Sól w oku Orlenu

Może właścicielem spółki jest Orlen, ale o jej losach chcemy rozmawiać z ministrem skarbu — mówią związkowcy z inowrocławskiego Solino. I rotacyjnie głodują

Piątek, godzina 14. W biurowcu Solino, położonym rzut beretem od inowrocławskiego rynku, normalną pracą zajmują się już chyba tylko dwaj ochroniarze z Impela, siedzący na recepcji i wpuszczający do budynku kolejnych gości. W sali konferencyjnej na pierwszym piętrze zbiera się kilkadziesiąt osób — to obecni i byli pracownicy, członkowie związków zawodowych, wśród których wyróżnia się grupa w zielonych koszulkach z napisem „protest głodowy”.

BAZA I NADBUDOWA:
Zobacz więcej

BAZA I NADBUDOWA:

Fundamentem działania Solino są wielkie pokłady soli w okolicach Inowrocławia — tyle że teraz ich główną zaletą są olbrzymie kawerny, powstałe po wypłukaniu solanki i służące za magazyn ropy. Dla Orlenu to cenne aktywo, ale związkowcy Solino uważają, że koncern powinien inaczej z niego korzystać. [FOT. MARCEL ZATOŃSKI]

Za stołem prezydialnym zasiada trzech związkowców, a także lokalni parlamentarzyści: Anna Bańkowska, posłanka SLD, i Jan Rulewski, senator PO, weteran walk o prawa pracownicze. Między nich wciśnięty jest Dariusz Kusiak, prezes Solino. Nim zostanie, tylko na chwilę, dopuszczonydo głosu, spotkanie zdąży się już nieźle rozkręcić.

Powrót do przeszłości

Te „rozmowy” to ostatnie na razie podejście do rozwiązania konfliktu między związkami a zarządem spółki, a szerzej — między pracownikami a właścicielem, którym od 2012 r. w 100 proc. jest PKN Orlen. Wygląda na to, że będzie równie jałowa jak poprzednie. Rotacyjny protest głodowy, polegający w zasadzie na tym, że związkowiec w zielonej koszulce nie je, ale po jej zdjęciu już może, zaczął się 20 października.

Bezpośrednia przyczyna: wypowiedzenie przez zarząd w kwietniu pakietu gwarancji socjalnych i wypowiedzenie w lipcu Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy (ZUZP). Litania powodów jest jednak o wiele dłuższa, a związkowcy przy jej odmawianiu stale cofają się co najmniej o kilka lat. Nawet rotacyjne wstrzymywanie się od posiłków ma swoją długą historię, bo obecny protest, według Solidarności, to tylko odwieszenie głodówek z lat 2006 i 2007.

Solino to spółka z ponad 140-letnią historią. Wypracowuje przychody rzędu 120 mln zł, notując około 20 mln zł zysku. Zatrudnia 256 osób.

Wtedy bezpośrednie przyczyny były inne, ale źródło konfliktu to samo: Orlen jako właściciel chciał decydować o losach spółki, a związkowcy uważali, że nie wie, co robi, i niepotrzebnie się wtrąca. Mediować próbował już m.in. wojewoda kujawski, a także Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu, ale rozmowy szybko ucinano lub w ogóle do nich nie dochodziło. Nic dziwnego: długą listę postulatów związkowców otwiera „odwołanie zarządu”. A co można negocjować z prezesem, którego nie chce się w spółce?

— Nie uciekamy od negocjacji i nie okopujemy się na swoich pozycjach. Usiądziemy do rozmów, jeśli włączy się w nie minister skarbu, bo nasze postulaty nie dotyczą tylko warunków zatrudnienia, ale także przyszłości spółki, która dysponuje strategicznymi dla kraju magazynami ropy — mówi Jerzy Gawęda, przewodniczący zakładowej komisji NSZZ Solidarność przy Solino i jednocześnie radny powiatu inowrocławskiego z ramienia PiS. Tu nikt nie zamierza negocjować z przedstawicielami Orlenu, nawet z prezesemJackiem Krawcem. Minister albo... śmierć.

Słona cena

Resort skarbu sprzedał 25-procentowy pakiet w Solino w 2011 r. Orlen wykupił jeszcze 5-procentowy pakiet akcji pracowniczych (z czego około 1,5 proc. w ramach przymusowego wykupu). Dlaczego więc minister skarbu miałby angażować się bezpośrednio w sprawy spółki, która oficjalnie została sprywatyzowana — choć kupił ją koncern faktycznie pozostający pod państwową kontrolą — i nad którą nie pełni nadzoru właścicielskiego?

— Chcemy, by ministerstwo sprawdziło, czy Orlen wywiązuje się ze zobowiązań prywatyzacyjnych. Solino dysponuje strategicznymi dla bezpieczeństwa państwa magazynami paliw, które dziś nie spełniają swojej roli i nie są w pełnej gotowości operacyjnej. Naszym zdaniem, inwestycje realizowano źle i zbyt wolno, na co zwracała uwagę NIK, a przysłani przez Orlen menedżerowie są nieprofesjonalni i podsycają konflikty w spółce — mówi Jerzy Gawęda.

Solino to spółka z ponad 140-letnią historią. Wypracowuje dziś przychody rzędu 120 mln zł, notując około 20-milionowy zysk. Zatrudnia 256 osób. Wszystko zaczęło się od kopalni soli, których korytarze wciąż ciągną się pod Inowrocławiem i pobliskimi miejscowościami, ale dziś w okolicy górników już nie ma (choć jest orkiestra górnicza). Kilofy zostały zastąpione przez rury, wtłaczające pod ziemię wodę i wytłaczające solankę, transportowaną następnie do spółek chemicznych, m.in. Ciechu i Anwilu.

Część soli uzyskanej z solanki wraca do Solino, które ją konfekcjonuje i sprzedaje (Orlen chciał sprzedać tę część biznesu, ale związkowcy urządzili głodówkę). Najważniejszym aktywem spółki są jednak gigantyczne kawerny, powstałe po wytłoczeniu solanki. To naturalne magazyny, w których ponad 300 metrów pod ziemią można bezpiecznie przechowywać strategiczne zapasy ropy naftowej i paliw — łącznie ponad 6 mln m sześc. Mechanizm jest prosty: solanka i ropa nie mieszają się, ta druga unosi się na górze. Jeśli do kawerny wtłoczy się więcej solanki, ropa wypłynie na powierzchnię.

Takich operacji wtłaczania i wytłaczania przeprowadzono od 2002 r., gdy magazyny zaczęły działać, ponad 230. Problem jednak w tym, że operacja jest długotrwała, a Solino musi uważać z wykorzystaniem solanki, bo stały popyt na nią zgłaszają zakłady chemiczne. Związkowcy mówią wprost: gdyby doszło do „zakręcenia kurka” przez Rosję, rezerwy w kawernach, które powinny wystarczyć na trzy miesiące, nie spełnią swojej roli, bo ich wytłoczenie zajmie rok.

Zarząd odpiera zarzuty, podkreślając, że do końca 2013 r. w magazyny zainwestowano ponad 400 mln zł, a tempo wytłaczania z nich zapasów uregulowano przepisami dopiero w tym roku. Solino ma być w 2018 r. gotowe do wytłoczenia całych zapasów ropy w 150 dni, a paliw — w 90. W 2024 r. ma być jeszcze szybsze. Wtedy również ropa będzie musiała być wytłaczana w 90 dni.

— Zaktualizowana strategia, przewidująca inwestycje rzędu 250 mln zł, jest już gotowa i zostanie przyjęta w najbliższym czasie — deklaruje Dariusz Kusiak.

Opowiada o tym, siedząc w swoim gabinecie, piętro nad pomieszczeniami związkowców, na kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania z parlamentarzystami. W jego trakcie okazji do swobodnego zabrania głosu mieć nie będzie.

Bomba w spółce

Stanowisko zarządu Solino jest jasne: związki pomyliły swoją rolę. Jeśli chcą negocjować sprawy pracownicze, zapraszamy do stołu, ale jeśli chcą decydować o strategii i zajmować się bieżącą działalnością spółki, to zwyczajnie wkraczają na cudzy teren — o losie spółki decyduje właściciel.

— Związkowcy muszą zrozumieć, że nie ma powrotu do przeszłości, a z tym chyba jest problem — mówi Dariusz Kusiak.

Sprawy pracownicze to osobny ból głowy. Prezes spółki tłumaczy, że tak pochodzący z 1996 r. pakiet socjalny, jak i niewiele młodszy ZUZP musiały zostać w końcu wypowiedziane, bo nie pasowały do realiów rynkowych.

— Dokument był archaiczny, samych dodatków do pensji zasadniczej było ponad 20, z czego właściwie żaden nie zależał od efektów pracy. Zaproponowaliśmy nowy system, z wynagrodzeniem zasadniczym i 15- lub 25-procentowymi premiami uzależnionymi od wyników. Budżet płac miał pozostać ten sam — w wysokości 20,1 mln zł — mówi Dariusz Kusiak.

Przedstawiciele Orlenu podkreślają, że dziś średnia płac w Solino, po uwzględnieniu wszystkich dodatków, to 5,9 tys. zł — dwa razy więcej niż średnia w Inowrocławiu. Ponadto zarząd Solino — i pośrednio Orlen — chce pozbyć się bagażu w postaci świadczeń dla ponad 550 byłych pracowników Solino, takich jak m.in. deputat węglowy, którego wartośćna jednego emeryta przekracza 2 tys. zł rocznie.

— Zaproponowaliśmy wykup tych świadczeń, mamy na to zarezerwowane 10 mln zł. Chcieliśmy rozmawiać ze związkami o tym, jaki proponują model podziału tych pieniędzy, ale do żadnych negocjacji nie doszło — mówi prezes Solino.

Dlaczego? Związkowcy uważają, że wypowiedzenie ZUZP było obliczone na „ukaranie pracowników, zbyt mocno angażujących się w sprawy spółki”. A przecież wszystko mogło pozostać po staremu, bo na poprzednie warunki zatrudnienia wszystkie strony zgodziły się dobrowolnie i — jak wyrywa się jednemu ze związkowców — w Solino przez lata panował „bardzo prosty, złożony system”.

— Wypowiadając układ, zarząd bez przygotowania wrzucił bombę do spółki. Poprzedni przez lata wielokrotnie zmieniano, dodając do niego prawie 30 załączników, z czego obecny zarząd dodał około 10. Jeśli Solino chciało dostosować ZUZP do realiów rynkowych, mogliśmy negocjować jego modyfikacje. Zamiast tego zarząd wszedł w konflikt — uważa Jerzy Gawęda.

Monologi równoległe

Orlen może jeszcze zagrać ostro. Do negocjowania warunków nowego ZUZP nie potrzebuje wszystkich związków zawodowych. W spółce protestują trzy: Solidarność, Sierpień 80 i Związek Zawodowy Górników. Czwarty związek, Kadra, do protestu się nie przyłączył — jak mówią złośliwi, dlatego że członkowie jego zarządu są tak bezczynni, że przez parę lat zapominali wybrać się na następną kadencję i zrobili to dopiero wtedy, gdy konflikt między zarządem a innymi związkami się zaostrzył.

„Łamistrajków” jest więcej — na początku grudnia 73 pracowników spółki, czyli mniej niż jedna trzecia, podpisało się pod listem do związkowców, nawołującym do przerwania protestu. Protest jednak wciąż trwa, obie strony nie zmieniają stanowisk ani o jotę, a końca rotacyjnej głodówki nie widać. Związkowcy, zapowiadający już blokowanie okolicznych dróg, chcą, by do rozwiązania ich problemów włączył się Włodzimierz Karpiński, minister skarbu.

Wodę na ich młyn leją lokalni parlamentarzyści: posłanka Bańkowska (która chwilę po spotkaniu prosi o przekazanie jej zdjęć robionych wśród tłumu związkowców) publicznie odczytuje esemesy, jakie w tej sprawie wysyłała do wiceministra Rafała Baniaka. Dla senatora Jana Rulewskiego ministerialna interwencja jest oczywistością: według niego, dyskusji podlega tylko to, czy powinno do niego dojść w Warszawie, w Inowrocławiu czy na neutralnym gruncie.

Prezes Kusiak tłumaczy się przed nimi z zarzutów o mobbing („nie ma żadnych konkretnych skarg”) i odpowiada na żądania o bezwarunkowe przywrócenie do pracy Iwony Stachel, byłej wewnętrznej audytorki spółki, według związków zwolnionej za „dopominanie się o prawa pracownicze („zlikwidowaliśmy stanowisko, była pracownica przegrała sprawy przed sądem pracy i sądem apelacyjnym”).

Związkowcy kwitują jego wypowiedzi śmiechem lub szmerem oburzenia. Po dwóch godzinach parlamentarzyści wyjeżdżają, prezes wraca do swojego gabinetu, a związkowcy tłumnie gromadzą się w trzech pokojach na parterze. Teraz można zapalić papierosa, napić się wody, może coś zjeść. Po weekendzie można wrócić do okopywania się na swoich pozycjach.

Nikt ich nie wysłucha

Ostatnim akordem dnia spędzonego w Solino jest szybki posiłek w przydworcowej budce z kebabem. Z pracującymi tu dziewczynami — blondynką i brunetką — nikt nigdy nie negocjował.

O warunki ich zatrudnienia nie troszczyli się żadni parlamentarzyści, nikt nie przyjeżdżał z interwencjami w ich sprawie. Jeśli nabiorą ochoty, by się komuś poskarżyć — a nie wygląda, by miały na to siły — wysłuchają ich pewnie jedynie taksówkarze, przy baraninie na cienkim cieście, czekający na klientów. Jeszcze poczekają. To Inowrocław.

Głuchy telefon

Kalendarium negocjacji zarządu Solino ze związkami zawodowymi

20 października

Związki odwieszają zawieszony w 2007 r. protest głodowy.

24 października

Ewa Mes, wojewoda kujawsko-pomorski, zaprasza na spotkanie w urzędzie wojewódzkim zarząd, związkowców i samorządowców. Przedstawiciele związków nie docierają na spotkanie.

7 listopada

Zarząd Solino spotyka się ze związkowcami przy udziale przedstawicieli wojewody, ministra gospodarki i PKN Orlen. Związkowcy odczytują postulat odwołania zarządu i opuszczają spotkanie.

19 listopada

W siedzibie Orlenu zarząd, szefowa jego nadzoru i wiceminister Zdzisław Gawlik spotykają się z przedstawicielami orlenowskich związków. Z Solino nie pojawia się nikt. Potem związkowcy podkreślają, że reprezentowali ich koledzy z innych spółek grupy.

2 grudnia

Zarząd Solino proponuje związkom kolejne spotkanie. Nie pojawia się nikt.

14 grudnia

Do związkowców w Solino przyjeżdżają poseł Anna Bańkowska i senator Jan Rulewski. Podczas spotkania z udziałem prezesa spółki nawołują do negocjacji z udziałem ministra skarbu.

19 grudnia

Zaplanowano spotkanie związkowców z prezesem Solino, przedstawicielami Orlenu i MSP w Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog. Ciekawe, czy tym razem pojawią się związkowcy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Energetyka / Sól w oku Orlenu