Spokój? Tak — po pracy

Mirosław Konkel
01-03-2010, 15:32

Andrzej Wojciechowicz, nowy prezes Bomi, kryzysu się nie lęka. Gdyby obroty w delikatesach spadły, to są jeszcze supermarkety i sklepy osiedlowe.

Spółki PPH Bomi, Rast i Rabat Pomorze tworzą od niedawna jedną grupę kapitałową. Udziałowcy twierdzą, że administracyjnie i finansowo konsolidacja udała się znakomicie. Teraz czas na ujednolicenie struktur zarządzania, związanych m.in. z logistyką, wspólnymi zakupami i standaryzacją procesów IT.

Co to firmie da? Duże, duże oszczędności. Zadanie niełatwe, więc powierzono je nie byle komu, lecz Andrzejowi Wojciechowiczowi — menedżerowi, który na polskim i zagranicznym handlu detalicznym zna się jak mało kto.

Andrzej Wojciechowicz
Zobacz więcej

Andrzej Wojciechowicz

Po górach, dolinach

Czy spełni oczekiwania? Z CV Andrzeja Wojciechowicza wynika, że daje sobie radę w różnych warunkach. W latach 80. prowadził prywatną firmę tekstylną. Gdy rynek zalała tandeta z Chin, w 1991 r. odnalazł się w roli udziałowca i wiceprezesa — spółki joint venture z GiB Group, która otworzyła w Warszawie sieć sklepów i supersamów pod szyldem Gobi.

— Kiedy w 1996 r. zmienił się akcjonariat, mój belgijski partner biznesowy postawił na dyskonty. Wolałem pozostać przy segmencie premium. Dlatego nasze drogi musiały się rozejść — wspomina Andrzej Wojciechowicz.

Sprzedał udziały w GiB Group i przez cztery lata prowadził centralę zakupową dla polskich sieci detalicznych. A od 2000 r., jako dyrektor franchisingu i rozwoju Casino Group, wprowadzał na rynek system sprzedaży Leader Price (LP). Współtworzył 250 sklepów, z czego 80 na Litwie. Gdy w 2006 r. Tesco Polska wykupiło LP, Andrzej Wojciechowicz został w koncernie dyrektorem ekspansji i rozwoju. Do końca września. Od tygodnia jest szefem Bomi. Na uporządkowanie grupy daje sobie czas do końca 2009 r.

Im gorzej, tym lepiej

— Kierowałem start-upami. Teraz zarządzam, co prawda, firmą doświadczoną, o stabilnej pozycji, ale na nowym etapie rozwoju. Znów będę budował struktury od podstaw! — cieszy się menedżer.

Jakie cele? Wpasował je w strategię firmy: interesują go akwizycje, zwłaszcza w segmencie delikatesów i supermarketów. Zdaniem nowego prezesa, obecna dekoniunktura może wyjść spółce na dobre. Oczywiste: gdy przedsiębiorstwa tracą wartość, łatwiej — i korzystniej — je przejąć. A ekspansja ma pozwolić Bomi na coraz większe zróżnicowanie oferty. I to właśnie, według niego, najskuteczniejsza obrona przed spowolnieniem gospodarczym.

— Mamy zarówno delikatesy, jak i supermarkety oraz działające dzięki franczyzie sklepy osiedlowe. Jeśli nawet segment premium straci, to obroty przesuną się do innych kanałów sprzedaży —uważa szef Bomi.

Mała stabilizacja

Wśród biznesmenów Andrzej Wojciechowicz znany jest z eksperymentów i zamiłowania do zmian. A prywatnie… Woli raczej święty spokój.

— Prowadzę banalne życie. Normalna rodzina: żona, dwoje dzieci — śmieje się prezes.

Córka wybrała studia artystyczne, syn to też urodzony humanista. Ale menedżer nie narzeka, że dzieci nie poszły w jego ślady. Cieszy go, że miały odwagę wybrać własną drogę.

Jego pasja? Kontakt z naturą. Ale prawdziwą, jeszcze nieskomercjalizowaną. Dlatego urlopy najchętniej spędza w Bieszczadach lub na Mazurach.

— Jeśli wyjazd zagraniczny, to na Słowację. Nie kręcą mnie egzotyczne miejsca i oferty dla snobów. Poza tym lubię słuchać ludzi. I rozmawiać. To jest taki klucz do szczęścia, spełnienia i sukcesów w każdej dziedzinie —przekonuje prezes Andrzej Wojciechowicz.

Zobacz stronę poświęconą ludziom związanym z biznesem>>>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Spokój? Tak — po pracy