czynności co do wierzytelności zmierzających do ich dobrowolnej zapłaty” — wyjaśnia ubezpieczyciel, ale dmawia bardziej szczegółowych informacji ze względu na tajemnicę przedsiębiorstwa.

Gorący rynek

O sile polskiego rynku windykacyjnego najlepiej świadczy fakt, że polską marką eksportową stał się Kruk, największa firma w kraju i w naszej części Europy, która prowadzi biznesy w Rumunii, Czechach, Niemczech, Hiszpanii i we Włoszech. Branża obracająca długami od dłuższego czasu jest oczkiem w głowie inwestorów, przyciągając uwagę i pieniądze dobrymi, rosnącymi zyskami. Rynek powoli coraz bardziej się nasyca. Po gwałtownym przyroście firm windykacyjnych, pojawiły się pierwsze upadłości i zaczął się proces konsolidacji z udziałem światowych potentatów.

Wicelider, Ultimo, należy do skandynawskiej grupy B2Holding. Trzeci i czwarty gracz, czyli Best i Kredyt Inkaso, są kontrolowane przez krajowy kapitał. DTP Partners niedawno został kupiony przez amerykańską PRA Group, a Casus Finanse przez norweską Grupę Lindorff i nosi już nazwę właściciela. Znaczącym graczem na rynku jest Getback, założony za pieniądze Leszka Czarneckiego obecnie oczekujący na regulacyjne zgody w sprawie przejęcia przez konsorcjum funduszy private equity, na czele z Abris Capital.

Luźna współpraca

Przedstawiciele branży windykacyjnej uważają pomysł współpracy Aliora z PZU za posunięcie ciekawe, niestandardowe, aczkolwiek niewolne od ryzyka.

— Czy bank jest najlepiej przygotowanym podmiotem do serwisowania wierzytelności, nawet jeśli robi to poprzez wydzieloną spółkę? Na rynku działają wyspecjalizowane firmy, dla których windykacja jest podstawowym obszarem działalności i które robią to dobrze — mówi prezes jednej ze spółek.

Przykład Getbacku, windykatora sprzedanego niedawno przez Idea Bank, dowodzi, że łączenie działalności windykacyjnej z bankową w ramach jednej grupy tylko do pewnego momentu sprzyja rozwojowi biznesu. Początkowo wydawało się, że Leszek Czarnecki stworzył perpetuum mobile, samonakręcający się mechanizm, w którym bank sprzedaje długi bratniej spółce i udziela jej finansowania, a windykator zarabia pieniądze na ściąganiu przeterminowanych należności.

— System działał, ale szybko okazało się, że Getback ma problem z wyjściem na szerokirynek, ponieważ inne banki patrzyły na niego przez pryzmat konkurencyjnej grupy bankowej. Spółka była odcinana od wielu przetargów na kupno wierzytelności. Spodziewam się, że Alior Services będzie miał podwójny problem: i z bankami, i z ubezpieczycielami. Chyba że ograniczy się wyłącznie do serwisowania wierzytelności PZU — mówi przedstawiciel Getbacku. Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowy, uważa, że współpraca Aliora i ubezpieczyciela na rynku windykacyjnym ma sens.

— Widzę logikę takiego rozwiązania, aczkolwiek można też dostrzec pewną sprzeczność między projektem windykacyjnym a deklaracjami byłego i obecnego zarządu PZU. Słyszeliśmy, że kupno akcji Aliora ma charakter wyłącznie inwestycyjny i że nie ma planów tworzenia grupy bankowo-ubezpieczeniowej. Nie do końca zgadzam się z takim stanowiskiem, ponieważ dostrzegam pewne synergie między spółkami i uważam, że jest pole do luźnej współpracy. Projekt windykacyjny jest dobrym na to przykładem. Jeśli jednak traktować Aliora wyłącznie jako inwestycję, to PZU powinien zorganizować przetarg na obsługę wierzytelności, w którym spółka Aliora wzięłaby udział na zasadach rynkowych — mówi Andrzej Powierża. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Sobieraj poszedł w ślady Czarneckiego